Broniewski intymnie

"Broniewski" - reż. Adam Orzechowski - Teatr Wybrzeże w Gdańsku

W ostatnią sobotę marca, publiczność XXI Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi gościła Teatr Wybrzeże ze spektaklem „Broniewski".

Reżyser, Adam Orzechowski bazując na tekście Radosława Paczochy stworzył przejmującą i angażującą emocjonalnie inscenizację. Przy znikomym użyciu rekwizytów, w obrębie minimalnej, znaczącej scenografii, bardzo dobrze rozplanował działania aktorów, rozmieszczając je w czasie ponad trzech godzin.

W pierwszej części zastanawiały momentami dłużyzny, usprawiedliwia je jednak potrzeba dokładności, z jaką postanowiono przybliżyć widzom postać kontrowersyjnego, dwudziestowiecznego poety, Władysława Broniewskiego. Dzięki świetnie poprowadzonej roli, zwłaszcza grającego starszego Broniewskiego, Roberta Ninkiewicza, zagorzały socjalista staje się człowiekiem, na którego patrzymy z empatią i współczuciem. Mając świadomość jego poglądów, przyglądając się jego wadom – pijaństwu, kochliwości i upartości, poruszają tragedie, z którymi musiał się mierzyć – „dwukrotna" śmierć ukochanej Marii i przede wszystkim tragiczna śmierci córki-bzdurki, Anki. Tę ostatnią tragedię, wieńczy świetna scena rozegrana z niesamowitą prawdziwością nad krzesłem, na którym siedzi odtwórczyni roli Anki, Dorota Androsz.

Reżyser zaangażował do spektaklu dużą grupę aktorską, rezygnując za to z odtworzenia epokowych kostiumów, co zdaje egzamin, gdy aktorzy wielokrotnie dystansują się do swoich postaci, opowiadając o ich życiu z perspektywy świadka, obserwatora.

Orzechowski dał wypowiedzieć się kobietom Broniewskiego, zwłaszcza Janinie i Marii – jego żonom. One też opowiedziały o jego silnym uczuciu do córki. Jako domina poślubiona w stanie upojenia alkoholowego, przedstawiona została ostatnia żona poety, Wanda. To ona jednak próbowała walczyć z nałogiem Broniewskiego.

Nastroje budowane przez aktorów na scenie stają się tak intymnie, że zaczynamy zastanawiać się nad tym, kto daje prawo oceniać postawy bohaterów i prawo do omawiania czyjejś prywatności.

Orzechowski za Paczochą przywołuje też inne osoby obecne w życiu poety – m.in. modnisia, Juliana Tuwima, na którego zdaniu zależało Broniewskiemu w kontekście swojej twórczości i mieszkającego w sąsiedztwie, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, z którym bawili się w rymowanki wykrzykiwane przez ścianę.

Spektakl Teatru Wybrzeże to biografia człowieka, poprzez którą twórcy dają nowe życie jego historii. „Polak, katolik, alkoholik" nie uznawał kompromisów, będąc wiernym swoim ideom i działając podług dyktanda serca, nie mając siły, by walczyć z alkoholem. Żył tak intensywnie, że nie spostrzegł nawet przechodzonego zawału serca.

„Broniewski" to spektakl długi, momentami nieprzyjemny, lecz potrzebny. To dobry teatr, który angażuje, wwierca się i zapada w pamięć. Męczy, przypominając o sobie powracającymi obrazami.

Róża Augustyniak
Dziennik Teatralny Łódź
31 marca 2015
Portrety
Adam Orzechowski

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...