Brudnopis

"Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci" - reż. Ewelina Marciniak - Teatr Śląski w Katowicach

Gdy zestawić dotychczasowe realizacje Eweliny Marciniak, można zauważyć, że to droga od skrajności do skrajności, trochę taka sinusoida, na której rzeczy warte dyskusji przeplatają się z propozycjami grzęznącymi w narracjach zdających się zlepkami wrażeń po literackiej podróży.

"Leni Riefenstahl. Epizody niepamięci" wystawione w zabytkowym Szybie Wilson na katowickim Nikiszowcu należą do tej drugiej kategorii. Biografia artystki mogła być podstawą do scenariusza o XX-wiecznych uwikłaniach twórców w ideologie, dyskusją o doktrynach, co szukają potwierdzenia w metafizyce sztuki. Marciniak jednak znów gubi się na etapie scenariusza albo nie potrafi zweryfikować, czy biblioteczne poszukiwania i anegdoty z różnych porządków sprawdzają się w konfrontacji ze sceną.

Dostajemy zatem mieszankę wspomnień Riefenstahl z chwili, gdy obchodzi setne urodziny otoczona przez upiory z dawnych lat; Hitler czy Goebbels zjawiają się wyjęci z komiksu i robią sobie psikusy, ktoś inny usiłuje wygłosić mądre zdanie, chcąc zgłębić osobowość niemieckiej reżyser... Aktorzy Teatru Śląskiego nie wiedzą, co z sobą począć. Grają, wręcz dosłownie, role kukiełek ćwiczących gimnastyczne pozy, więc w ogromnej przestrzeni industrialnej hali wyglądają kuriozalnie.

To prawda, opowieść o Riefenstahl jest prowadzona polifonicznie (autorami tekstu są Iga Gańczarczyk i Łukasz Wojtysko): stara Leni wstydzi się zaangażowania w zbrodniczy system, to ktoś, kto osądził siebie w obliczu historii (w tej wersji Leni - grająca gościnnie Małgorzata Gorol). Młoda Riefenstahl to zaś artystka, która dla filmu zrobi wszystko (Agata Woźnicka). Schemat interesujący, tym bardziej że jako postać równorzędna wygłasza opinie i Elfriede Jelinek (Alona Szostak), nie pozwalając, by fakty z przeszłości pozostały nieprzepracowane z dzisiejszego punktu widzenia. Niestety Marciniak zupełnie tego nie wykorzystuje, dlatego nawet strzępy dialogów giną. Za to raz oglądamy fragmenty afrykańskich filmów Riefenstahl, raz kabaretowe zgrywy wszystkich ze wszystkimi.

Cóż, jeśli Marciniak chciałaby pozostać przy takiej konwencji, musi rozdawać widzom swoje przemyślenia do wglądu - może chociaż w formie luźnych fiszek.

Przemysław Skrzydelski
wSieci
7 grudnia 2016

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...