Cezary Baryka 2018 roku

„Przedwiośnie" – reż. Natalia Korczakowska – Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Polska o Polsce w ramach Polski, czyli o tym, że twórczość Stefana Żeromskiego wciąż cieszy się niemałym zainteresowaniem, ponieważ poprzez nią twórcy z powodzeniem mogą wypowiadać się na temat współczesnej sytuacji w kraju.

Cezary Baryka (Piotr Biedroń) nie umarł. Przeżył wojnę w Baku, stracił matkę (Małgorzata Brajner), spotkał ojca (Cezary Rybiński), trafił do Polski, zaprzyjaźnił się z Hipolitem (Piotr Witkowski) i wraz z nim zamieszkał w Nawłoci, gdzie poznał trzy kobiety – Karolinę (Dorota Androsz), Laurę (Katarzyna Kaźmierczak) oraz Wandę (Justyna Bartoszewicz). Niestety sielankowe życie zostało dramatycznie zakończone tragedią, a sam główny bohater został przyłapany na romansie. Ucieka. Przenosi się do roku 2015. Wciąż jest taki sam –marzycielski, wybuchowy, dbający o dobra państwa. Tyle, że zamiast domów ze szkła, widzi błędy polityków, słupki bezrobocia i ogólne niezadowolenie Polaków. W 2018 roku pragnie rewolucji.

„Przedwiośnie" w reżyserii Natalii Korczakowskiej to z jednej strony dość wierna, z niewielkimi, acz istotnymi zmianami fabularnymi adaptacja powieści Stefana Żeromskiego, z drugiej jednak strony idzie o krok dalej – przenosi dobrze znanych bohaterów do lat współczesnych i pozwala wypowiedzieć im się o swoich obecnych problemach: m.in. o bezrobociu, braku perspektyw, ogromnych różnicach społecznych. To zabieg ciekawy, umożliwiający ukazanie III RP od jej początku do czasów współczesnych. Spektakl pragnie zachęcić do zatroszczenia się o dobro ojczyzny poprzez proste, niewymuszone pytanie:, „Co ci przeszkadza?".

Założenie zagadnienia jest trafne i niewątpliwie potrzebne w dzisiejszym czasie, mimo to zrozumienie treści gdańskiego „Przedwiośnia" może okazać się twardym orzechem do zgryzienia bez wcześniejszej znajomości lektury. Twórcy wprowadzają wiele wątków, choć jedynie nieliczne zostają rozwinięte, a reżyserskie urozmaicenia i nowa interpretacja wprowadzają momentami chaos w sercu widza. Za niewątpliwy plus można uznać nieokreślony Cień (Jakub Mróz) będący prawdziwą władzą w II i III RP. Podobnie jest z alternatywną postacią Cezarego Baryki, budującego domy ze szkła dla biednych mieszkańców powojennej Polski. Jednakże przedstawienie Hipolita Wielosławskiego zakochanego w Cezarym Baryce wydaje się na siłę wprowadzonym wątkiem, zaburzającym odbiór postaci.

Scenografia w wykonaniu Anny Met przyciąga wzrok. Widza „wita" ogromna, odwrócona makieta wiejskiego krajobrazu, z którego Piotr Biedroń w roli Cezarego Baryki w pierwszej scenie spuszcza się na linię. Ląduje nieopodal fortepianu bez nóg, z którego wydobywa się głos narratora. Tło tworzy bezbarwna folia, a aktorzy wchodzą i schodzą ze sceny głównie przez schodki przypominające zejście na dół statku.
„Przedwiośnie" Natalii Korczakowskiej niestety nie sprawia, że wychodząca ze spektaklu publiczność, jak jeden mąż, zacznie aktywnie działać na rzecz państwa, mimo że Polska i jej dobro było jednym z głównych tematów w przedstawieniu. Adaptacja historii Cezarego Baryki nie zachwyci również swą uwspółcześnioną formą, ponieważ nie wszystkie zabiegi reżyserki były udane. To spektakl, który można obejrzeć głównie dla przyjemności i dla aktorów w nim występujących.

Marta Cecelska
Dziennik Teatralny Trójmiasto
3 marca 2018

Książka tygodnia

Mitologia grecka i rzymska - Spotkania ponad czasem
Wydawnictwo Naukowe PWN SA
Katarzyna Marciniak

Trailer tygodnia