Arystokratka polskich scen

Nikt tak jak ona nie grał królowych.

Prywatnie była równie wyniosła i niedostępna. Adorował ją mąż i liczni wielbiciele, a ona pozwalała się podziwiać. Pomyślałam, że jestem niezwykłą istotą - wspominała po latach czas dzieciństwa w radzieckim Kijowie podczas rewolucji. Ta myśl przyszła jej do głowy, kiedy recytowała w szkole wiersze. Inne dzieci słuchały jej w skupieniu, poza tym na śniadanie dostawała trochę lepsze jedzenie. .. Zrozumiała wtedy, że musi być aktorką.

Uparta i utalentowana

Urodziła się w Brześciu Litewskim w 1912 r. - chociaż zawsze odejmowała sobie lat, podając datę 1915. Los zawiódł ją z matką do Kijowa, ale udało im się wrócić do polskiego Brześcia. Studiowała na uniwersytecie, bo tego życzyła sobie jej matka, ale nie zrezygnowała z młodzieńczych postanowień, równolegle ucząc się w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie. W połowie studiów rzuciła uniwersytet. Ukończyła szkołę teatralną w 1934 r, występowała w teatrze w Wilnie, a od 1935 r. w warszawskim Teatrze Polskim. Po zagraniu tam Solange w sztuce "Lato w Nohant" Jarosława Iwaszkiewicza została gwiazdą.

Wielbiciele i mąż

Była studentką II roku, kiedy poznała Aleksandra Węgierkę, wykładowcę. On właśnie - jak mówiła po latach - był jedyną miłością jej życia. Miał jednak żonę, a Andrycz nie chciała rozbijać małżeństwa, obiecała to nawet żonie ukochanego, którą bardzo lubiła. Węgierko zginął w czasie II wojny światowej. Życie trwało jednak dalej. Po wojnie związała się na krótko z pewnym porucznikiem, ale wkrótce atrakcyjną aktorką zainteresował się premier Józef Cyrankiewicz. W 1947 r. zgodziła się zostać jego żoną, chociaż miała w kim wybierać - była otoczona wielbicielami i chętnie z nimi flirtowała, jednak utrzymując dystans. - Uznałam, że jest godny tego, żeby mnie uwielbiać - tak skomentowała swoją decyzję. Złośliwi natomiast podejrzewali, że liczne teatralne role koronowanych głów załatwia jej prominentny mąż. Ona zaprzeczała, tłumacząc: - Wszystkie moje królewskie role przynosiły teatrowi dochód, więc dostawałam następne do grania.

Życie to teatr

Małżeństwo przetrwało 21 lat. Cyrankiewicz nie mógł pogodzić się z tym, że dla jego żony najważniejszy był teatr. - Z rana była próba, obiad, a potem spektakl. No, a po spektaklu byłam zmęczona - wspominała Andrycz. Nie chciała mieć dzieci, a do kuchni nawet nie próbowała wchodzić. Po rozwodzie całkowicie poświęciła się aktorstwu. Koncentrowała się na teatrze, pojawiała się w Teatrze Telewizji. W filmach grywała rzadko. Na ekranie zadebiutowała przed wojną, w 1939 r., w nieukończonym obrazie "Uwaga, szpieg" w reż. Eugeniusza Bodo. Po wojnie zagrała m.in. w filmach "Warszawska premiera" Jana Rybkowskiego (1950), "Uczta Baltazara" Jerzego Zarzyckiego (1954), "Serce na dłoni" Krzysztofa Zanussiego (2008). Napisała również powieść "My - rozdwojeni", tom wspomnień "Bez początku, bez końca", wydała kilka tomików wierszy. Kiedy pierwszy raz zdecydowała się spróbować pokazać komuś swoją poezję, na recenzenta wybrała Jarosława Iwaszkiewicza. Pisarz przeczytał i stwierdził: - Masz w tej chwili wybrać się do Czytelnika i powołać się na mnie. To są bardzo dobre wiersze. Kiedy Nina Andrycz zmarła w 2014 roku, okazało się, że cały majątek zapisała Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. A przed śmiercią prosiła, by na jej grobie znalazł się napis: "Królowa sceny Teatru Polskiego".

___

W TV: "Kontrakt" śr 2.08, godz. 17.45. TVP KULTURA

(-)
To&Owo
28 lipca 2017
Portrety
Nina Andrycz

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski