Baśniowa miłosna intryga wcale nie grubymi nićmi szyta

"Nagi król" - reż: Wojciech Kobrzyński - BTL

Spektakl dla całych rodzin. Pyskata królewna, pomysłowy świniopas, obleśny książę i premier-służbista. To najciekawsze postaci, jakie możemy oglądać na scenie Białostockiego Teatru Lalek.

W nieco ironicznym spektaklu "Nagi król" historia miłości dwojga młodych ludzi przeplata się z obrazem zadufanego w sobie księcia-idioty.

Nagi król Eugeniusza Szwarca to zgrabna kompilacja dwóch baśni Andersena "Świniopasa" i "Nowych szat cesarza". Baśni ponadczasowych, które mówią o pewnym dystansie do otaczającej nas rzeczywistości.

Podobnie jest ze sztuką w reżyserii Wojciecha Kobrzyńskiego. Choć na pozór historia dość błaha, ma ona swoje drugie dno. Historia zaczerpnięta z dwóch andersenowskich baśni jest brawurowo połączona jest niewidzialnymi nićmi w jedną całość. Właśnie wokół nici, tkanin i warsztatu tkackiego zbudowana jest całość przedstawienia. Nawet lalki, których co prawda tu niewiele, wykonane są z kolorowej włóczki.

Jak to w bajkach bywa, jest tu piękna królewna i książę, który zakochuje się w niej niemal od pierwszego wejrzenia. Ojciec królewny nie może zgodzić się na taki mezalians i postanawia wydać córkę za bogatego władcę sąsiedniego królestwa.

Historia jak z bajki, ale postaci sceniczne dość nietypowe jak na bajkę. Królewna jest zadziorną pewną siebie kobietką, która nie boi się mówić o kandydacie na męża szczerej prawdy opisując go jako "bezzębną, łysą ruinę człowieka". Bo jest on nie tylko okropnym narcyzem, zachwycającym się swoimi strojami, ale też tępakiem,

Wykorzystuje to ubogi książę i razem ze służącym, w przebraniu tkaczy, obiecują przyszłemu panu młodemu ślubny strój. Stój niecodzienny, bo uszyty z materiału, który jest niewidzialny dla durniów lub osób, które zajmują niewłaściwe stanowiska. I tu rozwija się cała historia. Jesteśmy świadkami niezwykłej sceny, kiedy w rytm muzyki Gioacchino Rossiniego fruwają królewskie fatałaszki. Wszystkim dyryguje premier - w tej roli wspaniała Sylwia Janowicz-Dobrowolska, niezwykle wyrazista i przekonująca.

Właśnie aktorzy i oryginalna scenografia są największymi atutami tego spektaklu.

Sztuka "Nagi król" aż opływa w sceniczne pomyłki i celowe żarty sytuacyjne. Spodoba się publiczności w każdym wieku. Najmłodsi widzowie zachwycą się barwną scenografią i niezwykłymi lalkami, a starsi miedzy wierszami odczytają kąśliwe uwagi i dwuznaczności. Na "Nagim królu" wszyscy bawią się bajecznie.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
6 października 2010

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...