Awans do pierwszej "50"

rozmowa z Bogusławem Nowakiem

- Bardzo cieszy nas fakt wyraźnego awansu w prestiżowym rankingu portalu Operabase. Rok temu, znalazłszy się na 98. miejscu, cieszyliśmy się z wejścia do pierwszej setki scen operowych świata. Teraz przesunęliśmy się o 51 pozycji w górę i jesteśmy już w pierwszej pięćdziesiątce - na 768 teatrów muzycznych uwzględnionych w rankingu - Bogusław Nowak, dyrektor naczelny Opery Krakowskiej, o frekwencji, poziomie i roku nadchodzącego właśnie jubileuszu

- W sobotę 14 września "Baronem cygańskim" Johanna Straussa Opera Krakowska rozpoczęła swój 60. sezon. W jakich nastrojach?

- Mimo wszystko dominuje nastrój twórczego i organizacyjnego porozumienia. Bo nie jest to rok łatwy; czekamy na 31 grudnia - ten dzień zamknie rok, w którym dysponowaliśmy budżetem obniżonym o milion złotych. Nie mieliśmy też dostępu do funduszy europejskich, z których rokrocznie pozyskiwaliśmy duże środki - wszystko to przekładało się na realizację naszych planów i samopoczucie zespołu.

- Mimo to zbieraliście dobre recenzje. Jest Pan zadowolony?

- Bardzo cieszy nas fakt wyraźnego awansu w prestiżowym rankingu portalu Operabase. Rok temu, znalazłszy się na 98. miejscu, cieszyliśmy się z wejścia do pierwszej setki scen operowych świata. Teraz przesunęliśmy się o 51 pozycji w górę i jesteśmy już w pierwszej pięćdziesiątce - na 768 teatrów muzycznych uwzględnionych w rankingu. Z polskich scen muzycznych są cztery; wyprzedzają nas Opera Wrocławska (20) i Opera Narodowa (43), za nami jest poznański Teatr Wielki (69).

- Jak to się Wam udało?

- Nie wiem dokładnie, jaki algorytm stosowany jest w tym rankingu, ale domyślam się, że wpływ na ów przeskok miały nasze premiery minionego sezonu - "Napój miłosny" Donizettiego, a zwłaszcza "Trubadur" Verdiego, stawiający przed realizatorami i zespołem odtwórców bardzo duże wymagania. To prawdziwy teatr opery ze wspaniałą muzyką i trudną inscenizacją. Jak sądzę, i takie były opinie recenzentów, Laco Adamik scalił oba te światy doskonale.

- Ten ranking pewnie zaskoczy malkontentów...

- Słyszę rozmaite głosy; na przykład czemu nie gramy baroku, na który obecnie jest moda w Europie. Potwierdzeniem tego jest repertuar festiwali Opera Rara i Misteria Paschalia. Mogę tylko westchnąć: gdybym miał takie pieniądze jak oni... Tam koszt jednego spektaklu to budżet naszej premiery.

- Chwalicie się też frekwencją, sięgającą blisko 100 procent.

- Po otwarciu nowej siedziby w 2008 roku miałem poczucie, że przez pierwszy rok ludzie przychodzili do nas z ciekawości - oglądać budynek. Ale - co pokazuje frekwencja - później odwiedzali nas nadal. Jak widać, daliśmy im do tego powód.

- Jakie będą to powody w roku jubileuszowym?

- Na naszym afiszu pojawi się balet "Dziadek do orzechów" Czajkowskiego, realizowany przez grupę, która miała przygotować z Krzysztofem Nazarem "Orfeusza w piekle". Po śmierci tego reżysera tytuł odłożyliśmy na jakiś czas, a Emil Wesołowski przygotuje wspomniany spektakl baletowy. Na zamknięcie sezonu pokażemy, realizowanego dzięki funduszom norweskim razem z teatrem w Trondheim, "Mefistofelesa" Arriga Boita. Stopniowo będziemy bowiem chcieli pokazać, że jesteśmy zespołem niebojącym się poza kanonem operowym - bo najłatwiej zdobyć poklask widza operami "Mada-ma Butterfly", "Traviata" czy "Straszny dwór" - wystawiania dzieł mniej znanych, co nie znaczy, że mniej pięknych. Sukces "Ariadny na Naxos" zachęca nas do podobnych kroków. Jednym z nich będzie wiosenna premiera "Miłości do trzech pomarańczy" Prokofiewa, którą przygotuje Michał Znaniecki. Z kolei na koniec roku jubileuszowego planujemy pokazać "Tannhäusera" Ryszarda Wagnera w reżyserii Laco Adamika.

ku nadchodzącego właśnie jubileuszu

Fot. archiwum

- A plenerowa wersja musicalu "Skrzypek na dachu"?

- Mam nadzieję, że pozyskamy środki, które pozwolą wystawić ten musical na krakowskim Kazimierzu, bo takie mamy plany. Po czym - jak było niegdyś ze "Strasznym dworem" czy "Baronem cygańskim" - przenieść go na scenę.

- Na przełomie września i października wróci na afisz opera Krzysztofa Pendereckiego "Diabły z Loudun"; wystawiona na otwarcie gmachu Opery. Ile razy została zagrana?

- Osiem. Widownia zapełniała wówczas salę prawie w całości - to były pierwsze spektakle w nowym budynku.

- A jak będzie teraz?

- Na kilkanaście dni przed zaplanowanymi czterema spektaklami około 60 procent biletów już sprzedaliśmy. Pokażemy "Diabły..." jeszcze w marcu. Poza tym wystąpiłem o grant, by móc to dzieło zarejestrować na DVD. Jest tego warte.

- Nadal będą pojawiać się Mariusz Kwiecień, Andrzej Dobber, Małgorzata Walewska?

- Mam już z nimi uzgodnione wstępne terminy na cały przyszły rok. Na pewno 14 października 2014 roku zagramy, jak 60 lat wcześniej, "Rigoletta" - z Aleksandrą Kurzak i Andrzejem Dobberem. Słynny baryton da też koncert już 13 grudnia tego roku, na 5-lecie otwarcia gmachu naszej Opery. Z tej okazji rozstrzygniemy również plebiscyt na najlepsze przedstawienie, solistów, reżysera, a obejmie on właśnie premiery wystawione na nowej scenie w ostatnim pięcioleciu.

Wacław Krupiński
Dziennik Polski
19 września 2013
Portrety
Bogusław Nowak

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia