Bittnerówna nie tylko o tańcu


Katarzyna K. Gardzina

Rzadko się zdarza, żeby za pióro chwycił tancerz lub tancerka. Nic w rym zresztą dziwnego artyści wypowiadający się całe zawodowe życie za pomocą ciała miewają kłopoty z przestawieniem się na słowo pisane. Tym bardziej więc cieszy, że na taki krok zdecydowała się nasza wybitna tancerka Barbara Bittnerówna. a efekt jest fascynujący i zachwycający.
Do sięgnięcia po tę książkę właściwie należałoby zachęcić wszystkich, nie tylko wielbicieli talentu autorki, ani nawet tylko miłośników tańca. Zgodnie z tytułem Bittnerówna kreśli wielowymiarowy obraz swego życia poświęconego baletowi, a przy okazji odmalowuje realia przedwojennego Lwowa, wojennej Warszawy i powojennej Polski. Wnikliwy czytelnik znajdzie także na kartach książki niejeden sekret prawdziwego sukcesu, którym według pani Barbary jest szczęście osobiste i umiłowanie tego, co się robi.
Barbara Bittnerówna z właściwym sobie wdziękiem prowadzi czytelnika przez koleje swego życia zawodowego. A rozpoczęło się ono bardzo wcześnie, bo już dziewięcioletnia Basia występowała na lwowskich scenach jako cudowne dziecko. W roku 1936 odbyła swoje pierwsze tournée z gwiazdorami lwowskiego radia Szczepciem i Tońciem. Po występie córki na scenie Teatru Wielkiego rodzice podjęli decyzję o przeniesieniu się do Warszawy, aby przyszłej gwieździe baletu zapewnić najlepsze wykształcenie. W stolicy zastała ją wojna. Podczas okupacji 15-letnia tancerka rozpoczęła pracę zawodowa w duecie ze znakomitym tancerzem i choreografem Jerzym Kaplińskim. Tego rodzaju występy stały się zresztą „znakiem rozpoznawczym" Bittnerówny również w jej późniejszej karierze - duet Bittnerówna-Gruca przeszedł do historii polskiego baletu jako zjawisko wyjątkowe. Nim jednak artystka w parze z Witoldem Grucą zdobyła pierwszą nagrodę na konkursie baletowym w Vercelli w 1956 roku, czytamy o pionierach latach polskiego baletu i opery w Poznaniu, Bytomiu i Warszawie. Ze stołeczna sceną wiąże się największy bodaj sukces Barbary Bittnerówny i największe rozgoryczenie. To t deskach Opery Warszawskiej stworzyła niezapomnianą kreację Julii w balecie do muzyki Prokofiewa w choreografii Jerzego Gogóła. Stąd też odeszła zmuszona przez intrygi, zawiści i bezduszność ówczesnej władzy. Z tym okresem autorka rozlicza się sucho, bez szczególnej czułostkowości, ale widać, że tamta niesprawiedliwość do dziś żyje mocno w jej pamięci. Szczęściem artystka nie poddała się; wtedy właśnie rozkwitła jej działalność koncertowa, dzięki czemu występy duetu Bittnerówna-Gruca mogła podziwiać bez mała cała Polska. Niezwykle ciekawy, napisany z wielka prostotą jest także rozdział o występach duetu w Londynie i kontaktach z Margot Fonteyn, wielką damą światowego baletu.
Barbara Bittnerówna odeszła ze sceny (warszawskiej Romy) w wieku 54 lat. Podjęła pracę w teatrze dramatycznym jako reżyser gestu i choreograf. Dziś mieszka w Domu Aktora w Skolimowie, dokąd jeszcze z mężem, nieżyjącym już śpiewakiem i pedagogiem Lesławem Finze przeniosła swój dom. Z tego domu wysłała teraz do wszystkich swych wielbicieli i miłośników sztuki baletu niezwykły list- pełną czułości książkę o swoim życiu, czyli jednak tak bardzo o tańcu.
Ruch Muzyczny, 9 stycznia 2005

Katarzyna K. Gardzina
Ruch Muzyczny
10 stycznia 2005
Książki
Nie tylko o tańcu

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia