Absurdy rzeczywistości

"Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku" - reż. Krzysztof Dracz - PWST w Krakowie Filia we Wrocławiu

Najwyższa pora obwieścić kolejny sceniczny sukces studentów IV roku wrocławskiej PWST. Po bardzo dobrej „Naszej klasie” młodzi aktorzy zaprezentowali przedstawienie dyplomowe w reżyserii Krzysztofa Dracza, „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”. Oryginalność inscenizacji i wysoki poziom aktorski wydobywają z tekstu Doroty Masłowskiej absurdalny humor i czynią spektakl niezwykle barwnym i dynamicznym.

Dramat przedstawia historię dwojga ludzi, którzy, zagubieni „gdzieś w Polsce", podróżują autostopem, udając tytułowych „biednych Rumunów". Jak się jednak okazuje, w rzeczywistości są przedstawicielami bawiącej się „Warszawki", niepewnymi własnego losu po mocno trunkowej imprezie pod hasłem „brud, smród i choroby". Kreacja głównych bohaterów, Parchy i Dżiny, opiera się zatem na paradoksalnym zestawieniu rzeczywistości z alkoholowo-narkotycznym widem, w którym granice tożsamości stają się płynne.

Na scenie śledzimy przebieg kiczowatej odysei dwóch osób, ubranych zupełnie bez gustu, podróżujących z nieodłącznymi foliowymi reklamówkami. Ich „rumuńskość" funkcjonuje bowiem jako synonim gorszego świata, w którym próżno tęskni się za dobrobytem, jako metafora życiowego bagna, w którym po uszy tkwią bohaterowie. Kolejne przystanki na drodze Parchy i Dżiny wyznaczają przypadkowe przejażdżki samochodem i rozmowy z kierowcami oraz przystanki w ponurych miejscach, gdzie diabeł mówi: dobranoc.

W głównych rolach wystąpiło kilkoro aktorów, co nadaje postaciom swoistej wielowymiarowości. Każdy z młodych artystów wydobywa z nich bowiem inny rys charakterologiczny, gra w rozmaitych tonach. Parcha Michała Czaderny to mocno „obciachowy" gość, obleśnie czulący się do Dżiny, sprytny gawędziarz, nie do końca panujący nad wybuchami gniewu. Ten sam bohater w wersji Radomira Rospondka to przede wszystkim znerwicowany aktor, który nie pojmuje paradoksów rzeczywistości, co staje się dodatkową przyczyną frustracji. Kreacja Michała Koseli wypada na ich tle słabiej, jego Parcha bowiem to postać zrezygnowana, biernie buntująca się, chwilami sentymentalna. Rolą Dżiny podzieliły się zaś Karolina Gibki i Sonia Roszczuk: obie równie znakomite.

Najzabawniejsze oraz najlepiej zagrane (i skomponowane) momenty spektaklu to przede wszystkim epizody „samochodowe". W rolach kierowców błyszczą Adam Pietrzak i Łukasz Kaczmarek jako postaci wyraziste i charakterystyczne. Ich dialogi z dwójką „Rumunów" pozwalają wydobyć to, co w tekście Masłowskiej najlepsze: miażdżącą satyrę na współczesność wyrażoną w języku, którego żywiołem są inteligentne gry słowne. Nadzwyczajne efekty komiczne artyści osiągają również w scenach z postaciami epizodycznymi: policjantem a'la Chuck Norris (Łukasz Kaczmarek) czy znudzoną barmanką (Sonia Roszczuk).

Poszczególne sceny tworzą spójną całość dzięki płynnym przejściom i zmianom scenografii. Po kolejnych epizodach gaśnie światło, rozlega się dyskotekowa muzyka o bałkańskim rytmie. W centrum sceny ustawiono krzesełka otoczone kartonową „karoserią", z prawej strony zarzucone gazetami łóżko, z lewej zaś tekturowy kontuar. Dzięki temu ogół zdarzeń dzieje się tu i teraz, statyczność dekoracji nie hamuje jednak dynamiki akcji.

„Dwoje biednych Rumunów" to spektakl, który ogląda się z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością. Choć traci nieco rozpęd w finałowej partii, publiczność jest w stanie przymknąć na to oko. Przedstawienie bowiem prezentuje przede wszystkim rozkwitające aktorskie talenty, dla których końcowy aplauz widowni wydaje się w pełni zasłużony.

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
25 lutego 2013

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia