Absurdy nie z tej ziemi

"Ab ovo" - Studio Teatralnego Próby/ Teatr Tańca z Florencji

Jeżeli jesteście fanami science- fiction, lubicie kosmitów, czytacie fantasy i marzy wam się spotkanie oko w oko z ekscentrycznymi istotami pozaziemskimi, to spektakl "AB OVO" Studia Teatralnego Próby przy współpracy z Teatrem Tańca z Florencji jest dla was! Natomiast, jeżeli kosmici to nie jest wasz konik, trzymajcie się od tego spektaklu jak najdalej!

Performance, który oglądaliśmy w Starym Korycie Warty okazał się bezprecedensowy. Kilkunastu aktorów przyodzianych w wielobarwne stroje przez ponad godzinę paradowało w takt "kosmicznej" choreografii. Zaczęło się od wyjścia z wielkiej kuli – jak można domniemywać -  ich statku kosmicznego. Następnie okazało się, iż celem podróży tych pozaziemskich istot jest tworzenie. Czego? Mianowicie stworzyli oni faunę i florę, poczynając od wody i zwierząt, a kończąc na samym człowieku.

Aktorzy ubrani byli w czterokolorowe kostiumy, każdy z kolorów miał eksponować inną formę ekspresji, lecz ja żadnych wyraźnych różnic się nie dopatrzyłem. Czy naprawdę musi być aż tak źle, że teatr robi z kosmicznych przybyszów stwórców naszej planety, a następnie dorabia do tego szereg bezsensownych ideologii? Bez wątpienia to właśnie pomysłodawców (Agnieszka Gierach, Bogdan Żyłkowski) takich projektów powinno się wysyłać tam skąd przybyli – na Marsa.  

Absurdalna tematyka performansu ciągnie za sobą absurdalne ruchy, gesty i wszelakie choreografie aktorów. Dysponowali oni dużymi możliwościami: wiele dmuchanych, olbrzymich figur, gra świateł i plenerowe miejsce. Z tego wszystkiego można było zrobić wspaniałe widowisko, a nie błazenadę Kosmicznych Wędrowców. A może mieli jakiś wyższy cel, a może oprócz podskakiwania i wyginania się aktorów można było  doszukać się w spektaklu jakiejś głębi? Jednak trudno doszukać się czegokolwiek oglądając biegających kosmitów od dmuchanego statku do dmuchanego ptaka. Widz jedyne, co odczuwa to chłód spowodowany późną porą spektaklu. Same widowisko nie przysparza nam żadnych wniosków ani odczuć estetycznych. Właściwie przy bliższym przyjrzeniu dokładnie dało się odczuć samą świadomość aktorów z marności tego co robili. Z pewnością bezwiedne bieganie w tę i z powrotem przysparzało im większego zażenowania niż samej publiczności.  

Ogromny trud, który niewątpliwie został włożony w to przecięwzięcie poszedł na marne. Już na pierwszy rzut oka można podejrzewać co się dzieje, gdy z grupy teatralnej robie się grupę kosmitów. Choćby najbogatsza scenografia czy ścieżka dźwiękowa nie usprawiedliwi „Prób” jak i Teatru Tańca przed nieudanym performansem, który jedynie mógłby zasłużyć na miano ładnie opakowanej pustki ze względu na innowacyjną scenografię. Fanaberyjne wyczyny aktorów po prostu nudzą, ponieważ nawet fanom science-fiction trudno byłoby się dopatrzeć jakiekolwiek sensu nie tylko w samych wyczynach, ale również całym performansie. Niestety czasami próba bycia alternatywnym na siłę kończy się cyrkiem.

Witold Kobyłka
Dziennik Teatralny Poznań
10 czerwca 2009

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia