...zdane, choć na tróję

"Ćwiczenia z Ionesco" - reż. Grzegorz Bral - Teatr Studio w Warszawie

Pomysł zabawy z Ionesco ma sens, z tekstami Francuza inscenizatorzy mają kawał twórczej roboty. Dla wystawiania ich ,,po bożemu" nie ma powodu, zważywszy na wyczerpanie się tej formuły. Dramaty twórcy ,,Nosorożca" mają olbrzymi potencjał akcjo- czy też słowotwórczy. Grzegorz Bral razem z Majchrzakiem poszli w stronę dość nieoczekiwaną. Najbardziej liczy się tu ruch i siła obrazu, wyczytanego spomiędzy wierszy kilku utworów Ionesco

Tym samym przedstawienie rozbija się na ciąg mniej lub bardziej udanych etiud aktorskich. Pomysłowa, komiksowa adaptacja ,,Łysej śpiewaczki” góruje nad przeszarżowanym ,,Macbetem”. Widoczne dla widza jedynie cienie bohaterów, państwa Smith i Strażaka, układają się w kolejne sekwencje i statyczne układy. Projektor na olbrzymim płótnie w dymkach ukazuje zdania ze sztuki Ionesco. Wspomniana trawestacja szekspirowskiego motywu z kolei nie jest zrobiona według żadnej logiki, ani oryginalności wykonania. W pamięci pozostaje jedynie rozkrzyczany Krzysztof Strużycki. Bral idzie dalej – w spektaklu prawie nie ma tekstu dramatopisarza, są za to liczne wariacje i dynamiczny ruch sceniczny. W ,,Lekcji” Profesor” (Dariusz Jakubowski) bije Uczennicę (Marta Dobecka) do krwi, nie ma końcowego mordu ani służącej. Wszystko opiera się na przeinaczeniach i zabawie wyobraźnią z motywami sztuk Ionesco. Z ,,Krzeseł” pominięto cały wstęp z rozmową  Starego (Stanisław Brudny) i Starej (Irena Jun), przechodząc od razu do wizyty niewidzialnych gości. Szkoda, że Bral nie pozwolił aktorom rozwinąć swoich postaci. Para miała na to okazję dopiero w niedawnym ,,Józefie i Marii”. Rozumiem, że to etiudy, ale dlaczego reżyser jednak układa z tego całość? Ostatnia scena, z okręcaniem przez aktorów szkieletów brył kolorowymi linami, sugerowałaby, że Ionesco opisywał pusty, zimny świat absurdów, który ludzie chcą załagodzić sztuką. Nie można było tego rozwinąć? Na uznanie zasługują w szczególności sceny zbiorowe, zwłaszcza z maszynami do pisania, które stają się karabinami.

A tak, pozostaje niedosyt i poczucie bycia oszukanym przez Brala. Scenografia z obrotówką, zaprojektowana przez Cieślaka, może być przestrzenią dla szerszych poszukiwań, niż wyłącznie aktorskie występy, które są tutaj przeciętne. Studio nie ma zgranego zespołu, co widać w prawie każdym spektaklu. Do obejrzenia, ale praktyki można odbywać o wiele lepiej.

Szymon Spichalski
Teatr dla Was
8 grudnia 2011

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...