Cały świat w jednym wozie

"Mała Pasja..." - 4. Festiwal Miniatur Lalkowych ANIMO

"Mała Pasja, czyli historia o psie Pana Jezusa" zaprezentowana przez Teatr Wierszalin z Supraśla, oparta jest na fragmencie "Chłopów" Władysława Stanisława Reymonta. Poznajemy włóczęgę szukającego swojego psa, którego cały dobytek stanowi jedynie stary wóz. Bohater w świetle jednej, małej świeczki snuje opowieść o Jezusie i jego czworonożnym przyjacielu.

Spektakl okazuje się skarbnicą rozwiązań scenograficznych. Wóz, który ciągnie za sobą biedny mężczyzna (Mateusz Tymura) przepełniony jest rekwizytami i dziwacznymi mechanizmami. Znajdują się tam przedmioty niepotrzebne i najprawdopodobniej znalezione przez włóczęgę w trakcie jego tułaczki. Każda z rzeczy w rękach biedaka przeżywa swoje drugie życie, na wozie znajduje swoje miejsce i nowe funkcje. Wyglądający jak ogromny kosz na śmieci pojazd niespodziewanie staje się sceną dla opowiadanej przypowieści. 

Historia Jezusa i jego Psa odgrywana jest przy pomocy miniaturowych laleczek. Scenografia oddaje stan posiadania, na jaki mógł sobie pozwolić włóczęga. Papierowe lalki, pustynia, którą stanowi wysypany piasek czy tekturowy las są bardzo ubogie wizualnie. Jednak siła spektaklu tkwi w jego symbolice. Należy uruchomić swoją wyobraźnie, aby we wszystkich „śmieciach” zobaczyć świat opisywany przez biednego mężczyznę.  

Przypowieść mówi o psie, którego spotkał Jezus - pierwszym udomowionym czworonogu, którego zdołał okiełznać Chrystus, robiąc z niego najwierniejszego przyjaciela człowieka. Każda z mini-scenek wykorzystywała inny fragment wozu. Największą uwagę przykuwał zegar z nieruchomymi wskazówkami, w którym zamiast kukułki pojawia się ukrzyżowany Chrystus z psem. Kończąc swoją opowieść włóczęga przestawia wskazówki na godzinę 15.00 - czas śmierci Jezusa. 

Bardzo istotne w spektaklu były również dźwięki. Gwizdy, brzdęki, stukot, pojękiwania czy inne nieokreślone odgłosy sprawiały wrażenie, że wóz żyje własnym życiem, że jest równorzędnym składnikiem dla przypowieści, jak jego tekst czy bohaterowie. Najgłośniejsze było bicie w metalowy talerz imitujący dzwony kościelne, które przeszywało swoim drżeniem całą widownie. 

„Mała Pasja…” z początku wydawała się bardzo dobrym monodramem charyzmatycznego Mateusza Tymura, jednak okazała się występem doskonałego duetu. Ukryta przed widownią Paulina Karczewska siedziała wewnątrz wozu sterując jego wszystkimi elementami. 

Teatr Wierszalin w krótkim, bo pięćdziesięciominutowym spektaklu, zdołał opowiedzieć o wielu istotnych sprawach. Przede wszystkim o tym, że to my sami nadajemy spotkanym ludziom, zwierzętom czy przedmiotom znaczenia i wyłącznie od nas zależy ich rola w naszym życiu.

Agata Siuta
Dziennik Teatralny
15 października 2009

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia