A przecież nie tak malował Pan Chagall

„Zapiski z wygnania" – reż. Magda Umer – Teatr Polonia w Warszawie

Wczoraj miałam zaszczyt obejrzeć spektakl Zapiski z wygnania z Krystyną Jandą w roli Sabiny Baral, w reżyserii Magdy Umer. Adaptacji dokonały wspólnie Krystyna Janda oraz Magda Umer. Opracowaniem muzycznym zajął się Janusz Bogacki.

Są ludzie, którzy noszą w sobie pewną tajemnicę nie wiedząc o tym, do momentu, aż ktoś im uświadomi, drugi człowiek bądź pewna okoliczność uświadomi im, iż noszą ją w sobie i wtedy trzęsą się dłonie a serce przyspiesza w swej arytmii spowolniając całą opowieść. Tematyka tożsamości, w tym tożsamości żydowskiej jest bardzo trudnym tematem w naszym kraju. Jest to właściwie zagadnienie nie do rozwiązania. Problem tożsamości, pamięci i bycia tu i teraz rzuconym w świat wobec biegu historii jest zagadnieniem właściwie niemożliwym do racjonalnego uzasadnienia. W tym tkwi coś, poza tym, jakaś podszewka świata, irracjonalny konsensus zbudowany na fundamentach świata.

Wydarzenia Marcowe '68 są zapisane na kartach historii jako niechlubna opowieść o tym co to znaczy być Żydem w antysemickim kraju. „Zapiski z wygnania" to fragmenty rozmów, historii oraz przede wszystkim wspomnień i próba dania świadectwa własnej tożsamości.

Kiedy, podążając w myśl za Arthurem Rimbaudem można by powiedzieć, że Ja-to ktoś inny. A każde spotkanie z Innym jest alogiczne i wymyka się prawdzie, gdyż podważa status podmiotu z góry zakładając, iż jest kimś Innym. Właściwie jakim prawem to się dzieje? Na jakich irracjonalnych zasadach uprawdopodobnienia? Mity rządzą światem. Mity rządzą rzeczywistością polityczno-społeczną szczególnie tutaj, szczególnie w Polsce, w kraju, który był na wskroś przeniknięty bólem ludzi walczących o podtrzymanie własnej tożsamości, walecznych w czasach pełnych zgrozy i trudu, ale też niepokoju i lęku.

U Sabiny Baral we wstępie do Zapisku z wygnania pojawia się hebrajskie słowo "Jizkor",które oznacza pamiątkę dla zmarłego rodzica lub najbliższej rodziny i ogólny temat tej modlitwy jako podtrzymanie pamięci.

Krystyna Janda jako Sabina Baral (to pełna piękna i niepokoju rola) pyta o to co właściwie stało się w 1968r?. Kiedy z Polski wygoniono kilkanaście tysięcy Żydów? I czym jest tożsamość żydowska? Dla rodziny Sabiny Baral żydowski aspekt ich tożsamości był oczywisty. I pisarka wychodzi właśnie od własnej historii aby mówić o temacie żydowskim i zadać Augustiańskie pytanie: Unde malum si Deus est? (gdzie Bóg skoro jest zło).

Inscenizacja tego spektaklu została pomyślana w sposób tajemniczy. Krystyna Janda stojąc z boku sceny zadaje nam trudne pytania, bardzo trudne pytania. Natomiast z przodu sceny umieszczony zostaje tiulowy przeźroczysty materiał, na którym oglądamy zbliżenia twarzy Aktorki. Głos Krystyny Jandy domaga się odpowiedzi. To intymne zapiski emigrantki. To opowieść o Kimś kto zmuszony opuścić kraj już nigdy do niego nie powrócił, gdyż nie był w stanie pogodzić się z tym, iż to ludzie ludziom wyrządzili ten los i z tym, że antysemityzm nigdy nie ma siły, lecz jest dojmującą, oburzającą mową nienawiści, performansem hańby i krzywdy. Krystyna Janda wypowiadając do nas te słowa zadaje pytanie o to kim my jesteśmy, dokąd zmierzamy i czy można wybaczyć wyrządzone krzywdy?

Podczas gdy Aktorka występuje z pewnym posłaniem i jest to posłanie humanistyczne, w którym pyta się o człowieka. Aktorki słucha się z zapartym tchem i po cichutku, aby w naszych sercach wybrzmiały potężne i mocne pytania o conditio humana.

Krystyna Janda samym swym byciem scenicznym czyni świat tego przedstawienia wołaniem o rozbrat dobra ze złem, o pryncypia tkwiące w człowieku. Nie jest pocieszycielem ani nie ma być mentorem, ale jest utożsamieniem najwyższych sił twórczych tkwiących w Aktorce dla której aktorstwo nie jest wyłącznie narzędziem, środkiem przekazu, czymś tkwiącym w meandrach teatralności, lecz jest przede wszystkim i co najważniejsze Prawdą w swej czystej, najbardziej intymnej postaci. I to co najważniejsze w teatrze to ukazanie, odsłonięcie tej prawdy.

Bowiem jestem przekonana, iż aktorstwo jest właśnie odkryciem w sobie tej prawdziwości, która w świecie masek jest prawdziwością sceniczną. Bowiem ten kto daje narzędzia, aby uczynić artystą daje też baty aby chłostać swe nieodporne na urazy ciało. I taka jest Krystyna Janda w tym spektaklu – jest Sabiną Bral. I w tym tkwi magia teatru i piękno wieczoru teatralnego.

Muzyka również tworzy niezwykłą konstrukcje tego spektaklu. Janusz Bogacki dzięki swym aranżacjom muzycznym uwypukla te motywy i momenty sceniczne, na których powinniśmy się szczególnie skupić. To właściwie akompaniament dla tekstów lirycznych śpiewanych przez Aktorkę. Pojawia się i Poświatowska i Osiecka.

Przywołany zostaje klimat tamtych lat, walka o tożsamość, ale i o siebie – bo zawsze można znaleźć słońce, trzeba tylko chcieć i bardzo mocno w sobie poszukać tej prawdy, która czyni nas człowiekiem.

Bo to dobro jest wartością najwyższą a drogą prowadzącą do niej jest miłość do drugiego człowieka.

Anna Wąsowicz
Dziennik Teatralny Kraków
8 sierpnia 2022
Portrety
Magda Umer

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...