Chłodny obraz schizofrenika-artysty

"Lenz" - reż: Barbara Wysocka - Teatr Narodowy w Warszawie

Wyreżyserowany przez Barbarę Wysocką Lenz Georga Buchnera to (dosłownie!) mrożące krew w żyłach opowiadanie o niemieckim poecie- tytułowym bohaterze. Zapomniany i niedoceniony za życia, dzisiaj uznawany jest za jednego z wybitniejszych pisarzy okresu Sturm und Drang.

Osią i elementem napędzającym fabułę jest świadomość, a jednocześnie nieświadomość Lenza. Skutki jego schizofrenii mieszają się z geniuszem literackim i wszystkimi ideami, w które tak głęboko wierzy. Zagubiony, wyrusza w daleką podróż, która ma mu przynieść ukojenie i spokój.

W ten sposób zaczyna się przedstawienie. Samotny Lenz (Szymon Czacki) wędruje, a dokładniej czołga się przez zaspy śnieżne, w kółko powtarzając pierwsze frazy opowiadania. Wpada w amok, z którego wydobywa go dopiero spotkanie z Oberlinem (Oskar Hamerski)- pastorem. Na tym etapie monolog zamienia się w szaleńczo pędzący dialog, z pozoru chaotyczny i niezrozumiały, a jednak idealnie uzupełniający obraz obłędu bohatera. Narracje mieszają się. Oberlin cytuje Lenza, Lenz Obelina oraz samego siebie. Gdy do rozmowy dołącza się Kaufmann (Modest Ruciński), widz, zdezorientowany i pogubiony, nie nadąża za aktorami, a jedyne, co mu pozostaje, to uwierzyć na słowo... słowom. To one w tekście tworzą rzeczywistość.

Lenz sam nie wie czy naprawdę istnieje. Żyje w prawdziwej rzeczywistości, czy jest raczej nie-bytem. Jedynym dowodem dla niego, staje się ból, który sobie co chwilę zadaje.

Czy bohater jest chory psychicznie? Stoi raczej na cienkiej linii, metaforze normalności, ale nie umie się na niej utrzymać. Co jakiś czas więc zbacza z niej, aby chwilę później na nią wrócić. Co rusz zmieniają się jego postawa i język. Zagubiony pośród normalności i szaleństwa, wędruje pomiędzy dwoma światami.

W przedstawieniu Lenz straszy i zachwyca. Jest obłąkanym samotnikiem i artystą- geniuszem jednocześnie. Zostaje wciągnięty w wir szaleństwa, który raz atakuje z prędkością światła, a innym razem jedynie delikatnie muska. Narratorzy tworzą spiralę emocji, z którymi Lenz nie jest w stanie sobie poradzić. Obserwując bohatera widzimy, jak pochłania go choroba, jak traci umiejętność życia w społeczeństwie, odchodzi do swojego wyimaginowanego świata. Oglądamy upadek człowieka. Mroźny, hipnotyzujący Lenz.

Anna Stańczuk
Dziennik Teatralny Warszawa
28 marca 2012

Książka tygodnia

Wybór poezji
Wydawnictwo Ossolineum
Zbigniew Herbert

Trailer tygodnia

5. Międzynarodowy Fest...
Adolf Weltschek
W tegorocznym programie znalazło się ...