Bomba bomba w Kanie

Ośrodek Teatralny Kana edukuje

"Nie wszystko trzeba rozumieć głową, wystarczy sercem, daję słowo" - to cytat z kultowego "Kubusia Puchatka" Alana Aleksandra Milne'a, który pojawił się w spektaklu "Tajemnicza walizka... nie ma czego się bać", wystawionego w szczecińskiej Kanie przez teatr z Gryfina, noszący z jednej strony groźną, z drugiej żartobliwą nazwę "Bomba bomba"

TEN cytat wraca do mnie, gdy tylko pomyślę o tym pełnym energii i spontaniczności spektaklu, w którym dominowała zabawa i pozytywne przesłania. Mniej ważna była nawet jego konstrukcja, której autorami i wykonawcami jednocześnie są młodzi ludzie z powiatu gryfińskiego objęci programem "Minimalizacja wykluczenia społecznego", realizowanym przez Ośrodek Pomocy Społecznej w Gryfinie. Jednym z narzędzi, mogących pomóc w walce z owym wykluczeniem, jest artterapia, czyli leczenie poprzez sztukę. W atym konkretnym wypadku poprzez teatr.

Tak się akurat złożyło, że ośmiorgiem młodych ludzi, którzy uczestniczą w tym programie, pochodzących z małych miejscowości, zajęła się Violina Janiszewska, była aktorka Kany która ma za sobą udane doświadczenie przygotowywania i reżyserii przedstawień teatralnych m.in. w trudnym środowisku więźniów Zakładu Karnego w Nowogardzie. Nie dziwota zatem, że szybko nawiązała kontakt ze swoimi podopiecznymi i przystąpiła z nimi do wyjątkowo trudnego zadania budowy teatru od podstaw. Dodajmy, z ludźmi, którzy wcześniej nigdy nie mieli z nim do czynienia.

- Miłym zaskoczeniem było dla mnie to, że oni nie tylko chcą ze mną pracować, ale także to, że są niezwykle spontaniczni, pełni energii, pomysłów i są bardzo otwarci na współpracę - podkreśla Violina Janiszewska.

Oglądając przy pełnej widowni Kany "Walizkę pełną tajemnic..." miałem nieodparte wrażenie, że wszyscy aktorzy przeżywają na scenie wielką, życiową przygodę, że jest ona dla nich nie tylko radosnym nowym doświadczeniem, ale także spełnieniem. Brawa publiczności, jej reakcje oznaczały przecież to, co w ich codziennym życiu ma szczególne znaczenie - akceptację. Jeżeli na spektakl przychodzą widzowie, na dodatek wypełniają szczelnie widownię i reagują na to, co się dzieje na scenie, to znaczy, że oni - aktorzy i autorzy w jednym - są komuś potrzebni, że coś od siebie dają, że potrafią zaabsorbować uwagę innych. To bez wątpienia jest sukces i konkretny przykład na to, że program gryfińskiego Ośrodka Pomocy Społecznej pod wymienioną wcześniej nazwą, ma sens, jest skuteczny i bardzo potrzebny

Historyjka przedstawiona na scenie jest prosta i zabawna, a jednocześnie jest czytelnym zapisem powstawania spektaklu. "Warto coś zrobić, ale o czym to będzie, może o czymś albo o kimś, może o czymś ważnym, albo nieważnym".

Ważnym czy nieważnym? To akurat w moim przekonaniu nie miało decydującego znaczenia. O wiele ważniejsze było to, że spektakl w ogóle powstaje, że towarzyszą mu prawdziwe emocje i energia, a także pozytywne przesłanie dotyczące teatralnej wspólnoty grupy ludzi, którzy bawią siebie i publiczność historyjką o rzekomej bombie ukrytej w walizce, w której jak się potem okazało, znalazły się... przytulaki, kojarzące się z ciepłem i dobrymi uczuciami.

Aktorzy gryfińskiego teatru, prowadzonego umiejętnie przez Violinę Janiszewską: Grzegorz Bryn, Katarzyna Jarosz, Sebastian Lewandowski, Roman Słonina, Aleksandra Stelmaszyk, Piotr Stelmaszyk, pokazali poza energią i spontanicznością także serce, którym można zdziałać wiele, a może jeszcze więcej powiedzieć. Artterapnia w ich przypadku okazała się świetnym lekarstwem na poczucie własnej wartości i akceptację innych.

W tym niecodziennym spektaklu ważną rolę odgrywała także muzyka. Widać było i słychać, że aktorzy "Bomby bomby" kochają śpiewać. Znana piosenka grupy "Dwa plus jeden" nabrała w ich głosach dodatkowego wymiaru.

"Więc chodź, pomaluj mi świat, na żółto i na niebiesko, niech na niebie stanie tęcza malowana twoją kredką...".

Czy trzeba tę tęczę koniecznie zobaczyć? Czasami o wiele ważniejsze jest to, co niewidoczne dla oczu...

Marek Osajda
Kurier Szczecińsk
10 października 2014

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia