Anatomia błazenady

"Rigoletto" - reż. Natalia Babińska - Opera Nova w Bydgoszczy

Doskonały chór i orkiestra, świetni soliści i nieśmiertelne dzieło, ostra szpila wbita w współczesne obyczaje. "Rigoletto" Giuseppe Verdiego w reżyserii Natalii Babińskiej przypomina lekcję fizjologii, a może nawet sekcję zwłok na... zepsutych elitach (skądinąd, jak podobne są do siebie słowa "elita" i jelita"...).

Bohaterowie, najpierw dokładnie przeżuci, trafiają do żołądka (zmierzając w wiadomym kierunku), w którym mieszają się ze sobą, jak to w procesie trawienia bywa, ku uciesze - chwilowej - gospodarza tego "ciała". Gospodarz apetyt ma wielki, ale kąski smakują mu tylko w momencie ich upolowania, później organizm domaga się kolejnych atrakcji i kolejnych...

Rozpusta od środka

Takie skojarzenia wzbudziła we mnie scenografia Diany Marszalek, tysiące udrapowanych na podobieństwo jelit metrów materiału krwistoczerwonego i amarantowego, a w nich splecione ciała (sceny erotyczne są, ale nie przesadzone, ale uzasadnione) w jaskrawo kolorowych kostiumach i maskach - czaszkach zwierząt na twarzach, To pałac księcia, doskonałego wokalnie i aktorsko Pavlo Tolstoya, bohatera, którego reżyserka ani do końca nie oskarża, ani nie broni, ale widzowie wydaliby z pewnością surowy wyrok. Natalia Babińska próbuje tłumaczyć, że władca padł ofiarą układu, w którym rządzi jego małżonka, a książę ma zaspokajać swoje najdziksze żądze, by przypadkiem nie wtrącić się do polityki. Pomagają mu w tym wyuzdani dworzanie i (w oryginale garbaty, ale w bydgoskiej wersji cierpiący raczej na porażenie stawów biodrowych) błazen Rigoletto. Nienawidzi on księcia i jego otoczenia, mści się jadowitym słowem za swoje przegrane życie. Błazen kusi do złego, jest dręczycielem, stręczycielem, a przecież też ma córkę, którą ktoś może skrzywdzić i to stanie się osią dramatu. Leszek Skrla, który wcieli! się w Rigoletta jest najmocniejszym filarem spektaklu, można powiedzieć, jego lokomotywą. Jest doskonały, przejmujący i odrażający zarazem, stworzył mistrzowską kreację wokalną i aktorską, dramatycznie grając, a właściwie stając się ojcem. Mam nadzieje, że zachęceni tymi słowami melomani z całej Polski odwiedzą Operę Nova. Niezmiennie warto także nawiedzać naszą operę dla doskonałego chóru, który w "Rigolettcie" jest już jednym organizmem, monolitem, plastyczną masą w rękach dyrygenta, kostiumologa i speca od ruchu scenicznego.

Piękna i bestia

Wracając do Księcia, druga strona medalu to jego skrajna nieodpowiedzialność, która doprowadza do tragedii, ale nie jego tragedii. Uwodząc niewinną córkę Rigoletta, Gildę (pierwsze sceny z córką błazna ubrane są w oszczędne światło i scenografię, bohaterki nie wchłonęły wszak jeszcze pałacowe trzewia) uruchamia, nie zdając sobie z tego sprawy, lawinę tragicznych wydarzeń. Gilda, czyli Krystyna Nowak jest genialna, delikatnej urody, ze wspaniałym głosem, z zapierającym dech w piersiach piano, koloraturową lekkością i wiarygodnie niewinną. Jakiż to kontrast dla pałacowego ogiera, który szybko zapomina o młodej, zakochanej w nim dziewczynie i tonie w ramionach karczmarki Magdaleny (ponętna jak zawsze Dorota Sobczak). Ta jest siostrą Sparafucila (Łukasz Goliński w doskonalej formie wokalnej i w kostiumie życia, czyli w stroju a'la Wiedźmin), płatnego mordercy wynajętego przez Rigoletta do zabicia księcia. Błazen pragnie zemsty za zbrukanie jego córki. Pech chce, że Magdalena żałuje swojego kochanka i uprasza brata, by zabił kogoś innego, wmawiając Rigoletto, że w worku są zwłoki księcia. Gilda podsłuchuje tę rozmowę. Z miłości postanawia złożyć siebie w ofierze, niezrozumiałej, przeczącej sprawiedliwości. Okrutny los mści się w ten sposób na Rigoletto. Oby wszystkie sceniczne zemsty były tak wstrząsające i autentyczne. Żaden z przybyłych na spektakl VIP - ów nie przyćmił spektaklu, choć foyer z pewnością należało do nich...

Katarzyna Bogucka
Express Bydgoski
21 października 2014

Książka tygodnia

Złoty garnek i inne opowiadania
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann

Trailer tygodnia