Bohaterka drugiego planu

"Danuta W." – reż. Janusz Zaorski – Teatr Polonia, Teatr Wybrzeże

- Nazywa się Mirosława Danuta Wałęsa, z domu Gołoś. Urodziła się 25 lutego 1949 roku w Kolonii Krypy. Żona Lecha Wałęsy, przywódcy "Solidarności", w latach 1990-1995 prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. Matka ośmiorga dzieci... – tak spektakl o kobiecie, która gotowała obiad dla Noblisty, gdy ten obalał komunizm, rozpoczyna Krystyna Janda. Oddaje wielki hołd wszystkim kobietom. "Danuta W." w wielkanocny poniedziałek debiutuje w sieci.

Krystyna Janda stoi za pełnym jabłek stołem. Przygotowuje szarlotkę - tradycyjny sobotni przysmak rodziny Wałęsów (w finale częstuje nią publiczność). Opowiada historię Danuty Wałęsy, ale jej nie gra. Jest kimś w rodzaju pośredniczki. O tym, że historia toczy się ze współczesnej perspektywy przekonuje przestrzeń – nowoczesna, z przeszklonym blatem i designerskim piekarnikiem. Taka, o której robotnicza rodzina 30 lat temu mogła pomarzyć. Słuchamy wyważonej, niemal wyszeptanej, opowieści bohaterki drugiego planu przemian PRL-u. Danuta Wałęsa nikogo nie oskarża, nie żali się. To nam – czytelnikom i widzom – grzęźnie głos w gardle. Ona zachowuje spokój. Chwilami porażający.

"Danuta W.": historia zwykłego życia w cieniu niezwykłego mężczyzny
Ubrana w skromny fartuch Janda-Walęsa ma za plecami wielki ekran, na którym przypominane są przełomowe wydarzenia okresu lat 70. 80. i 90.: przyznanie Pokojowego Nobla Wałęsie, którego odebrała za niego żona - jak opisuje, pierwszy raz poczuła się wówczas samodzielna - albo wybór Karola Wojtyły na papieża. Użyte w spektaklu materiały archiwalne musiały później zostać zastąpione czarną planszą, bo TVP nie przedłużyła Jandzie licencji.

Spektakl w reżyserii Janusza Zaorskiego - adaptacja głośnej książki "Marzenia i tajemnice" Danuty Wałęsy – ukazuje historię zwykłego życia w cieniu niezwykłego mężczyzny. I moment, gdy wreszcie przychodzi potrzeba, by z tego cienia się wydostać. "Danuta W." mówi o trudnej relacji dwóch skrajnie różnych osób: goniącego za blaskiem, dominującego polityka, szowinisty, i oddanej mu, uległej kobiety. Kiedy za Wałęsą ustawiał się tłum, ona była zdana tylko na siebie. Przewijała dzieci i zastanawiała się, czy ma co dać im do jedzenia. Słuchała radia Wolna Europa, by chociaż usłyszeć jak jej mąż obala komunizm.

Danuta Wałęsa twierdzi, że nie ma nic ważniejszego niż miłość - "sytuacja, w której dla drugiego człowieka chce się tego samego, co dla siebie". Jest szczera. Wypomina Annie Walentynowicz skłonność do plotkowania. Krytykuje Lecha Wałęsę jako nieczułego męża i nieobecnego ojca, ale za to broni go w roli politycznego przywódcy. Ten brak radykalności w postawie Danuty Wałęsy udaje się Jandzie i Zaorskiemu świetnie pokazać. Janda jest niezawodna - skupiona, subtelna, skoncentrowana. Jej rolę tworzą małe gesty. O wpajanym od najmłodszych lat patriarchacie, o samotności, biedzie, narażaniu bezpieczeństwa dzieci dla dobra kraju, niespełnieniu i niedocenieniu, mówi po cichu.

"Danuta W." nie ma charakteru feministycznego manifestu (choć z pewnością jest feministycznym przedstawieniem), ani rewolucyjnej rozprawy o wyzwoleniu spod władzy męża i dzieci. To kawał polskiej historii, opowiedziany wzruszającymi, najprostszymi słowami - przez pryzmat pieluch, porodów, braku jedzenia i pieniędzy. Heroizm rodzi się tu w czterech ścianach. Tylko rzadko trafia na karty historii, mało kto go oklaskuje. Obejrzyjcie Danutę W. i pomyślcie o swoich żonach, mamach, siostrach i babciach. O kobietach, które, być może, całe życie stoją z tyłu.

"Danuta W.", według książki "Marzenia i tajemnice" Danuty Wałęsy, reż. Janusz Zaorski, w wykonaniu Krystyny Jandy, Teatr Polonia w Warszawie w koprodukcji z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku

Dawid Dudko
Onet.Kultura
14 kwietnia 2020
Portrety
Janusz Zaorski

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia