Baśniowo i refleksyjnie

"Ptak Zielonopióry" - reż. Jarosław Kilian - Teatr Lalka w Warszawie

Żyjemy w epoce, gdzie zło, grzech stały się w pewnym sensie wyznacznikiem nowoczesności. Grzeszenie przestało być czymś wstydliwym, o czym nie wypada mówić.

Jest na odwrót, niejednokrotnie grzeszne zachowanie ma znamionować odwagę grzeszącego. Wystarczy obejrzeć przedstawienia teatralne. W większości z nich dominuje grzech, zło, które w ramach dyktatu relatywizmu przestaje być odczytywane jako zło. Natomiast dobro jako kategoria wartości jest jakoś wstydliwie pochowane. Mówienie o dobru na scenie teatralnej widocznie nie mieści się w programie większości twórców teatralnych uważających się za "nowoczesnych" artystów. Dotyczy to nie tylko spektakli dla dorosłych, ale także adresowanych do dzieci.

Zresztą mamy do czynienia z problemem daleko szerszym, dotyczącym przemian aksjologicznych. Na naszych oczach dokonuje się kres pewnej formacji duchowej, intelektualnej, humanistycznej, a także etyczno-moralnej budowanej na fundamencie chrześcijańskim. Zamiast tego tzw. nowocześni artyści w swoich przedsięwzięciach próbują wprowadzić nowy wzorzec cywilizacyjny. Fałszywy, uderzający w godność człowieka. Przedstawienia dla dzieci nie są od tego wolne. Toteż niezmiernie istotną sprawą jest, by rodzice posiadali orientację, jakie spektakle teatralne oglądają ich pociechy. Na szczęście zdarzają się jeszcze adresowane do dzieci przedstawienia, gdzie granica między złem i dobrem jest jednoznacznie wyrazista. Takim przedstawieniem jest niedawna premiera w warszawskim Teatrze Lalka "Ptak Zielonopióry".

Jarosław Kilian, autor scenariusza powstałego na motywach baśni Italo Calvino i Carlo Gozziego, wyreżyserował piękny, bajkowy spektakl. Oglądając przedstawienie, zastanawiałam się, jak wygląda dziś czytanie bajek przez dzieci albo czytanie dzieciom przez rodziców, jeśli dzieci są jeszcze bardzo małe. To, że niestety zanika czytelnictwo książek wśród osób dorosłych, jest dziś powszechnie wiadomym zjawiskiem. A jak się to ma do dzieci i do prawdziwych baśni? I czy dzieci, wychowane przecież w cywilizacji komputerowej, gdzie rozmaite gry komputerowe zastąpiły tradycyjne baśnie - przejawiają zainteresowanie bajkami? Czy dają się porwać rzeczywistości przedstawionej na scenie? Oczywiście, zależy to w dużej mierze od rodzaju inscenizacji spektaklu, komunikatywności, atrakcji wizualnej, sposobu wykonania itd. Kiedy te wszystkie elementy są zachowane, maluchy ze swoją cudowną wyobraźnią dziecięcą wchodzą całym sobą w prezentowany na scenie temat. Tak jest w "Ptaku Zielonopiórym", gdzie dzieci żywo reagują na to, co widzą na scenie.

Oto trzy siostry. Jedną z nich, Ninettę, król wybiera za żonę. Ninetta jest szczęśliwa, ale w dwóch pozostałych siostrach rodzi się zawiść, a od zawiści niedaleka droga do zdrady i popełnienia złych czynów. Swoimi intrygami sprawiają, że do króla docierają fałszywe wiadomości dotyczące jego małżonki i urodzonych bliźniąt: Renza i Barbarelli, co powoduje dramatyczne konsekwencje dla Ninetty oraz jej dzieci, które złe siostry skazały na śmierć, a Ninettę uwięziły w rurze pod zlewem. Jednak zło w którymś momencie musi ustąpić dobru. I tak się dzieje. Dobro zwycięża, a zło zostaje należycie ukarane. Przesłanie spektaklu, że własnego szczęścia nie można budować na czyimś nieszczęściu, że najważniejsza jest miłość, przyjaźń, lojalność, zaufanie w relacjach z drugim człowiekiem - jest czytelne nawet dla tych najmłodszych dzieci.

Ciekawa, sprawnie i komunikatywnie poprowadzona fabuła powoduje, że dzieci z pełnym zaangażowaniem śledzą losy bohaterów, podpowiadają aktorom, a gdy na scenie pojawia się smok z buchającymi płomieniami ognia z paszczy, dzieci dość emocjonalnie ostrzegają bohaterów. Dworskie życie, obyczaje, rycerska odwaga, ciekawe przygody Renza podróżującego w poszukiwaniu tańczącej wody, grającego drzewa i tajemniczego zielonopiórego ptaka, by spełnić marzenie jego siostry Barbarelli - wspaniale łączą się z formą spektaklu.

Jarosław Kilian poprowadził narrację przedstawienia na kilku poziomach, zarówno w planie lalkowym, jak i w planie żywym. Wykorzystał elementy commedii dell'arte z pajacami w maseczkach, ruchomą scenografię, dość duże, znakomite lalki, marionetki sycylijskie i inne. Przedstawienie ma doskonały rytm, jest dynamicznie grane, sfera typowo baśniowa wspaniale oddana, z dużym humorem.

To bardzo dobra artystycznie i wartościowa sztuka, która nie tylko bawi, zaciekawia świetnymi pomysłami reżysera, ale zawiera też filozoficzną refleksję, uczy i porusza emocjonalnie. Wreszcie prawdziwa baśń, pięknie podana. Dla małych i dużych.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
20 maja 2019
Portrety
Jarosław Kilian

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia