Bohater czy zdrajca?

"Lorenzaccio" - reż: Jacques Lassalle - Teatr Narodowy w Warszawie

Sztuka francuskiego pisarza Alfreda de Musseta pt. "Lorenzaccio" wystawiana była tylko kilka razy w historii polskiego teatru. Premiera w Teatrze Narodowym odbyła się w 1972 roku. Teraz ponownie mamy szansę obejrzeć inscenizację tekstu de Musseta, ty razem w reżyserii Francuza Jacquesa Lassalle

Akcja sztuki toczy się podczas okupacji we Florencji w 1537 roku. Władzę sprawuje tyran, Aleksander de Medici, któremu nikt nie potrafi mu się sprzeciwić. Konieczne jest dokonanie zmian, przewrót społeczny, ale lud jest bierny, nie potrafi walczyć o to, co mu się należy. Pojawia się Lorenzo, młody człowiek, który pragnie śmierci władcy. Cel swój osiąga sprytem i podstępem. Wkrada się w łaski księcia, zdobywa jego zaufanie, po to, aby zabić go, zadając mu cios sztyletem. Świat przedstawiony w sztuce jest pełen zła i intryg. W takim właśnie otoczeniu wychowuje się główny bohater. Stracił wiarę w szczerość i uczciwość ludzi, staje się narcystycznym młodym mężczyzną. Zabija władcę, powstaje jednak pytanie, czy morderstwo to sposób na pozbycie się tyrana, czy też może zaspokojenie szalonych ambicji Lorenza? Uderzająca jest scena koronacji, kiedy okazuje się, że nowy władca też ma twarz tyrana. W obie postaci wciela się Zbigniew Zamachowski.

Tak przestronna scena, jak scena Teatru Narodowego, daje naprawdę duże możliwości scenograficzne. W tym przypadku jednak przestrzeń niestety nie została wykorzystana. Wielokrotnie przód sceny rozsuwa się, na przykład po to, aby stworzyć pokój księcia. Przy zmianie miejsca akcji scena dzielona jest zastawkami. Przepych i bogactwo wyróżniają scenę, podczas której Aleksander Medici wraz kochanką Margrabiną Cibo leżą w łóżku z wielkim baldachimem. Kostiumy zaprojektowane są w stylu renesansowym. Charakterystyczny strój kobiecy to długie suknie, a dla mężczyzn spodenki i pończochy.

Gra aktorska jest na wysokim poziomie. Marcin Hycnar doskonale wcielił się w rolę Lorenzaccia. Bohater wzbudza różne emocje. Z jednej strony postrzegany jest jako heroiczny bohater, a z drugiej jako podstępny zdrajca. Żyjąc wśród ludzi, dla których liczą się tylko władza i pieniądze zmienił się z wrażliwego i uczciwego młodzieńca w człowieka bezlitosnego i zapatrzonego w siebie. Książę Aleksander de Medici (Zbigniew Zamachowski) jest dość przekonujący. Podobnie jak Margrabina Cibo (Beata Ścibakówna) i Maria Soderini (Ewa Wiśniewska). Kardynał Cibo (Janusz Gajos) to postać wzbudzająca najwięcej negatywnych emocji. Jest on odzwierciedleniem postawy ówczesnego Kościoła, czyli instytucji pełnej oszustw i nikczemności. Postaciami dalszego planu są dwaj starcy – handlarze, którzy opowiadają o panującej sytuacji politycznej.

„Lorenzaccio” to przedstawienie o mechanizmach władzy, o bezsilności mas, o nienawiści i podstępie. Porusza więc wiele kwestii i pobudza do wielu przemyśleń. Analizując motywy czynu, którego się dopuścił główny bohater, trudno jest zająć konkretne stanowisko, czyli jednoznacznie je potępić lub pochwalić. Sprawia to, że spektakl jest bardzo skomplikowany. Choć sztuka Musseta została skrócona, to przedstawienie i tak trwa długo. Pomimo to spektakl nie nuży, dostarczając inteligentnej rozrywki i przyjemności, jaką jest oglądanie tak dobrej gry aktorskiej.

Żaneta Ziółkowska
Dziennik Teatralny Warszawa
17 marca 2012

Książka tygodnia

Tajemnicze dziecko
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann (Ernst Theodor Amadeus Hoffmann)

Trailer tygodnia

Miłość do trzech pomar...
Zbigniew Głowacki