Aż się dziwię, że tyle wytrzymałem

Rozmowa z Jerzym Zoniem

Rozmowa z Jerzym Zoniem, dyrektorem Teatru KTO, o minionych 35 latach, jubileuszu i wojażach nie tylko do Bogoty.

I znowu jubileusz...

Nawet dwa - sam aż się dziwię, że tyle wytrzymałem

35 lat KTO i ćwierćwiecze Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych, na który zaprosimy w lipcu. A fetę z okazji 35-lecia planujemy na początku września, kiedy to na naszej małej scenie pokażemy wszystkie wydarzenia sceniczne.

Ze wszystkich lat - od "Ogrodu rozkoszy" z roku 1978?

Nie żartuj, z ostatnich pięciu - w tym trzy spektakle Krzysztofa Niedźwiedzkiego, z najnowszą - "Teatr telewizji. Komedia sensacyjna", która będzie miała premierę w kwietniu. Pokażemy też ostatni program kabaretu PUK "Jebudu" i Hrabala.

Twój wywiedziony z Hrabala, autorski spektakl bez słów "Sprzedam dom, w którym już nie mogę mieszkać".

Zagraliśmy go już 470 razy. Może uda się też dołączyć któreś przedstawienie Piotra Bikonta". A zakończymy tydzień "Ślepcami" - albo na Rynku Głównym, albo w hali przy Wawrzyńca.

To z nimi wyruszacie 25 marca do stolicy Kolumbii na XIII Festhral Iberoamericano de Teatro de Bogota, gdzie zagracie je pięć razy.

Byliśmy tam już cztery lata temu. Niesamowite wrażenie; dzielnica biedoty, na montaż dekoracji odwoził nas uzbrojony oddział wojskowych, a potem parę tysięcy ludzi rozłożonych na otaczających nas górkach oglądało nasz "Quixotage". I nie zważali na potworny deszcz. Na szczęście w tym roku zaproponowano nam poprzemysłową halę Palacio de los Deportes - na 2,5 tys. osób.

Wyjazdy od lat wpisane są w życie KTO, teatru wszak ulicznego.

Wkrótce ukaże się wydawnictwo "Podróże Teatru KTO", dokumentujące spektakle i miejsca. Podróż do Brazylii, i pobyt w Kostaryce, gdzie kąpaliśmy się w morzu, a kawałek dalej miał swą prywatną plażę Dustin Hoffman. Także pierwszy wyjazd do Seulu (w tym roku znów tam będziemy), gdzie graliśmy "Zapach czasu" z muzyką Czajkowskiego. Nucił ją co drugi człowiek. To bardzo muzykalny naród, dla nich Polska to kraj Chopina. I Iran, gdzie nasze aktorki grały w chustach, by nie naruszyć tamtejszych norm. Albo wyjazd do Albanii, kraju biedy, a zarazem jakże wspaniałych reakcji na "Hrabala", granego w przepełnionych salach. Czy też Zakatekas w Meksyku; graliśmy "Zapach czasu" w takiej niecce, a wokół kilkanaście tysięcy ludzi.

W październiku znów odwiedzimy ten kraj, tym razem Cervantino, gdzie odbywa się największy festiwal teatralny tego kraju. Satysfakcję daje mi to, że to nie Polska mnie wysyła, a zapraszają zagraniczni organizatorzy.

Te zdarzenia najważniejsze, przełomowe z 35 lat to...

Na pewno "Ogród rozkoszy". Przyniósł nam główną nagrodę na kieleckim Festiwalu Teatrów Debiutujących START, a potem objechaliśmy z nim kluby studenckie w całej Polsce.

Pamiętam premierę, jeszcze przy Brackiej 4, w niegdysiejszej siedzibie Teatru STU ...

...o północy, bo jeden aktor miał problemy z samochodem. I wszyscy czekali.

Warto było!

Przyjęcie zgotowaliście nam szałowe.

Do dziś żałuję, że grający wtedy Bronek Maj nie został w teatrze. Przypomnijmy, kto wtedy grał.

Poza Bronkiem - Dolek Weltschek, Józef Małocha, Bogdan Rudnicki, Ania Grajek-Rudnicka, no i ja... To wtedy zdałem sobie sprawę, że można tę profesję zacząć uprawiać. A lekko nie było. Spektakl nie był dopuszczony przez cenzurę do eksploatacji, zatem graliśmy go jako zamknięty, co wymuszało za każdym razem zgłaszanie w cenzurze imiennej listy maksimum 50 osób. Sam z nią biegałem, oczywiście z fikcyjnymi nazwiskami. Cenzorzy też musieli kojarzyć, że to lipa.

Taka to była nierzeczywistość.

Przełomowe było dla mnie "Przedstawienie pożegnalne" Petera Mullera, pierwszy spektakl, z którym wyjechaliśmy na Zachód. Pokazaliśmy je w Krakowie w którymś z teatrów, a na Rynku graliśmy "Paradę ponurych", z którą rok wcześniej wyszliśmy po raz pierwszy na ulicę.

