A planety szaleją

"Kora - dziecko słońca" - reż. Adam Opatowicz - Teatr Polski w Szczecinie

Kora szczera do bólu, Kora kochająca, Kora cierpiąca, Kora bolejąca nad losem świata. Kora w pigułce, której siła działania może rozsadzić i wyzwolić na nowo. Taka jest Kora w wykonaniu Adrianny Szymańskiej w najnowszym spektaklu Teatru Polskiego w Szczecinie.

Nie chciała być oceniana na podstawie pozorów, na podstawie wyobrażeń, jakie na jej temat mieli inni. Chciała być ceniona za to, jaka jest, za bycie sobą we wszystkich możliwych sytuacjach.

Kora wraz z grupą Maanam wylansowała mnóstwo przebojów, które na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki rozrywkowej. W latach 80. ubiegłego wieku stała się idolką tłumów, gwiazdą, jakiej dotąd nie było w polskim show- biznesie. Miała za sobą trudne dzieciństwo, etap bycia hippiską, beztroskiego podróżowania autostopem po kraju ze swoją pierwszą miłością, ale też narkotyki. Była z Krakowa, więc poznała tamtejsze środowisko artystyczne, gwiazdy Piwnicy pod Baranami. Potem kolejne miłości - Marek, Kamil, wyjazd do Warszawy. No i w końcu scena. Tam ją wszyscy poznaliśmy. Tam wszyscy się nią zachwyciliśmy.

To właśnie od sceny zaczyna się ten spektakl. Od dynamicznej piosenki, od energetycznej osobowości w ciemnych okularach szalejącej z mikrofonem. Wydaje nam się, że tak już będzie do końca spektaklu, bo taką Korę znamy, ale nie. Za chwilę robi się refleksyjnie, wkraczamy razem z naszą bohaterką w półmrok, a raczej w mrok, który nas otula. Mrok niepokojący. Mrok, który zaciążył na duszy Kory.

Adrianna Szymańska, która gra główną rolę, jest inną Korą. Przefiltrowaną przez swoje myśli i emocje. Nie próbuje się upodabniać do Kory, jej postać jest ledwie muśnięciem tej postaci. Tworzy Korę na nowo, po swojemu. Daje jej swoją barwę głosu, niepodobną do pierwowzoru. Daje jej swoje gesty, ruchy. Odziera Korę w koturnowości, zdejmuje z piedestału, pozwala jej stać się kobietą, która jest nam bliska, bo bardziej do nas podobna.

Realizatorzy zbudowali ten spektakl przede wszystkim z piosenek, ale przeplatają je opowieściami Kory, tworząc w ten sposób spójną historię z mocno zarysowanymi wątkami, które miały największy wpływ na życie artystki. Adrianna Szymańska znakomicie oddaje nastroje towarzyszące poszczególnym wątkom. Jest ostra, dynamiczna, liryczna, radosna i smutna. Płacze i śmieje się, marzy, tęskni, kocha.

Do spektaklu wybrano 15 utworów m.in. „Krakowski Spleen", „Szare Miraże", „Ocean wolnego czasu", "Boskie Buenos", "Kocham cię kochanie moje" i wiele innych, również mniej znane jak „Zabawa w chowanego" czy „Tęcza". Krzysztof Baranowski stworzył je aranżując na nowo i mocno nasączając elektroniką. To sprawia, że te utwory dostały drugie życie, dopasowując się do opowiadanych historii, uzupełniając je i przenosząc w świat wspomnień. Niektóre piosenki w nowych aranżacjach trudno poznać, przynajmniej na początku, ale to akurat zaleta. To w końcu spektakl, a nie koncert z przebojami.

Jednym z najmocniejszych momentów spektaklu jest utwór "Nocny patrol" towarzyszący historiom dotyczącym dzieciństwa Kory i drastycznych przeżyć w domu dziecka. Ciekawie wypada tez liryczne "Kocham cię kochanie moje", zupełnie niepodobne do oryginału. Opowiada przecież o miłości długo skrywanej i trudnej. Pięknie brzmi "Simple Story", rozmarzone i refleksyjne. A na finał "Szał niebieskich ciał" i "Krakowski spleen". A potem wszyscy idziemy w stronę słońca. Dosłownie i w przenośni.

Scenografii praktycznie tu nie ma. Jest tylko Adrianna Szymańska i dwóch muzyków. Chwilami mikrofon na statywie. Ale przez cały czas w tle są znakomite wizualizacje Michała Materny, które prowadzą nas zarówno mrocznymi ulicami miasta, jak i kolorowym wszechświatem. Mrok i światło. Blask i ból. Radość i smutek. Po prostu życie.

Adrianna Szymańska jest znakomitą wokalistką i zaśpiewała wszystkie utwory Kory inaczej, po swojemu, bez nawet próby stworzenia sobowtóra artystki. Jest blisko niej, ale jest sobą. Minimalistycznymi środkami, używając siły swego głosu i talentu, stworzyła znakomitą rolę, która na długo pozostaje w pamięci.

Obsada: Adrianna Szymańska - Kora, Krzysztof Baranowski, Łukasz Wons - gościnnie.

Scenariusz i reżyseria: Adam Opatowicz, kierownictwo muzyczne: Krzysztof Baranowski, projekcje filmowe: Michał Materna,
autor plakatu: Sarah Wiśniewska, zdjęcia: Włodzimierz Piątek.

Premiera 10 lutego 2024.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
14 lutego 2024
Portrety
Adam Opatowicz

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia