Cd awantury w Teatrze Nowym

Czy wróci Zbigniew Brzoza?

Czy dyrektor Zbigniew Brzoza, zwolniony przez byłego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego, wróci do Teatru Nowego? Jest duża szansa, choć na przeszkodzie stoi umowa z jego następczynią Mirosławą Marcheluk. Jeśli miasto ją zwolni, zapłaci odszkodowanie sięgające kilkuset tysięcy złotych.

Zwolnienie Brzozy z funkcji dyrektora artystycznego Teatru Nowego było jedną z najgłośniejszych i najgorzej przyjętych decyzji byłego prezydenta (...) Zrezygnowała też większość aktorów, wymieniono nawet bileterów. 

Brzozę zastąpiła Mirosława Marcheluk. Aktorka i była dyrektorka Nowego w latach 1990-93 po odwołaniu Brzozy przejęła jego obowiązki. Miała wejść w skład komisji konkursowej wyłaniającej nowego szefa teatru, ale w ostatniej chwili wycofała się, by... wziąć udział w konkursie. Kierownikiem literackim została radna PiS Bożenna Jędrzejczak.

Wśród polityków najsilniej protestujących przeciw odwołaniu Brzozy byli radni PO, którzy nawet pikietowali pod Teatrem Nowym. Było więc kwestią czasu, kiedy po objęciu przez Platformę władzy w Łodzi batalia o Nowy zacznie się na nowo. I tak się stało - w czwartek Zbigniew Brzoza rozmawiał z Wiesławą Zewald, wiceprezydentem Łodzi. Po spotkaniu oboje uciekali od odpowiedzi, czy chodzi o powrót dyrektora do Łodzi. Wiceprezydent Zewald sugerowała, że mowa była o udziale Brzozy w zespołach doradczych nowych władz Łodzi. A były dyrektor nie chciał komentować sprawy. 

"Gazecie" udało się jednak poznać szczegóły. Nowe łódzkie władze chcą, żeby dyrektor Brzoza do Łodzi wrócił, najprawdopodobniej od nowego sezonu. Pojawił się pomysł, by ogłosić nowy konkurs na stanowisko dyrektora artystycznego Teatru Nowego. W ubiegłym tygodniu ta idea upadła. Dlaczego? Brzoza, który nieraz podkreślał, że uzyskał pozytywną ocenę swoich dokonań i został usunięty ze stanowiska z powodów pozamerytorycznych, nie chciał w nim wystartować.

Pojawiła się też poważna przeszkoda. Kropiwnicki podpisał z Mirosławą Marcheluk umowę aż na pięć lat. Odwołując dyrektorkę, miasto musiałoby zapłacić kilkusettysięczne odszkodowanie. Prawnicy uważają, że to umowa skrajnie niekorzystna dla Łodzi. Pojawił się nawet pomysł jej sądowego podważenia, ale to potrwa, więc Marcheluk jest nie do ruszenia. Dlatego PO ma nową koncepcję. Chce Brzozą zastąpić dyrektora naczelnego Janusza Michaluka. I liczą, że Brzoza się z Marcheluk dogada.

Czy tak się stanie? Trudno sobie wyobrazić, by Brzoza chciał współpracować ze swoją następczynią. Miałby niekomfortową sytuację - wróciłby do teatru, w którym już niemal nie ma sprzyjających mu ludzi. Ale gdyby nie zdecydował się przyjąć stanowiska dyrektora naczelnego, artyści, którzy z determinacją go popierali, mogliby uznać to za swoistą dezercję. 

Kolejne spotkanie Zewald i Brzozy za tydzień.

Jakub Wiewiórski
Gazeta Wyborcza Łódź
6 marca 2010
Portrety
Zbigniew Brzoza

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...