Błądząc wśród dźwięków

2. Festiwal Teatrów Błądzących

Kolejny dzień teatralnych zmagań w Gardzienicach przebiegał bardzo ciekawie pod względem formy prezentowanych spektakli. Każde z przedstawień znajdowało się w znacznej odległości od klasycznego nurtu teatru - uruchamiało całą gamę środków plastycznych, tanecznych i okołoteatralnych

Drugi dzień Festiwalu Teatrów Błądzących rozpoczął się od pokazu performansu Kolektywu Artystycznego Furu „Księżyc, księżyc, umieranie…”. Trzy młode dziewczyny przez z góry zaplanowany czas (na środku sceny stał budzik z nastawionym alarmem) pokazywały różnego rodzaju „przymiarki” do teatralnych form – wchodziły ze sobą w interakcję, wykonywały ćwiczenia gimnastyczne, tańczyły, szarpały się, próbowały odprężyć widzów. Dodatkowym elementem aktywizującym widownię było przekazanie gwizdka, którego użycie oznaczało zaprzestanie ćwiczenia i rozpoczęcie kolejnego. Dziewczynom przez cały czas towarzyszyły dwa instrumenty – kontrabas i skrzypce, niewiele jednak więcej wprowadzające do teatralnej materii niż rytm wykonywania ćwiczeń. Nieefektowność i monotonność tych mini-etiud przekładały się na reakcję widowni – dmuchającej w gwizdek coraz częściej i z coraz większą satysfakcją. Pomimo znacznych wysiłków młodych artystek i prób zaangażowania widza dało się dostrzec braki wynikające z niedoświadczenia. To, co miało być efektowne – nużyło, zaś to, co miało być kontrowersyjne i niewygodne (jak np. etiuda z intensywnym kaszleniem) – zostało ze spokojem przerywane za pomocą zbawiennego dmuchnięcia w czarodziejski gwizdek. 

Laboratorium twórcze Artel A z Łotwy zaprezentowało spektakl "Puszkin w deszczu". Grupa młodzieży wdziera się w deszczową noc na opuszczony strych. Pośród zakurzonych rupieci jedna z dziewcząt odnajduje dziecięcą książeczkę "O rybaku i złotej rybce" autorstwa Aleksandra Puszkina. Dziewczyna zaczyna na głos czytać tekst. Pozostali za pomocą znalezionych przedmiotów, animują fabułę bajki. Z szeptów, zaśpiewów i świateł latarek wyłania się smutna historia małżeństwa staruszków, żyjącego w nadmorskiej chacie. Stary rybak wyłowiwszy złotą rybkę, postanawia darować jej życie. W zamian za ocalenie, rybka obiecuje spełnić jego trzy życzenia. Zachłanna żona niezadowolona z kolejnych decyzji męża, doprowadza do zmarnowania ich wspólnej szansy. Za pomocą prostych środków łotewski zespół przedstawia poruszającą historię. Dwie proste, wręcz schematyczne lalki, uszyte z podartych szmatek, mają w sobie nutę smutku, a jednocześnie realności. Animatorzy wkraczają w ich świat, są na przemian aktywnymi obserwatorami i częścią świata przedstawionego. Niebywałe jest emocjonalne zaangażowanie lalkarzy – nie tylko skupiają się nad ruchami lalek, lecz żyją ich światem, absorbują ich problemy, odkrywają świat wraz ze swoimi szmacianymi partnerami. Artyści pochłonięci snutą przez siebie opowieścią, dają się jej porwać i choć początkowo zjawiają się rozbawieni i rozluźnieni, opuszczają strych w milczeniu. 

Fabularyzowany recital "Uczucie dźwięku" teatru Brama z Goleniowa w poruszający sposób dotyka kluczowych tematów egzystencji ludzkiej. Przy akompaniamencie kachonów, gitary akustycznej i basowej rodziły się wielogłosowe pieśni w różnych językach. Krótkie parateatralne formy, przeplatane pieśniami, ułożyły się w ciąg obrazów o zróżnicowanych poziomach międzyludzkich relacji. Ze zwartej grupy śpiewaków ubranych na czarno, co jakiś czas wyłaniali się protagoniści, chcący poruszyć indywidualny problem w emocjonalny i osobisty sposób. Za pomocą współczesnego tańca, w towarzystwie narracji, przedstawiona została relacja pary kochanków. Rzewna pieśń na dwa głosy ukazała związek matki z synem. Jeden z artystów w krótkim monologu podzielił się refleksją o zagubieniu kontaktu z drugim człowiekiem w pędzie współczesnego świata. Prosta treść zaprezentowana została w ciekawej formie wymagającej od artystów niemałych umiejętności muzycznych i wokalnych. Rozmaitość barw i tonów wydobyła z przedstawienia niespodziewaną energię. Aktorzy, czy raczej muzycy, zachęcali publiczność do zapoznawania się i próbowali oswoić strach przed zbliżaniem się do drugiego człowieka.

Zwieńczeniem drugiego dnia festiwalu był koncert bydgoskiego rapera Bisza. Było to świetne dopełnienie różnorodności form prezentowanych w ramach festiwalu. Odmienna stylistyka, inny język, odrębna forma, a cel ten sam – poprzez sztukę wyrażenie siebie i świata, który nas otacza. Trochę szkoda, że techniczne problemy ze sprzętem nie dały możliwości doskonałego wychwycenia tekstu śpiewanego przez rapera, ale zapał, energia i prawdziwość wykonywanej były ożywcze i w pełni rekompensujące wszelkie inne niedociągnięcia.

Adrianna Markowicz, Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny
24 października 2011

Książka tygodnia

Bauhaus - nauczanie/nowy człowiek
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
red. Małgorzata Leyko

Trailer tygodnia