Bunt czy nie bunt?

"Ostatni dzwonek. Utopia" - reż. Piotr Ratajczak - Akademia Sztuk Teatralnych

Piotr Ratajczak to twórca, który wyrobił sobie własny, rozpoznawalny styl reżyserski. Jego spektakle są kolorowe, dynamiczne, zawierają wiele symbolicznych scen i mocno dotykają widza. Taki też jest „Ostatni dzwonek. Utopia", przygotowany jako dyplom IV roku Wydziału Aktorskiego Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie. Spektakl, który (niezamierzenie) nabrał nagle dodatkowego znaczenia w kontekście strajku nauczycieli.

Kiedy wchodzimy na widownię, widzimy ścianę, która oddziela widzów od tego, co dzieje się za nią. Wewnątrz umownego pomieszczenia jest światło i świetnie bawią się młodzi ludzie. Na widocznej ścianie projektor wyświetla to, co dzieje się w środku. Co chwila kolejny bohater podchodzi do kamery i rzuca parę słów, będąc w studniówkowej euforii. Wszystkiemu towarzyszy muzyka. Reszta sceny jest nieoświetlona. Co jakiś czas postaci wychodzą przez drzwi na chwilę rozmowy czy odpoczynku. Na tle kolorowej ściany widać jedynie zarysy ich sylwetek.

Ratajczak od początku oczarowuje widza i całkowicie zagarnia jego uwagę. W tym spektaklu od początku do końca będziemy się uśmiechać, śmiać, pozwolimy sobie też na niejedną chwilę refleksji. Reżyser nie daje odpocząć widzowi ani aktorom. Od widza wymaga nieustannej uwagi i szybkiego przetwarzania treści, od aktorów – żelaznej kondycji i dania z siebie wszystkiego. Praca z Ratajczakiem musi być wspaniałą przygodą, ale jest też zadaniem niezwykle wymagającym.

Spektakl jest rozbudowany ruchowo – zaraz na początku mamy genialną scenę poloneza, który nie będzie tańczony w parach, ale cały układ będzie niemal dokładnie powtórzony. Aktorzy praktycznie cały czas są na scenie. Dużo jest scen grupowych, które są niezwykle dynamiczne. W tym spektaklu (jak to u Ratajczaka) cały czas coś się zmienia, a dłuższe sceny są po chwili całkowicie dekonstruowane i nagle, często na oczach widzów, zmienia się scenografia, światło. Czasem wystarczy też jedno słowo, żeby sam nastrój sceny zmienił się całkowicie.

„Ostatni dzwonek. Utopia" mówi o buncie. Właściwie – o młodych ludziach, którzy współcześnie mogą być nieco zagubieni, bo czasami ciężko znaleźć im coś, przeciwko czemu mogliby się buntować. Widzimy nawet nagranie (prawdopodobnie autentyczną rozmowę z prób), w której próbują podjąć temat buntu w dzisiejszych czasach. Spektakl pokazuje, że kotłuje się w nich wiele emocji, a fakt buntu jest dla nich skomplikowany. Punktem zapalnym okazuje się pojawienie się nowego ucznia, Krzysztofa Buka, który nie boi się choćby konfrontacji z nauczycielami.

Uczniowie wpadają na pomysł założenia teatru i wystąpienia w konkursie z autorskim spektaklem. Sztuką chcą wyrazić swój bunt i pogląd na świat. Jako klasa są bardzo zintegrowani, więc wydaje się, że pomysł ma dużą szansę na sukces. Jednak okazuje się, że grupa składa się z silnych indywidualności, którzy chcieliby jednak wypowiadać się tylko we własnym imieniu. Ciężko natomiast znaleźć wspólny temat, ponieważ szybko kończy się to (pozorną?) kłótnią.

W pewnym stopniu tematyka spektaklu jest tożsama ze „Stowarzyszeniem Umarłych Poetów" w reż. Piotra Ratajczaka. Spektaklu, który niedawno miał premierę w warszawskim Och-Teatrze. To bardzo ważna i równie energetyczna jak „Ostatni dzwonek" realizacja. Tam jednak do buntu i uwalniania się z narzuconych schematów namawia nauczyciel, pokazując pewną postawę. W „Stowarzyszeniu..." kończy się to tragicznie. W „Ostatnim dzwonku" (za przykładem Krzysztofa Buka) młodzi ludzie staraj się również wyjść poza sztywne ramy szkoły i oczekiwania rodziców.

U Ratajczaka kolejne sceny są jak myśli, które przelatują przez głowę. Są szybkie, kolorowe, a ich treść nierzadko prześmiewcza, choć tak bardzo przecież prawdziwa. Młodzi aktorzy krakowskiej AST to mocna drużyna – nie ma w niej słabych czy niewiarygodnych postaci. Kujon, gej, sportowiec, dziewczyna z depresją, zagorzała ekolożka - brawa należą się wszystkim, czyli Monice Bubniak, Emilii Bury, Robertowi Ciszewskiemu, Sebastianowi Goli, Przemysławowi Kowalskiemu, Mariannie Linde, Pawłowi Pogorzałkowi, Jakubowi Sielskiemu, Grażynie Sobocińskiej i Konradowi Steinowi. Niektórzy grają nawet podwójne role, a zmiana postaci następuje niemal w sekundzie, co jest wyzwaniem, a na co patrzymy z niekłamanym zachwytem. Wszystko tworzy tu spójną całość: scenografia, kostiumy, muzyka, choreografia. Nie ma nudy, a nawet momentami ciężko nadążyć za dynamiczną akcją.

„Ostatni dzwonek. Utopia" to znakomity spektakl, który ogląda się z wielką przyjemnością. Młodzi ludzie są pełni entuzjazmu, radości i energii, którą wysyłają do widzów. Aktualnie trwa w polskich szkołach strajk nauczycieli. Szkoła jest miejscem, w którym młody człowiek w dużej mierze kształtuje swoją osobowość. Nauczyciel ma natomiast na co dzień do opanowania grupę silnych indywidualności, których bunt choć kiedyś się „ustatkuje", to zawsze stanowi duże wyzwanie. Nawet, jeśli nauczyciele i uczniowie jawią się jako dwie ścierające się siły, pomiędzy którymi dużą rolę odgrywa młodzieńczy bunt – takie zmagania okazują się często ważne dla postaw w dorosłym życiu. Niezależnie jednak od indywidualnego poglądu na strajk nauczycieli – spektakl zdecydowanie warto zobaczyć.

„Ostatni dzwonek. Utopia", reż. Piotr Ratajczak, spektakl dyplomowy studentów IV r. Wydziału Aktorskiego, Akademia Sztuk Teatralnych im. St. Wyspiańskiego w Krakowie

Joanna Marcinkowska
Dziennik Teatralny Kraków
25 kwietnia 2019
Portrety
Piotr Ratajczak

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia