Andrzej Plata

"Zabić celebrytę" - reż. Gabriel Gietzky - Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

Meg Tilly jak zerwała ścięgno dzień przed kręceniem "Amadeusza", to już nigdy w nim nie zagrała. Kopała w piłkę z dziećmi na ulicy i zrobiła fakap życia. Nie wiem, co zrobił Andrzej Plata, ale zrobił to krótko przed premierą "Zabić celebrytę" i pierwszą wersję widzieliśmy bez niego. Ale w teatrze widz, jak kocha, to poczeka.

Jechałem jak na ścięcie, bo pierwszy raz był straszny, wlokący się, starający się być śmieszny. Najgorzej, jak jest dowcip, tylko nie wiadomo, czemu niby jest dowcipny. Wtedy, żeby ratować, wystąpił reżyser, który jest przystojnym mężczyzną, ale aktorem to jest raczej byłym, niegrającym od najntisów. Tekst ten sam, co wtedy, ale inna obsada i teraz jest to zupełnie inne przedstawienie - dobre! Po spektaklu bankiecik, więc umawiamy się, że pierwszej premiery w ogóle nie było.

Spektakl jest o tym, że telewizja kłamie. Byłoby to nieodkrywcze, gdyby nie było pewnej komplikacji: telewizja kłamie widzom, ale także swoim twórcom! Klimat trochę jak z "Fight Clubu", że główny bohater jakby nie wie, czy jest sobą. Za dużo się nasiedział w studiu telewizyjnym i już mu się "wszystko jebie". Ni to studio, ni to szpital, bo wszystko na biało, i ściany, i ubrania - też by Was skołowało. Zwłaszcza gdy sami siedzicie na scenie, czyli w środku akcji.

Bohaterowie mówią głupim tekstem, bo pewnie są głupi, ale to nie szkodzi, bo tak naprawdę nie bohaterowie, tylko aktorzy mówią. Andrzej Plata mówi. Przytył, ale i tak kochamy. Pół roku było niegrane i teraz jak wleciał na scenę, to prawie ją rozniósł. Tak przygazował, że stuminutowy spektakl trwał o dziesięć minut krócej. Sama radość patrzeć, jak się człowiek cieszy, że ponownie może. Panie Andrzeju, proszę sobie nic nie łamać i nigdy nie brać wolnego! Jak się ma talent, to nie wypada! Wielokrotnie stawiałem tezę, że jest to najlepszy aktor w teatrze kieleckim, i bardzo mu dziękuję, że jednak mam rację.

Ewelina Gronowska także bardzo daje radę - jako crazy pielęgniarka. Zrobiłem jej potem omówienie na fejsie: - Było BOSKO, ryłem jak debil. - Aaa, to ty. W scenie, jak jem strzykawkę.

Przedstawienie wyprodukował Teatr im. Żeromskiego w Kielcach, najgoręcej się zapowiadająca scena tego sezonu na południe od Warszawy. Mike Urbaniak wystawił im na blogu świadectwo koszerności i ja się zgadzam. Będzie w Kielcach Rubin, Brzyk, Strzępka, Grabowski i Kleczewska. My w Starym zazdrościmy, bo u nas nie będzie niczego.

Maciej Stroiński
Przekrój
5 września 2017

Książka tygodnia

Tragedie I: Eurypides
Towarzystwo Naukowe KUL
Eurypides

Trailer tygodnia

Dziadek do orzechów
Jurij Grigorowicz
W wielu krajach nie ma Bożego Narodze...