"III Furie" zakończyły tegoroczne prezentacje

10. Festiwal Prapremier w Bydgoszczy

Niestety to już koniec. A szkoda. Bo był to festiwal ze wszech miar interesujący i przejmujący. Z wyjątkiem jednego przedstawienia, wszystkie w sposób oryginalny artystycznie i rzetelny faktograficznie ustosunkowywały się do naszej historii, narodowych mitów, demaskowały postawy Polaków w najtragiczniejszych momentach dziejów, polemizowały z wizją narodu męczeńskiego, ofiary dziejów. Piękną klamrą spinały wszystko " Nasza Klasa" i "III Furie".

Ostatnie przedstawienie Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy zrealizowane na podstawie książki Sylwii Chutnik,  tekstów Magdy Fertacz i Małgorzaty Sikorskiej - Miszczuk w reżyserii Marcina Libera to rewelacyjne połączenie polskiej historii, symboli greckiej mitologii i punk  rockowej muzyki wspaniale wykonywanej na żywo przez zespół „Moja Adrenalina”.

Narodowa tragedia odziana w absurdalno-komiczny kostium,  sprawia, iż widz pozostaje w bezustannej rozterce - śmiać się czy płakać? Spektakl bije w twarz narodowe mity, pokazując prawdę o człowieku. Zrzuca z piedestału posągi, odsłania absurdy współczesnego postrzegania wydarzeń II wojny światowej.

Niewiele ponad dwadzieścia lat temu, zdarliśmy współczesnej historii z twarzy maskę. Ale czy do końca? Okazuje się, że pod spodem była druga. I nadszedł już czas, by o tamtych wydarzeniach powiedzieć całą prawdę. Choćby nie wiedzieć jak była bolesna. Stąd mamy w przedstawieniu polską wieśniaczkę, która z chciwości i zemsty wydaje rodaczki Niemcom. Mamy też AK-owca, który zabija Polaków, mających odmienne poglądy polityczne. Dlaczego? Bo oboje są ludźmi, a ludzie niezależnie od narodowości bywają i wielcy, i podli.

W „III Furiach” Danusi przychodzi płacić za wojenne winny jej babki Stefanii - rodzi potworka bez rąk i nóg, którego można tylko albo sprzedać na rynku, jak kurczaka, na rosół, albo kanonizować i pokazywać w kościele gawiedzi. Absurdy mitologicznej klątwy kontaminują się tu z absurdami obyczajowości chrześcijańskiej.

Znakomicie rolę Danuty, przeklętej matki, gra Joanna Gonschorek - stonowanie, bez krzykliwego wyrażania emocji a jednocześnie z dużą dozą wewnętrznej ekspresji. Przeciwstawieniem jej jest postać drugiej matki, pani Markiewicz, granej przez Ewę Galusińską - roztrzęsionej, zalanej łzami. Dzięki takiemu ustawieniu postaci pokazano, jak różnie na zewnątrz mogą przejawiać się te same emocje.

Przepiękna jest oprawa plastyczna przedstawienia - w dominującej części utrzymana w biało czerwonej tonacji z dodatkiem symbolizującej żałobę czerni; piękne a zarazem znaczące charakter postaci kostiumy i ostra, wyrażające silne emocje i napięcia muzyka.

Ten festiwal sprawił, że po raz pierwszy problematyka związana z polską historią naprawdę głęboko mnie obeszła. Bo też po raz pierwszy tak wyraźnie pokazano mi tej historii nie bohatera, ale prawdziwego człowieka.

Dyrektorom Teatru Polskiego w Bydgoszczy, Pawłowi Łysakowi i Pawłowi Sztarbowskiemu, za ten festiwal należą się naprawdę wyrazy dużego uznania. Tak za dobór repertuaru, jak i za sprawną organizację.

Anita Nowak
Teatr dla Was
11 października 2011

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...