Ci, Którym się Chciało

wspomnienie o Igorze Przegrodzkim

Tydzień temu umarł Igor Przegrodzki. Usłyszałem tę wiadomość w telewizji i uczułem bolesny skurcz serca. Igor, prawie sześćdziesiąt lat związany z Wrocławiem, był wspaniałym aktorem. Przyjaźniliśmy się

Wypędzony z Wrocławia, wróciłem pod koniec "późnego" Gomułki, wziąłem rozbrat z dziennikarstwem i do 12 grudnia 1981 zajmowałem się Teatrem TV. Miałem szczęście pracować z aktorami, którzy - jak Iga Mayr, Artur Młodnicki i Igor Przegrodzki - byli w teatrze niczym wzorzec metra z Sevres.

Była to dekada świetności wrocławskiego Teatru Telewizji. Zbieraliśmy nie tylko Złote Ekrany, ale wygrywaliśmy z teatrem żywego planu, zdobywając Złotą Statuetkę Fredry. Stało się to możliwe tylko dlatego, że udało się skupić przy ośrodku telewizyjnym grupę utalentowanych, darzących się wzajemną sympatią i zaufaniem artystów, którym "się chciało".

Nie usiłowaliśmy szokować. Namawialiśmy widzów do podjęcia refleksji nad współczesnością. Pragnęliśmy dać im dobrą rozrywkę, ale też przywracać sens słowom wytartym jak zły grosz. Stawialiśmy nośne intelektualnie pytania, prowokujące do myślenia.

Tę grupę poza Igą, Arturem i Igorem tworzyli: Zygmunt Lesień, Bogusław Danielewski, Andrzej Wilk, Ferdynand Matysik, Witold Pyrkosz... Wszystkich nie jestem w stanie wymienić, przepraszam.

Nie żyliśmy tu przez pól wieku w mroku i otchłani. Nie startowaliśmy z nicości w Polsce demokratycznej. PRL nie dla wszystkich była matką, ale innej Polski wtedy nie było. I jeśli coś ma powstrzymać młodych przed odrzuceniem pojęcia patriotyzmu i narastaniem pogardy dla państwa, nie wystarczą frazesy o miłości ojczyzny ani tak zwana edukacja historyczna. Trzeba pielęgnować pamięć o tym, czego udało się dokonać mimo "dyktatury proletariatu".

Kiedy 13 grudnia siedziałem w więzieniu, w solidarnościowej podziemnej gazetce „Z dnia na dzień” odnotowano, że internowano także reżysera sztuk radzieckich. Nie było to ścisłe. Specialite de la maison wrocławskiej telewizji była klasyka rosyjska. O współczesności trudno było uczciwie mówić w legalnym obiegu. Odwzorowująca drapieżny carski despotyzm literatura rosyjska doskonale się do tego nadawała. Pokazaliśmy to w „Sprawie” Suchowo-Kobylina i „Śmierci Tarełkina” tegoż autora. Były to spektakle wyrazistych znaczeń moralnych i żywych odniesień społecznych. Nikt tak ostro jak Suchowo-Kobylin nie wypowiadał się w wieku XIX w obronie człowieka zaszczutego przez samowolę czynowników.

W obu tych spektaklach wspaniałe kreację stworzył Igor Przegrodzki. Sztuka aktorska jest ulotna i po zapadnięciu kurtyny żyje już tylko we wspomnieniach. Na szczęście w Telewizji Wrocław zachowały się te przedstawienia. I parę innych z kreacjami Igora. Myślę o "Rzeczy o zagładzie miasta", "Breinitzerze i tamtej winie", "Zabawie jak nigdy"... Czy znajdzie się dla nich miejsce na antenie? A może warto zmontować film - dokument o wielkim aktorze naszego miasta.

Coraz mniej nas, którzyśmy "wiedzieli, o co tutaj szło" (Szymborska).

Kiedy myślę o aktorach, których ceniłem i kochałem, o Andrzeju Polkowskim, Arturze Młodnickim, Eliaszu Kuziemskim, Idze Mayr, Zdzisławie Kozieniu, Erwinie Nowiaszaku, Zygmuncie Bielawskim i dziś o Igorze Przegrodzkim, pamiętam, że dawali ludziom wiele serca, ciepła i wzruszeń. Jeżeli istnieje niebo, mają tam olbrzymi teatr wypełniony kochającą ich publicznością.

Wiesław Wodecki Dziennikarz i publicysta, reżyser telewizyjny, wieloletni felietonista "Gazety Wrocławskiej"

Pogrzeb Igora Przegrodzkiego odbędzie się we wtorek na cmentarzu przy ul. Bujwida o godz. 11.00.

Wiesław Wodecki
Gazeta Wyborcza Trójmiasto
3 sierpnia 2009
Portrety
Igor Przegrodzki

Książka tygodnia

Banksy
Wydawnictwo ARKADY
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia