Bogactwo doznań artystycznych

Wystawa: „Witkacy. Sejsmograf epoki przyspieszenia" - kuratorzy: Zofia Machnicka, Paweł Polit - Muzeum Narodowe w Warszawie

W Muzeum Narodowym w Warszawie trwają ostatnie dni wystawy „Witkacy. Sejsmograf epoki przyspieszenia" prezentującą bogatą i wielowymiarową twórczość Stanisława Ignacego Witkiewicza.

Dlaczego sejsmograf? Witkacy był właśnie takim sejsmografem rzeczywistości – ze swoją wrażliwością i wyobraźnią reagował i wykrywał każde drgnięcie Wszechświata. Szybki rozwój techniki oraz gwałtowne zmiany społeczne początku XX wieku miały wpływ na jego postrzeganie świata i przekładały się na twórczość. Był wszechstronnym artystą: plastykiem, dramaturgiem i teoretykiem sztuki i, przede wszystkim, przenikliwym, pełnym sarkazmu i prowokacji, krytykiem życia ludzkiego.

Prace na wystawie zostały pogrupowane według działów: kosmologia, ciało i cielesność, dynamizm, ruch i strategie performatywne, filozofia i przeżycia metafizyczne, wizja artystyczna, historia oraz kryzys kultury i sztuki. Każdy dział zawiera zestaw prac na dany temat i został opatrzony bogatym opisem.

Na wystawę składają się dzieła zrealizowane w różnych technikach artystycznych, jak malarstwo olejne, pastele, gwasz, rysunki ołówkiem, kredkami i tuszem, są także zdjęcia oraz ręcznie robione przez artystę kartki pocztowe, które wysyłał do bliskich. Wiele jest zdjęć z życia prywatnego artysty (na których jest z rodziną i przyjaciółmi), ale są też zdjęcia – eksperymenty, czy też zdjęcia dokumentujące jego zabawy, świadczące o poczuciu humoru i traktowaniu życia z dystansem (tzw. sceny improwizowane).

Jak wiadomo, Witkacy zajmował się również dramatopisarstwem, na wystawie w Muzeum Narodowym są fragmenty jego refleksji artystycznych i opisy teorii sztuki, do których odnosiły się poszczególne plastyczne prace. Stworzył własną koncepcję teatralną, którą nazwał teorią Czystej Formy. Ciągle eksperymentował ze sztuką. Jednocześnie testował i sprawdzał wyniki własnych eksperymentów. Swoje dramaty realizujące teorię Czystej Formy oznaczał gwiazdkami, a tym bardziej realistycznym stawiał krzyżyk. Podobnie robił z dziełami plastycznymi: nadawał im swoiste oznaczenia, np. testując wpływ substancji stymulujących na tworzenie prac, opisywał je symbolami typu: nie piłem, nie paliłem, lub też: alkohol, kawa, kokaina, papierosy, lekarstwa, peyotl. Swoim pracom nadawał też ciekawe komentarze, w których wyjaśniał okoliczności ich powstawania. Tworząc nazwy, bawił się ciekawymi sformułowaniami, czasami były to długie i rozbudowane wyrażenia, często żartobliwe i ironiczne, np. „Podtatusiały Edyp", czy też: „Krwawa pięta wzrok rozpęta. I na inny zwróci tor".
Witkacego fascynował temat nieskończoności i przestrzeni kosmicznej. Jego cykl „kompozycje astronomiczne", to wizualizacja ciał niebieskich (gwiazd, gwiazdozbiorów), czasami potraktowanych dosłownie, czasami symbolicznie, np. „Algorab w Kruku": dziwna postać w objęciach kruka, Wieloryb i Andromeda: dwie postaci jako dwa odrębne gwiazdozbiory z jednej rodziny konstelacji, albo „Kastor i Polluks": jako przytuleni do siebie bracia-wojownicy z konstelacji Bliźniąt.

Portrety, którym została poświęcona cała ściana jednego z pomieszczeń wystawy, były ogromną częścią twórczości Witkacego (choć nie do końca uważał je za dzieła w sztuki wyższej). Kategoryzował je, przypisywał je do odpowiednich grup: A, B, C, D, E. Właśnie te z grupy C były najbardziej przez niego cenione – były subiektywne, karykaturalne, takie, jakie lubił najbardziej robić (niektóre z nich spełniały zasady Czystej Formy).

Wiele jego obrazów to kompozycje fantastyczne. Postaci na obrazach, to przeinaczone, karykaturalne stwory o wydłużonych kończynach i poskręcanym ciele. Mimo tych zniekształceń, we fragmentach twarzy wyraźnie widać charakter postaci, czai się jakiś niewysłowiony wyraz i głębokie emocje. Ekspresjonistyczne, wibrujące kolorami, symboliczne malarstwo, oraz rysunki o równie splątanej kompozycji zwykle były proste w formie, z oszczędną kolorystyką. Witkiewicz bawił się cielesnością, erotyzmem, czasami te zabawy graniczyły z obscenicznością, nie wahał się pokazywać krocza jako głównego elementu swojej pracy.

Tworzył też pejzaże, równie metafizyczne i nieokreślone, często ożywione (np. górom dodawał oczy), z fantastycznymi zwierzętami wyglądającymi jak żaby czy węże, lub całkowicie wymyślonymi przez niego, nieistniejącymi stworami.

Na wystawie pojawiły się też prace kilku najważniejszych przedstawicieli sztuki nowoczesnej, którymi Witkacy się inspirował: Wasilija Kandinskiego, Marcela Duchampa i Leona Chwistka (z którym się swego czasu przyjaźnił).

Podsumowując – jest to bardzo bogata, fantastycznie zrealizowana wystawa, ujmująca twórczość Witkacego z wielu perspektyw. Wszystkie prace, pokazują jego nieograniczoną wyobraźnię, fantazję, chęć zabawy i eksperymentowania. Był wszechstronnym i totalnym artystą, ogromnie wrażliwym na wszystko, co go otaczało (i zapłacił za to najwyższą cenę). Warto znaleźć dla siebie i zainspirować się, choćby fragmentem jego szerokiej twórczości.

Katarzyna Harłacz
Dziennik Teatralny Warszawa
7 października 2022

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia