Ariadna pragnie umrzeć z miłości

rozmowa z Ewą Biegas

Na świecie jest mnóstwo kobiet, które kochają jak Ariadna... do szaleństwa, do utraty tchu mówi Ewa Biegas, wybitna sopranistka i solistka Opery Krakowskiej, która wystąpi w "Ariadnie na Naxos" Richarda Straussa.

Co "Ariadnę na Naxos" wyróżnia na tle innych oper?

- Dzieło to po mistrzowsku łączy wiele różnych elementów sztuki operowej, na przykład operę poważną z żywiołem buffo. Żaden z innych kompozytorów przed Straussem nigdy nie zaryzykował takiego połączenia na scenie. Niezwykle interesujące jest także samo libretto, które opowiada zabawną historię. Bogaty sponsor pragnie wystawić poważną operę, jaką jest "Ariadna na Naxos". W ostatniej chwili, tuż przed przedstawieniem, Majordomus obwieszcza jednak, że nastąpiła zmiana planu działania i opera poważna zostanie wystawiona jednocześnie z występem artystów dell'arte. To stanowi źródło wielu komicznych sytuacji dla twórców opery poważnej, reprezentujących, ich zdaniem, bardziej wartościową sztukę.

W operze gra Pani dwie role: Primadonny i Ariadny. Co je wyróżnia?

- Obie role łączy jedno: wymagają ode mnie gruntownego przygotowania aktorskiego i wokalnego, a różni je prawie wszystko. Primadonna to postać groteskowa, na którą należy spojrzeć przez pryzmat krzywego zwierciadła, z przymrużeniem oka. Ariadna z kolei, którą gram w drugiej części opery, jest jej zupełnym przeciwieństwem. To kobieta cierpiąca z miłości.

W jakim stopniu opera czerpie ze starożytnego mitu o Ariadnie, która za pomocą nici wyprowadziła Tezeusza z labiryntu?

- Czerpie tylko częściowo. Zgodnie z mitem bohaterka czekała na swojego ukochanego Tezeusza na wyspie Naxos. Ale kiedy w jej życiu pojawił się Dionizos i poprosił ją o rękę, Ariadna zdecydowała się zostać jego żoną. W operze jest inaczej. Poznajemy Ariadnę, która budzi się na Naxos i marzy tylko o jednym... by umrzeć. Śmierć jest bowiem dla niej jedyną formą uwolnienia się od wspomnień o Tezeuszu, który ją opuścił. Kiedy na wyspie pojawia się Bacchus, szukający swojej Kirke, Ariadna bierze go za Hermesa, boga śmierci. Uczucie między nimi powoli narasta, łącząc parę protagonistów - tak rodzi się ich związek.

Czy Ariadna kiedykolwiek zrozumie, że Bacchus nie jest jej ukochanym?

- Ta prawda do niej nie dotrze. Ariadna żyje bowiem na granicy dwóch światów, między jawą a snem, pewnym niebytem, gdzie osiąga nawet stan nirwany, nie uświadamiając sobie do końca, że spotkanie z oblubieńcem to nowa miłość, a nie bramy śmierci. Obraz Tezeusza towarzyszy jej nawet, gdy nie ma go obok. Wyrazem tego stanu są jej wspomnienia, które w operze uosabiają tancerze baletu. To oni zabiorą publiczność do czasów dzieciństwa i młodości bohaterki, kiedy spędzała z Tezeuszem najcudowniejsze chwile.

Czy Ariadna ma cechy kobiety współczesnej?

- Oczywiście. Na świecie jest mnóstwo kobiet, które kochają jak Ariadna... do szaleństwa, do utraty tchu. Do współczesności nawiązywać będzie też jeden z elementów garderoby mojej bohaterki - srebrne buty. Suknia została już zaprojektowana w zgodzie z kanonem obowiązującym w starożytności.

A co ze słynną nicią Ariadny? Czy odegra jakąś rolę w operze?

- Tak. Pojawi się we wspomnieniach Ariadny i będzie oplatała trzy zwiewne nimfy. Stanie się symbolem.
Czego? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam już publiczności...

Urszula Wolak
Polska Gazeta Krakowska nr 69
23 marca 2012

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia