Atak hakerski

Awaria jest wynikiem hakerskiego szantażu, któremu nie chcemy i nie możemy ulec...

„Teatr Współczesny informuje, że awaria serwera obsługującego sprzedaż biletów z kasy teatru spowodowała, że utracono dane, które odzyskać można jedynie dzięki współpracy widzów. Otóż nie wiemy, które miejsca na poszczególne spektakle są sprzedane, a które są wolne.

Zwracamy się z gorącą prośbą do wszystkich z Państwa, którzy nabyli bilety w sprzedaży bezpośredniej w naszej kasie oraz dokonali rezerwacji telefonicznie o kontakt z teatrem, mailowy lub telefoniczny i podanie numerów miejsc i daty spektaklu, na który Państwo się wybierają. Dotyczy to biletów na spektakle grane od 21 marca do 6 maja. Oczywiście wszystkie bilety są ważne, spektakle się odbędą, ale żeby prowadzić dalej sprzedaż, musimy wiedzieć, które miejsca są już sprzedane. Awaria jest wynikiem hakerskiego szantażu, któremu nie chcemy i nie możemy ulec jako publiczna instytucja kultury. Prosimy więc o pomoc."

Taką informację podał dzisiaj Teatr Współczesny w Warszawie. Nie wiem, czy to nie jest pierwszy tego typu przypadek, gdy hakerzy zaatakowali teatr. Albo przynajmniej pierwszy, który sprawił rzeczywiste problemy. Akurat nie miałem zamówionego miejsca na żadnym spektaklu we Współczesnym, choć planowałem wybrać się na najnowszą premierę, czyli Zbrodnie serca. Wyobrażam sobie jednak, jakim kłopotem dla teatru i dla widzów jest cały ten bałagan z rezerwacjami. Ta sprawa rodzi też rozmaite pytania.

Dlaczego hakerzy zaatakowali akurat Teatr Współczesny? Czy to był przypadek? Czy kryła się za tym jakaś intencja? Śledczy w kryminałach pytają od razu: komu ofiara mogła się narazić? Kto mógł czuć do niej złość? Czy to był jakiś zawiedziony widz, któremu spektakle Współczesnego się nie podobały i dokonał tego niszczycielskiego dzieła w akcie zemsty? Musiałby to być jednak bardzo poważny afekt, chyba jednak niewspółmierny do winy poszkodowanego.

A może powody były zupełnie inne. Do Współczesnego nie jest łatwo się dostać. Może haker nie mógł się doczekać, żeby zobaczyć np. Borysa Szyca w Psim sercu i pomyślał: zrobię im pandemonium w kasie i dzięki temu nie zorientują się, że nie mam biletu i wejdę na upragniony spektakl. Kiedyś ludzie oszukiwali bileterów, chowając się w toalecie, albo robiąc sztuczny tłok przy wejściu, a dzisiaj technologia pozwala na inne wybiegi. Gdyby jednak nawet akcja była tak powodowana, nie należałoby jej pochwalić.

Teraz jak się mówi o atakach hakerskich, to podejrzani są od razu Rosjanie. Ale dlaczego oni mieliby wkradać się do systemu biletowego Teatru Współczesnego w Warszawie? Z powodu Bułhakowa?

A może to tylko pomyłka? Ktoś chciał załatwić sobie nieosiągalne już bilety na koncert Rolling Stonesów, źle coś kliknął i zrobił armagedon Bogu ducha winnemu teatrowi przy Mokotowskiej.

Nie chcę nawet myśleć, że to jakaś zamierzona na większą skalę działalność terrorystyczna. Może Współczesny dostał jako pierwszy ostrzeżenie? Diabli wiedzą, co by to miało znaczyć dla innych teatrów? Na ich miejscu na pewno sprawdziłbym zabezpieczenia systemów sprzedaży biletów. Ale oczywiście nie zrezygnował z komputeryzacji. Terrorystom, jak wiadomo, nie wolno dać się zastraszyć.

Miejmy nadzieję, że sprawa ataku się wyjaśni, a winny lub winni zostaną odkryci i przykładnie ukarani. Życzę też Teatrowi Współczesnemu, aby szybko uporał się z tą niecodzienną i kłopotliwą sytuacją. Na pewno jego widzowie odpowiedzą ze zrozumieniem na apel o pomoc. Bo przecież chodzi o to, by teatr mógł umawiać się z publicznością na spektakle i nikt do tego się nie mieszał w imię nie wiadomo czego.
(20 marca 2018)

Wojciech Majcherek
Blog Wojciecha Majcherka
22 marca 2018

Książka tygodnia

Gilliamesque
Wydawnictwo Planeta
Terry Gilliam

Trailer tygodnia