I na każdym z tych spektakli widziałem młodziutkiego chłopaka, który w końcu podszedł do mnie, mówiąc, że jest ze Szwecji i że proponuje, byśmy za trzy miesiące, w listopadzie, wystąpili w Sztokholmie. W zderzeniu z nastoletnim wyglądem chłopaka nie wyglądało to bynajmniej poważnie. Ale przyszły zaproszenia, pojechaliśmy. Okazało się, że ów zafascynowany teatrem młodzieniec był synem prasowego magnata... Graliśmy tam 12 dni. Wkrótce potem pojechaliśmy do ówczesnego RFN-u. I z 12 spektakli tam pokazywanych jedynie "Przedstawienie pożegnalne" zostało na prośbę dyrektora festiwalu powtórzone. Takie miało przyjęcie.

To wtedy uwierzyłeś w to, że Twoja praca z KTO ma sens?

- Tak. Pojechaliśmy z "Przedstawieniem..." na poważny festiwal Wienerwochen i ja odważyłem się zaprosić mieszkającego w Budapeszcie MUllera. Spotkaliśmy się, mówię, że gram jego sztukę w wersji godzinnej, a nie, jak inni, dwu i pół albo trzygodzinnej. Na co on: "Skoro tnie się Szekspira..." A gdy zobaczył, jak moi aktorzy żonglują, skaczą, fruwają w powietrzu - bo sztuka dzieje się w cyrku - długo gratulował.

Przygotowywałeś też wielkie widowiska w plenerze...

Do dziś wspominam spektakl na 650-lecie w Nowego Targu. Wymyśliłem sobie 12 obrazów z historii miasta, do muzyki nowotarżanina Jana Kantego Pawluśkiewicza. W obsadzie m.in.: Dorota Segda, Renata Dancewicz, Jerzy Trela, Jerzy Stuhr, Krzysztof Globisz, Mikołaj Grabowski, Zbigniew Zamachowski, Zbigniew Wodecki, Grzegorz Turnau. Transmisja TYP 2.

A tu rankiem, w dniu premiery dowiaduję się, że statek Kluczowy element widowiska, zbudowany na tirze - nie ma jak się pojawić, bo na wąskim łuku drogi tir się nie złoży. I udało się. Dzięki... wycięciu kilku znaków drogowych!

Potem to już poszło lawinowo. Choćby transmitowany przez wiele telewizji milenijny sylwester w Warszawie, kiedy musiałem precyzyjnie zmieścić się w trzech minutach 40 sekundach.

Ty - polonista - wyspecjalizowałeś się w spektaklach ulicznych, bez słów: "Wieża Babel", "Zapach czasu", "Mazepa", "Quixotage", wreszcie "Ślepcy"...

W tym sezonie zagramy ich z 50 razy, przy czym 46 za granicą, jako że w sierpniu w Edynburgu aż 26 razy.

Od 2005 roku KTO to teatr miejski...

Bardzo nam to pomogło w pracy. I chwała za to radnym i prezydentowi Majchrowskiemu. Teraz czeka nas nowe wyzwanie: znalezienie lokalu, który by należał do gminy, byśmy nie płacili gigantycznego czynszu, no i mieli salę ciut większą, na 120 -150 osób.

Jubileuszowy rok będzie też czasem wielu wyjazdów...

Dlatego, choć w kwietniu zacznę przygotowywać spektakl, premiera odbędzie się dopiero pod koniec roku.

To Twój pierwszy spektakl w sali od premiery Hrabala sprzed 9 lat. Kolejny bez słów?

Bez.Ośmiu aktoró w i muzyka. Tematem głównym, zarazem metaforą, będą sierociniec, dzieciństwo, sieroctwo.

Inspiruję się powieścią Llosy "Miasto i psy", a także wspomnieniami wychowanków z domów dziecka... Oto my - sieroty boże, zagubione w zalewie informacji, nie wiedzące, co dobre, co złe... Myślałem o tym od dawna. Tą premierą KTO zamknie jubileusz.

Powiedziałeś "kto", a nie "kateo".

Mówię i tak, i tak. Bronek Maj, który nazwę wymyślił - pytany, co oznacza - mówi, że nie pamięta. Ostatnio internauci nazywają nas Krakowski Teatr Osobliwości, wcześniej spotykałem się z nazwą Krakowski Teatr Otwarty, Krakowski Teatr Objazdowy. Z kolei jeden z założycieli, Bogdan Rudnicki, w programie na 30-lecie napisał "KTO - Konsekwentny Teatr Otwarty".

Miałeś świadomość, że KTO wypełni całe Twoje życie?

Głównie wypełnia je ciężka harówa. Bez niej nie ma żadnych blasków. Nawet chwilowych. Za to cały czas towarzyszy mi uczucie niedosytu, choć mniejsze, od kiedy widzę, że i w Krakowie mamy wierną publiczność. A jeszcze trzy lata temu na spektaklach przy ul. Gzymsików nie zawsze był komplet widzów.

Pięć lat temu pytałem Cię, czy KTO, teatr autorski, może istnieć bez Jerzego Zonia? Odpowiedziałeś: "Powoli trzeba sobie zacząć to wyobrażać"...

Zakładam, że jeszcze popracuję z 10 lat i trzeba będzie ogłosić konkurs na innego dyrektora, który pewnie poprowadzi ten teatr nowymi torami... A ja, zamiast do Bogoty, pojadę odwiedzić rodzimą Limanową.

Wacław Krupiński
Dziennik Polski
27 marca 2012
Portrety
Jerzy Zoń

Książka tygodnia

Amantka z pieprzem
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Grażyna Barszczewska, Grzegorz Ćwiertniewicz

Trailer tygodnia