Brytyjski humor w polskim wydaniu

Czy jest możliwe, aby Polak śmiał się z tego, z czego natrząsają się dość specyficzni pod względem poczucia humoru (i nie tylko) Brytyjczycy? Tak – jest możliwe. Udowodniła nam to niesłabnąca popularność przeróżnych skeczy i kabaretów brytyjskich produkcji, które od kilku dekad pojawiają na polskim ekranie telewizora.
A czy jest możliwe, aby polski teatr wziął na tzw. “warsztat” garść chwytliwych songów i skeczy najpopularniejszej brytyjskiej grupy kabaretowej i przeistoczył je w oryginalny, równie zabawny, co kabaret teatralny, spektakl? Również jest to możliwe! Udowodnił to białostocki Teatr Dramatyczny, który pod czujnym okiem reżysera Adama Opatowicza przygotował estradowy spektakl w oparciu o teksty i scenki legendarnej grupy kabaretowej Monty Pythona. Inspiracją dla reżysera było zwłaszcza kilkanaście piosenek i skeczy autorstwa Johna Cleese’a i spółki z lat 60. XX wieku, czyli z czasów, gdy zespół nagrywał dla brytyjskiej telewizji komediową serię pt.: “Latający cyrk Monty Pythona”. Na program polskiej wersji kabaretu składa się zatem dziewiętnaście komicznych, śmiałych i chwytliwych songów, które poprzeplatane są równie absurdalnymi i prześmiewczymi skeczami. Spektakl w wykonaniu białostockich aktorów odbiega jednak od wyczynów komediantów Monty Pythona. Inny jest styl gry oraz sposób aranżacji scenek. Reżyser nie starał się skopiować i “żywcem” przenosić specyfiki kabaretu, wiedząc, że jest to po prostu niemożliwe i każde porównanie takiej parodii wychodziłoby na niekorzyść zespołu adaptującego. Bardzo dobrym rozwiązaniem było zatem znalezienie własnej metody na prezentację owego specyficznego, wyspiarskiego humoru, co znakomicie udało się reżyserowi i białostockiemu zespołowi. Owszem, bohaterami programu jest sześciu angielskich dżentelmenów odzianych w elegancie garnitury oraz Szkot konferansjer, o czym świadczy jego strój, jakim jest kilt w szkocka kratę. Natomiast to właśnie sposób wykonania odbiega od typowego montypythonowskiego dystansu, chłodu, powściągliwości, wymyślnych póz. Za to nieporównanie więcej w tej polskiej wersji energii i ekspresji, gestykulacji oraz ruchu scenicznego. Nie do przecenienia był za to fakt, że muzyka grała na żywo i to bardzo żwawo, co sprawiło, że występ nabrał również cech wystąpienia estradowego. Za to minimalizm zapanował wśród kostiumów oraz rekwizytów: właściwie cały program artystyczny panowie zagrali w swoich idealnie skrojonych garniturach dobierając do nich, w zależności od potrzeby skeczu odpowiedni rekwizyt. Przydały się zatem peruki, lekarskie kitle, krzesła, części umundurowania czy kotlety. Nie trzeba chyba ilustrować przykładami, o czym ów białostocki “Latający cyrk...” traktował. Kto lubi humor spod znaku Monty Pythona zachwycał się będzie nim zawsze, kto nie – ten chyba nigdy nie polubi. Ważne, że twórcom spektaklu udało się wydobyć z tego ogromu skeczy i songów te najbardziej uniwersalne, te, które potrafiły się oprzeć upływowi czasu, czyli te, które dalej nas bawią i rozśmieszają do łez, irytują czy też wprawiają w małe zakłopotanie. Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku, “Latający cyrk Monty Pytona”, reżyseria: Adam Opatowicz, tłumaczenie: Tomasz Beksiński, tłumaczenie piosenek: Filip Łobodziński, występują: Sławomir Popławski, Bernard Maciej Bania, Tadeusz Grochowski, Rafał Olszewski, Piotr Półtorak, Paweł Chomczyk, Piotr Szekowski premiera: 11 maja 2007 r. V Letni Festiwal Małych Form Teatralnych, 17.08.2008 Teatr Bagatela w Krakowie.
Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
21 sierpnia 2008

Książka tygodnia

Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu
Wydawnictwo Literackie
Dorota Masłowska

Trailer tygodnia