Aktorzy w mniejszości względem większości

"Aktorzy żydowscy" - reż. Anna Smolar

Niby zwyczajna próba w teatrze, staje się kanwą do osobistych rozważań aktorów nad swoim życiem zawodowym i prywatnym oraz potrzebą zmycia z siebie patosu, którego stali się niewolnikami. Ale czy aby na pewno to, co mówią jest prawdą, a kreowane postacie są wiarygodne?

Czy "Żyd" i "żydowski", musi definiować "naznaczenie", a "aktor żydowski" oznaczać "innego artystę"? Czy "aktor żydowski" musi być "żydem" i grać tylko to, co jest zgodne z tradycją obsadzoną w przeszłości? Dlaczego nie może, a raczej nie powinien konfrontować sztuki z teraźniejszością, wybiegać w przyszłość? Z wszystkimi tego typu pytaniami, uproszczeniami i stereotypami, przychodzi się w końcu zmierzyć każdemu, kto choć raz został niesłusznie zaszufladkowany. Niestety schematy w życiu codziennym towarzyszą każdemu. Najbardziej tym, którzy niekoniecznie z pochodzenia, ale uwikłani w kontekst miejsca, otrzymują jednoznacznie brzmiącą etykietę. Jednakże tak być nie musi. Co więcej, nie powinno.

W bliżej określonej czasoprzestrzeni, aktorzy teatru żydowskiego próbują uporać się z próbą pierwszej sceny przedstawienia "Tewje Mleczarz" (Skrzypek na Dachu). Przymiarki trwają już dobre czterdzieści lat, obsada się zmienia, rzeczywistość się zmienia, a oni nadal tkwią w miejscu. Mimo szczerych chęci reżysera i aktorów do wprowadzenia zmian zgodnych z duchem czasu, przywiązanie do tradycji jest tak silne, że niczym kajdany krępuje wszelkie oznaki nowoczesności. Problem w tym, że artyści chwilami sami już nie wiedzą, czy sytuacja ta nie jest jedynie wytworem ich wyobraźni. I tak niby zwyczajna próba w teatrze, staje się kanwą do osobistych rozważań aktorów nad swoim życiem zawodowym i prywatnym oraz potrzebą zmycia z siebie patosu, którego stali się niewolnikami. Ale czy aby na pewno to, co mówią jest prawdą, a kreowane postacie są wiarygodne?

Niezwykle minimalistyczna scenografia, piaszczysty podest małej sceny Teatru Żydowskiego i bezpośrednie obcowanie aktora z widzem, doskonale wpisują się w charakter aktorskiej próby przed spektaklem. Sama zaś budowa sztuki daje wrażenie, że uczestniczymy w rodzinnym lub towarzyskim spotkaniu podczas szabasu. Przez chwilę trudno się nawet zorientować, kiedy jest prawdziwy początek przedstawienia, które kwestie są dialogami i czy aby na pewno to gra, a nie rzeczywistość. Całości towarzyszy jedynie perkusja, która z czasem staje się również częścią dramatu. Muszę przyznać, że nie jest to spektakl oczywisty, ale zaskakujący i zgoła odmienny od spodziewanej żydowskiej klasyki. Okraszony potocznym językiem, pełnym przekleństw i herezji. Idąc na premierę nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, dlatego wychodząc, swoje ukłony kierowałem do Anny Smolar, reżyserki spektaklu, która w niezwykły sposób zmierzyła się z problematyką "Aktorów Żydowskich", Tematem, z którym każdy z nas powinien spróbować się sam. Polecam.

Robert Stawski
www.wywrota.pl
30 czerwca 2015

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Tristan i Izolda
Ralf Pleger
Od 22 maja na platformie OperaVision ...