Bandyta o dobrym sercu

"Ach! Odessa - Mama..." - Teatr Żydowski w Warszawie

Odległe krainy nad Morzem Czarnym.... Szubrawcy i prostytutki. Zabawa, śpiew i zbrodnia! A wśród tego wszystkiego - największy bandyta w Odessie - Benia Krzyk!

Najnowsza propozycja Teatru Żydowskiego im. Estery Rachel i Idy Kamińskich w Warszawie to musical zatytułowany "Ach! Odessa Mama". Reżyserią, inscenizacją oraz stworzeniem libretta zajął się Jan Szurmiej. Akcja sztuki ma miejsce w Odessie. To szczególne i egzotyczne miasto, gdzie swoje piętno odcisnęły kultury: rosyjska, turecka i żydowska. Ze sceny można było usłyszeć język rosyjski, niemiecki i jidysz. Wielokulturowość zaowocowała wielobarwnością strojów, dekoracji, ale także samych postaci. Już w wieku dziewiętnastym Odessa była jednym z większych portów w Europie, gdzie przypływały statki z całego świata z najrozmaitszymi produktami, od pszenicy poczynając, na drogich futrach kończąc. Akcja musicalu dzieje się na początku XX wieku, gdy Odessa nadal przeżywała swą świetność. Była chętnie odwiedzanym przez kupców i szubrawców miejscem. Miastem, które tętniło śpiewem, muzyką, nieustającą zabawą. Ale też miastem szemranych interesów, niecnych czynów, prostytucji i morderstw na tle rabunkowym. "Ach! Odessa Mama" ukazuje ostatnie lata rozkwitu rumuńskiego portu. Po rewolucji w 1917 roku, która ukazana jest na końcu spektaklu, wieńczy się okres sławy tego miasta. Do Odessy przybywali ci, którzy chcieli szybko i łatwo się wzbogacić. Jednym z nich był właśnie legendarny Benia Krzyk - szubrawca nad szubrawcami. Jedyny w swoim rodzaju, zawsze elegancko ubrany, bandyta o dobrym sercu. To on jest głównym bohaterem musicalu Jana Szurmieja. Widzowie mogą zobaczyć jego historię. Od początków w świecie bandyckim, gdzie trudnił się przemytem towarów z innych krajów, poprzez gangsterskie czyny, które zbudowały jego legendę. Wyróżniał się litością oraz wytrawnością. Niczym najsłynniejszy bandyta wszech czasów - Al Capone, zawsze ubrany w modny garnitur, krawat i nonszalancko zarzucony na głowę kapelusz. Prawie jak Robin Hood okradał bogatych i oddawał biednym. Szczędził losu kobietom, które go zdradzały. Wyszkoliwszy się w swym fachu, szybko został ochrzczony Benia Królem. 

Bohaterami musicalu są też całe zbiorowości - prostytutek, szubrawców, prostych Żydów, czy wiernych modlących się w synagodze. Sztuka pełna jest wesołych układów tanecznych i żartów słownych. "Ach! Odessa Mama" obfituje w ciekawe inscenizacje, zmiany oświetlenia. Oczywiście uwagę przykuwa muzyka - raz skoczna, gdy damy lekkich obyczajów zalotnie prężą się na scenie w kusych strojach. Raz zaś dostojna - podczas modłów. O kompozycje i aranżację muzyczną zadbał Hadrian Filip Tabęcki. Ważna jest też twórczyni choreografii - Iliana Alvarado. Na scenie wystąpili między innymi: Monika Chrząstowska, Ewa Dąbrowska, Mariola Kuźnik, Sylwia Najah, Katarzyna Post, Joanna Przybyłowska, Joanna Rzączyńska.

 Myślę, że każdy z widzów z łatwością wczuł się w atmosferę niezwykłego miasta, jakim musiała być Odessa lat dwudziestych ubiegłego wieku. Gdyby nie smutne tony rewolucji, która na zawsze zmieniła to miasto, można by pomyśleć, że rumuński port był jak współczesna metropolia, która nigdy nie śpi, a za każdym rogiem czeka nas zabawa lub zagrożenie. Efekty, które zaproponował nam reżyser spektaklu, czyli Jan Szurmiej, pozwoliły na chwilę poczuć się jak nad Morzem Czarnym. Minusem z pewnością jest długość musicalu - trzy i pół godziny z przerwą między dwoma aktami to z pewnością za dużo, nawet dla wytrawnego wielbiciela teatru. Jeśli jednak nie przeraża was czas trwania sztuki, a pragniecie miłej rozrywki w sobotni wieczór - zapraszam do Teatru Żydowskiego na musical "Ach! Odessa Mama".

Sylwia Pardej
www.dlalejdis.pl
18 czerwca 2012

Książka tygodnia

Polski teatr po upadku komunizmu. Lupa, Warlikowski, Klata
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia