A może Kropiwnicki na szefa Teatru Nowego? I to od zaraz!

Zbigniew Brzoza został skreślony

Zbigniew Brzoza, który nie był z jego nadania i wygrał z prezydenckim faworytem Jerzym Łukaszewiczem, właśnie został skreślony. Przed zarządzonym przez siebie referendum (przyszło 58 osób ze 105-osobowej załogi, 52 postawiły dyrektorowi minus) prezydent z troską opowiadał o tym, jak to się nie wtrącał do tego, co wyrabia Brzoza, i postanowił podsumować go po sezonie. Skutek: kuriozalne referendum, w którym uczestniczyło tylko 7 aktorów i powierzenie funkcji pełniącej obowiązki szefa artystycznego aktorce Mirosławie Marcheluk, jednej z uczestniczek tego głosowania.

Wyliczając grzechy Brzozy, Kropiwnicki grzmiał na temat niskiej frekwencji, jego niechęci do lektur szkolnych, stawianie na propozycje dla elit. - One liczyły 40 osób na widowni, to nie jest dobre świadectwo dla miasta i dla elit - ubolewał, a do argumentacji włączył nawet Jana Pawła II.

Tego, co w masie petycji z poparciem dla Brzozy postulowali przedstawiciele środowisk artystycznych, nie brał pod uwagę. Aktorzy, którzy odeszli stąd w 2003 roku, wykończeni prezydencką wojną o Królikiewicza, wiedzą najlepiej, że decyzja Jerzego Kropiwnickiego jest nienaruszalna, ale do następców we władzach miasta zwrócili się z prawdą najbardziej oczywistą: "W teatrze powinien rządzić niezależny artysta, a nie człowiek z politycznego rozdania".

W rozgrywkach o Nowy najmniej mówi się o sztuce. Nawet fakt, że "Brygada szlifierza Karhana" okazała się jednym z najważniejszych i najgłośniejszych wydarzeń sezonu w Polsce i zebrała wiele nagród, gdzieś się zapodział. Za wcześnie po jednym sezonie ścinać szefa artystycznego, który wszedł do teatru rozłożonego przez poprzedników. Ale oceniać, nie biorąc pod uwagę planów na nadchodzący sezon i przeprowadzać rewolucję w czasie, gdy trzeba już kusić premierami, to ignorancja i lekceważenie organizmu teatru, na którym dokonuje się takiej śmiertelnej operacji.

A już przed wakacjami Brzoza rozpoczął próby do "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Potockiego. Przygotowywał się też do widowiska "Rumkowski" (miało być grane w przestrzeni Litzmanstadt Ghetto). Reżyser Remigiusz Brzyk z dramaturgiem Tomaszem Śpiewakiem (twórcy sukcesu "Brygady...") zamierzali pokazać "Nie-boską komedię" Krasińskiego. W realizacji Brzyka miał zostać wznowiony "Kadisz". "Natan-mędrzec" był propozycją w realizacji Natalii Korczakowskiej. Antysemityzm roku 1968, emigracja, lata 80. tuż przed przełomem1989 roku - to motywy spektaklu Łukasza Kosa "80s". W planach było też widowisko taneczne inspirowane grafikami Schulza.

- Nie jestem wariatem, który chciałby robić teatr bez widzów, o co się mnie pomawia - mówi Zbigniew Brzoza. - Pierwszy sezon miał być mocnym zaznaczeniem kierunku.

Co dalej? Ma być konkurs na dyrektora, a radni PO chcą podjąć starania, by Nowy uwolnić od udziału w politycznych grach.

Ale na razie... Zbliża się chyba pora zmiany patrona Teatru Nowego. Mistrz Dejmek z pewnością nie byłby dotknięty, bo skoro rządzi duch i siła Jerzego Kropiwnickiego, więc to jego imię należy się teatrowi - albo temu czemuś, co na tym miejscu zostanie.

Renata Sas
Express lustrowany
24 sierpnia 2009
Portrety
Zbigniew Brzoza

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...