A Janda tańczy i śpiewa

"Dancing" - Teatr Polonia - reż: Jarosław Staniek

Po raz pierwszy zrobiliśmy z Jurkiem Sata-nowskim "Dancing" 28 lat temu. Byłam początkującą aktorką, on zaczynał jako kompozytor - opowiada Krystyna Janda. 
- Przyszłam do niego z pomysłem, żeby zrobić coś z "Karnetu balowego" Pawlikowskiej--Jasnorzewskiej. Powstało widowisko telewizyjne, płyta - do dziś można ją kupić. Teraz doszliśmy do wniosku, że warto wrócić do tej poezji, bo w jego i w moim życiu zmieniło się tyle, że znaczy ona dla nas zupełnie co innego. Zaczęłam znowu czytać te wiersze i na nowo zachwyciłam się ich urodą. Przede wszystkim tych, z których wcześniej zrezygnowaliśmy, bo były o śmierci i przemijaniu, nieuchronności losu, który tylko na chwilę daje szczęście, bo zapomina, z kim ma do czynienia. W spektaklu pojawi się choćby "Przekwitła tancerka", do której wcześniej nie dorośliśmy. Wówczas wykreślone wiersze stają się esencją dzisiejszego spektaklu. Trzeba inaczej czytać tę poezję, dlatego powstała też nowa muzyka, moim zdaniem, zjawiskowej urody. Wydawało nam się z początku, że ten powrót do dawnego tematu i tworzywa będzie prosty. Okazało się, że nic nie jest proste, bo całe życie minęło, wszystko jest inaczej. Powstało widowisko, którego się nie spodziewaliśmy. "Dancing" mieści się między gatunkami. Poezja i bardzo specjalna muzyka, opowieść teatralna z baletem czy teatrem tańca Jarosława Stańka.

Dobrze się stało, że spektakl Krystyny Jandy trafił wreszcie do Poznania, do teatru, z którym zrośnięta jest twórczość Jerzego Satanowskiego. Ba, w którym on sam stworzył trochę podobny autorski spektakl zatytułowany "Decadance". Od tamtej pory minęły już 22 lata.


"Dancing"
Teatr Nowy (ul. Dabrowskiego 5)
13 września, godzina 18 i 20
bilety: 70 i 100 zł
Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
14 września 2009
Portrety
Krystyna Janda

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia