Co o sztuce alternatywnej wie lekarz?

Rozmowa z Pawłem Wroną

Staramy się, aby pierwsze było motto, które wybieramy wspólnie. Dzieje się to w trakcie burzy mózgów jeszcze przed ogłoszeniem naboru spektakli. Chcemy żeby ono nie było banalne i aby jego twórcą była osoba szczególna. Stąd na patronów kolejnych lat wybieraliśmy m.in. Szajnę, Kantora czy Beksińskiego. Chodzi nam także o aspekt lokalny i edukacyjny, czyli przedstawienie twórczości tych postaci, a także ich związków z naszym regionem.

Spektakle, muzyka, fotografia, warsztaty decoupage'u lub silent disco. To wszystko znajdzie swój czas i miejsce w Krośnie. 7 września rozpoczyna się dziesiąta edycja festiwalu sztuk alternatywnych - Nocne Teatralia Strachy. O tym, co się zmieniło, o stałych problemach i o mistrzach-wolontariuszach, w rozmowie z Agnieszką Markowską z Dziennika Teatralnego, mówi Paweł Wrona, dyrektor artystyczny Festiwalu.

Agnieszka Markowska: Jesteśmy przed 10 edycją Festiwalu Sztuk Alternatywnych – Nocne Teatralia Strachy w Krośnie. Jaka była motywacja organizatorów pierwszej edycji wydarzenia?

Paweł Wrona: - 10 lat temu w 2007 roku byliśmy młodą grupą licealistów. Od kilku lat aktywnie uczestniczyliśmy w życiu teatralnym. Graliśmy w spektaklach, z którymi wyjeżdżaliśmy na rozmaite festiwale teatralne, oglądaliśmy, rozmawialiśmy, a także braliśmy udział w warsztatach teatralnych. Zawsze brakowało nam miejsca spotkania ze sztuką alternatywną w Krośnie, mieście, z którego wszyscy pochodzimy. Wtedy w naszych głowach zrodziło się pytanie: dlaczego u nas nie może być takiego wydarzenia? I od momentu powstania tej myśli do samej już realizacji nie minęło zbyt wiele czasu, bo w tym samy roku odbyła się pierwsza edycja festiwalu Nocne Teatralia Strachy. Nieocenionym wsparciem okazała się Dorota Cząstka - dyrektorka Regionalnego Centrum Kultury Pogranicza w Krośnie, która pomogła nam w zmierzeniu się z tym wyzwaniem. I tak powstał festiwal teatru alternatywnego. Pierwsza edycja trwała zaledwie jeden pełny dzień (a raczej noc). Zaprosiliśmy wtedy pięć zespołów, których spektakle obejrzeliśmy wcześniej w różnych zakątkach Polski. Chcieliśmy się z nimi spotkać raz jeszcze i podzielić się tym, co nas urzekło z mieszkańcami Krosna. Warto zaznaczyć, że pierwsza edycja odbyła się w dopiero co otwartym budynku RCKP. To było we wrześniu. Postanowiliśmy trochę na przekór temu wprowadzać widzów podziemiami budynku, pokazać jego liczne zakamarki i razem przejść przez labirynt korytarzy by wyjść prosto na scenę. Zależało nam na tym, festiwal miał swój wyjątkowy charakter. Nie chcieliśmy, aby miał on tradycyjny schemat, kiedy to widz kupuje bilet, ma wyznaczone miejsce na widowni, a od aktora dzieli go spora odległość. Zlikwidowaliśmy te bariery, umieszczając widzów wraz z artystami na scenie.

Zakładka „Historia" na nowej stronie internetowej jest wciąż tworzona. Kto był pierwszym dyrektorem festiwalu? Kto był w grupie tworzącej Nocne Teatralia i jak on się zmieniała?

Festiwal został stworzony przez Dagmarę Bogacz, Natalię Czernicką i Annę Romańczak. To były trzy główne inicjatorki tego wydarzenia. Dopiero później pozwolono pierwiastkowi męskiemu dołączyć się do organizacji festiwalu i tak znalazłem się tam ja, Alan Bochnak i Fabian Schwartz. Co jest ważne – festiwal był i jest tworzony przez grupę przyjaciół. Naturalnie grupa ta zmieniała się, ze względu na różne losy życiowe. Wciąż jesteśmy w kontakcie. Ta wyjątkowa relacja daje motywację do ulepszania tego wydarzenia, jest tym głównym motorem do działań.

Jakie problemy towarzyszyły i wciąż są obecne przy powstawaniu i kontynuacji festiwalu?

Każdego roku problemy ciut modulują i staramy się na bieżąco z nimi dawać radę. Natomiast powracającym problemem jest czas. Obecnie żaden z organizatorów nie mieszka już w Krośnie. Jesteśmy w rodzinnym mieście przede wszystkim wakacyjnie. To stało się dużym problemem po 5 edycji. Jednak znaleźliśmy na to rozwiązanie przez powiększenie grona organizatorów - utworzenie grupy wolontariuszy. Jest to głównie młodzież z gimnazjów i liceów z Krosna. Regularnie przed festiwalem spotykamy się, ustalamy pewne rzeczy i działamy podzieleni na specjalne grupy zadaniowe. Drugim problemem jest wybór spektakli i wydarzeń, a następnie próba domknięcia harmonogramu w kilku dniach. Od 4 edycji festiwal jest dwudniowy. Myśleliśmy, że to rozwiąże nasz problem. Aczkolwiek od edycji 8 musieliśmy w końcu dojść do trzech dni festiwalowych. Co będzie dalej?

Problemy czasowe można byłoby rozwiązać na przykład zimową lub wiosenną edycja festiwalu.

Jeden raz, na próbę, postanowiliśmy zorganizować wieczór z monodramami – Teatr Intymnie. Dodatkowo podczas kilku edycji festiwalu Nocne Teatralia Strachy, przed głównym festiwalem, odbywały się Małe Teatralia Strachy. Wydarzenie skierowane do dzieci. Zapraszaliśmy specjalnie dla nich spektakle dobrane dla wieku przedszkolnego i wczesnoszkolnego, a także bajarzy m.in. grupę Baśnie Właśnie z Poznania. Jednak ze względu na nasze ograniczenia czasowe, finalnie skupiliśmy się na festiwalu Nocne Teatralia Strachy i to jego formułę staramy się rozwijać.

Co chcecie pokazać w trakcie festiwalu? Czego widz, który załóżmy, że nie czytał programu, może się spodziewać?

Staramy się, aby na scenie Teatraliów występowały głównie teatry alternatywne. I przez te 10 lat tak faktycznie było. Istotne jest dla nas, aby teatry prezentowały różne techniki teatralne, wywodziły się z nurtu niezależnego, offowego. Mnogość technik od teatru cieni, teatr lalek, teatr butoh, teatr dramatyczny, aż po teatr tańca, pokazuje atrakcyjność teatru i daje wybór. Zapraszamy także adeptów po akademiach i szkołach teatralnych. Jednak tematyka i główny nurt pozostaje alternatywny.

Czy na przestrzeni 10 lat są sztuki, aktorzy i ich konkretne role, które utkwiły szczególnie w pamięci?

Najbardziej zapadła mi w pamięci wizyta Bruno Freddiego z grupą Oloart z Mediolanu w trakcie 4 edycji festiwalu. Zaprezentowali spektakl Teatru Butoh – Ready Made Butoh, dwa performance oraz wystawę rękodzieła Freddiego, który zajmuje się nie tylko teatrem, ale wspomnianym powyżej rękodziełem, a także malarstwem.

Dobór motta do kolejnych edycji festiwalu jest wyzwaniem, które może tak samo ułatwić, jak i utrudnić zadanie. Kto jest za to odpowiedzialny? Czy pierwsze jest motto, czy dobór spektakli?

Staramy się, aby pierwsze było motto, które wybieramy wspólnie. Dzieje się to w trakcie burzy mózgów jeszcze przed ogłoszeniem naboru spektakli. Chcemy żeby ono nie było banalne i aby jego twórcą była osoba szczególna. Stąd na patronów kolejnych lat wybieraliśmy m.in. Szajnę, Kantora czy Beksińskiego. Chodzi nam także o aspekt lokalny i edukacyjny, czyli przedstawienie twórczości tych postaci, a także ich związków z naszym regionem.

Przywołał pan postać sławnego malarza pochodzącego z Sanoka. Wydaje się być ona mało, czy wręcz w ogóle niezwiązana z teatrem.

Owszem. Ten wybór został dokonany celowo w trakcie przekształcania się z festiwalu teatralnego w festiwal sztuk alternatywnych. Na plakacie 8 edycji pojawiła się nowa nazwa. Postanowiliśmy się otworzyć na to, co jest także poza teatrem.

Wracając do problemu motta. Jak wyglądały prace nad wyborem tegorocznego patrona i motywu przewodniego?

Motto pochodzi ze sztuki Wyzwolenie Stanisława Wyspiańskiego. W tym dramacie główny bohater walczy z postawami, w które postaci zostały wpędzone przez romantyzm. Chce on sztuki czystej, prawdziwej; takiej, która zmienia ludzi i skłania ich do czynu.

Motto staje się pewnym kryterium dla zgłaszających się teatrów. Jak wygląda ten proces? Jak dobierane są spektakle?

Jesteśmy jednym z bardziej otwartych pod tym względem festiwali. Nie ma u nas ograniczeń co do długości spektaklu, ilości aktorów, czy ich wieku. Dobieramy spektakle poprzez oglądanie i wnikliwą analizę zgłoszeń. Razem nad nimi się zastanawiamy i demokratycznie, co rzadko ma miejsce w teatrze, wybieramy te festiwalowe.

Wedle opisu festiwal ma mieć charakter międzynarodowy i za cel stawia sobie łączenie twórców polskich i zagranicznych. Jak ten zamysł był realizowany przez kolejne edycje i dlaczego jest mocno ograniczony w tym roku?

Podczas 10 edycji założenie to będzie realizowane przez wystawę Kasi Suro, która przyleci do nas z Barcelony i zaprezentuje wystawę ilustracji Polskie Bagaże. Próbujemy pozyskiwać teatry spoza Polski. Mamy karty zgłoszeniowe przetłumaczone na język angielski i wysyłamy zaproszenia do różnych teatrów. Istotnym ograniczeniem jest budżet. Jednak festiwal jest wciąż młody, rozwija się, a my staramy się przy każdej edycji, aby tego pierwiastka międzynarodowego nie zabrakło.

Plan tegorocznej edycji to trzy dni wypełnione nie tylko spektaklami. Jest bardzo dużo wydarzeń z różnych obszarów sztuki.

Festiwal otwieramy wystawą Polskie Bagaże. Jest to jedna z kilku wystaw, które będziemy prezentować nie tylko w czasie trwania festiwalu, ale przez kolejny miesiąc. Ważnym elementem jest wykład performatywny Huberta Michalaka z Uniwersytetu Opolskiego na temat patrona tegorocznej edycji – Stanisława Wyspiańskiego. Podobnie jak w zeszłym roku organizujemy warsztaty kuchni wegańskiej...

Wydaje się to być dość zaskakującym elementem planu...

Teoretycznie tak, jednak jak wspominałem jesteśmy otwarci na szeroko rozumianą sztukę. Poza tym na celowniku stawiamy sobie wynajdowanie i pokazywanie takich nieoczywistych elementów. Podobnie było z silent disco, które jako pierwsi wprowadziliśmy do Krosna kilka lat temu. Obecnie jest już tradycją, że tym punktem zamykamy całość. Podobnie może zaskakiwać organizacja spotkań z zakresu medycyny. Chcieliśmy jako organizatorzy dać coś jeszcze od siebie, skorzystać z wiedzy i naszych codziennych doświadczeń, a że wykonujemy różne zawody: lekarza, dietetyka, logopedy, wpadliśmy na pomysł takich spotkań.

W czasie trwania festiwalu odbędzie się aż pięć wernisaży.

Te związane z fotografią rozwinęły swoją formułę w zeszłym roku. Postanowiliśmy aby miało to charakter ogólnopolskiego konkursu „Wystaw się w Krośnie!", w którym do zdobycia jest grant pieniężny oraz możliwość prezentacji prac fotograficznych w Krośnie. Takim wydarzeniem okołoteatralnym są także koncerty. Do tej pory zamykaliśmy się w salach, kawiarniach, a w zeszłym roku wyszliśmy z muzyką na płytę krośnieńskiego rynku, dokładniej: pod drzewo. Stwierdziliśmy, że to jest to właściwe miejsce, mające nietuzinkowy klimat. Na rynku spotkamy się także na seansie filmowym w ramach kina plenerowego. W tym roku będziemy oglądać biografię o Wyspiańskim zrealizowaną przez Wytwórnię Filmów Oświatowych w Łodzi.

Proszę powiedzieć jak wygląda współpraca Stowarzyszenia i Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie? Czy jest ona prowadzona tylko w ramach festiwalu?

Festiwal nie istniałby bez tej instytucji i wsparcia pani dyrektor Doroty Cząstki, ale i wszystkich pracowników, którzy od samego początku są mocno zaangażowani w powstawanie i realizację formuły festiwalu. Mógłbym wielu pracowników wymienić, którzy wkładają w to wydarzenie wiele serca i dzięki którym możemy działać już dekadę. Bardzo ważni są akustycy, technicy, oświetleniowcy, sprzątający budynek – to oni zapewniają dobre, wręcz wyśmienite warunki do prezentacji na scenie kolejnych teatrów. Sam budynek jest nowy, wyposażony w wiele nowoczesnych sprzętów, ale bez odpowiednich ludzi i ich umiejętności to wszystko by nie zadziałało.

W zaproszeniu na festiwal znajduje się stwierdzenie, że wydarzenie to stanowi platformę spotkań z lokalnymi przedsiębiorcami. Jak jest w praktyce realizowane to założenie?

Az do 8 edycji byliśmy trochę schowani, zamknięci z festiwalem w ścianach Regionalnego Centrum Kultur Pogranicza. Postanowiliśmy to zmienić i wyjść w przestrzeń miasta, aby być bliżej samych mieszkańców. Chcieliśmy w nasze działania włączyć jak najwięcej miejsc i przedsiębiorców. Nie chodzi nam jedynie o wsparcie finansowe, ale właśnie o zaangażowanie wyrażane poprzez możliwość zorganizowania wystawy w danym miejscu, czy chęci przekazania wytarzanych produktów, które możemy wykorzystać w ramach chociażby warsztatów wegańskich. Taka współpraca z lokalnymi firmami jest owocna i bardzo nas cieszy. Pokazuje to, że ludzie chcą się włączać w takie inicjatywy związane ze sztuką i wierzą w nie. A festiwal ma coraz większy wymiar prospołeczny.

Jaką rolę odgrywa postać wolontariusza w trakcie festiwalu? Czy jest grupa chętnych do współpracy?

Nasza współpraca zaczyna się w czerwcu, kiedy zaczynamy regularne spotkania, podziały na konkretne grupy i obowiązki m.in. te związane z promocją, czy samą organizacją. Chcemy aby nasi wolontariusze mogli nauczyć się jak najwięcej praktycznych umiejętności, na przykład: jak pozyskiwać środki na swoje projekty, jak je uruchamiać, jakie są alternatywne źródła finansowania, czyli chociażby te związane z crowdfundingiem. Współpraca ta ma także zachęcać wolontariuszy do podejmowania własnych działań. Cieszymy się, że część z nich podąża droga sztuki alternatywnej, realizuje się w niej. Co roku mamy grupę trzydziestu wolontariuszy podzieloną na kilka drużyn. To oni są naszym motorem i dlatego staramy się zapewnić im jak najlepsze warunki poprzez ubezpieczenia, warsztaty, pakiety gadżetów, a nawet noclegi. Jesteśmy z nich dumni. W tym roku mieliśmy z nimi mały problem, ponieważ zgłosiło się zbyt wielu chętnych, dużo więcej niż mogliśmy przyjąć pod nasze skrzydła. Może to świadczyć o pewnym prestiżu bycia wolontariuszem w trakcie Nocnych Teatraliów Strachy.

A czy taka współpraca może zamienić się w stałą?

Tak, bo m.in. Kamila Bargieł, Karolina Mięsowicz czy Alicja Moskal były kiedyś wolontariuszkami. Z biegiem lat zostały członkiniami naszego Stowarzyszenia. Nie robimy castingów. Decydujące jest zaangażowanie i nawiązywanie relacji. Mogę zdradzić, że w tym roku Stowarzyszenie powiększy się. Pragnę zaznaczyć, że my spędzamy ze sobą dużo czasu: przy organizacji festiwalu, wystawianiu spektakli, jeżdżeniu na inne wydarzenia teatralne. Te wyjątkowe więzi wtedy się tworzą.

Krosno i tradycje teatralne – festiwal i Pan, jako dyrektor wydarzenia tworzy już od dekady tę część historii miasta. Jak się pan czuje myśląc o tym?

Zastanawialiśmy się jak nasze działania wpłynęły na miasto. Zdaliśmy sobie sprawę, że jednym z naszych głównych celów było pokazanie tej innej twarzy teatru. W Krośnie były pokazywane przede wszystkim spektakle teatrów repertuarowych, czy młodzieżowych. A brakowało nam przestrzeni dla sztuki Alternatywnej. Postanowiliśmy wypełnić te lukę i patrząc na zainteresowanie kolejnymi edycjami, wydarzeniami, możemy zaryzykować stwierdzenie, że to się udało. Dodatkowo szczególny jest element edukacyjny, pokazywanie innego teatru, a także tego, że inicjatywy oddolne są ważne.

Skąd u pana, lekarza, zainteresowanie teatrem? Jak teatr wpisuje się w życie lekarza? Czy pojawia się wyłącznie przy okazji pracy nad festiwalem?

W liceum prężnie działałem w teatrze szeroko rozumianym. Na studiach nie chciałem oddalić się o teatru – zostałem recenzentem „Dziennika Teatralnego" i „Teatraliów". Dodatkowo organizowaliśmy ze Stowarzyszeniem warsztaty teatralne, tworzyliśmy własne spektakle, z którymi jeździliśmy po całej Polsce. Jednymi z ważniejszych przeprowadzanych przez nas już jako ludzi pracujących – dorosłych były polsko-ukraińskie warsztaty teatralno-cyrkowe dofinansowane z Narodowego Centrum Kultury. Dla mnie teatr jest odskocznią od codziennej pracy. Pozwala na inny kontakt z człowiekiem, również intymny, aczkolwiek intymny w innym tego słowa znaczeniu. W jednym i drugim przypadku ważna jest historia człowieka. Mam nadzieję, że nigdy nie zabraknie mi czasu na teatr.

___

Nocne Teatralia Strachy - festiwal sztuk alternatywnych, organizowany we współpracy z Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza w Krośnie, powstał z inicjatywy Teatru s.tr.a.c.h. w 2007 roku. Od tego czasu nieprzerwanie powraca na Podkarpacie z każdym końcem lata. Wydarzenie to początkowo zrzeszało rodzime i zagraniczne teatry niezależne – jednak w miarę upływu kolejnych edycji, zyskując coraz większe rozmiary oraz nowsze odcienie, przerodziło się w międzynarodowy festiwal sztuk alternatywnych.

Agnieszka Markowska
Dziennik Teatralny
2 września 2017
Portrety
Paweł Wrona

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski