Czary-mary na scenie u lalkarzy

"Czarnoksiężnik z Krainy Oz" - reż. Ewa Piotrowska - Białostocki Teatr Lalek

Białostocka wersja "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" urzeka wszystkich. Aktorzy nie tylko wcielają się w swoje postaci, ale także śpiewają, tańczą, grają na instrumentach, a nawet czarują.

Do repertuaru Białostockiego Teatru Lalek dołączyła klasyka literatury dziecięcej, czyli "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" Franka Bauma. Bajkę na podstawie adaptacji Liliany Bardijewskiej wyreżyserowała Ewa Piotrowskiej. Stworzyła barwny, wypełniony muzyką i tańcem familijny spektakl, który urzeka swoją plastycznością, dynamiką i magią.

To opowieść o niecodziennej wyprawie do świata fantazji, by odnaleźć w sobie najważniejsze wartości. Oczarowuje nie tylko tych mniejszych, ale i starszych widzów. W opowieści o rezolutnej dziewczynce i jej osobliwych towarzyszach chodzi nie o przygodę, ale także o pewne uporządkowanie świata. I z tego zadania białostoccy lalka-rze wywiązują się znakomicie.

W białostockim "Czarnoksiężniku z Krainy Oz" znajdziemy wszystko to, co powinno być w dobrej bajce: magiczną przestrzeń, barwne postaci, piękne zakończenie i uniwersalne przesłanie.

Dorotka (ciekawa Magdalena Mioduszewska) porwana w nocy przez huragan do tajemniczej Krainy Oz spotyka niebywałe osobowości. Nierozgarnięty Strach na Wróble, który marzy, by mieć więcej rozumu (niemal stworzony do tej roli Grzegorz Piłat), pozbawiony serca Blaszany Drwal (wyrazisty Paweł Szymański) i bojaźliwy Tchórzliwy Lew (świetny Piotr Wiktorko) wyruszają z Dorotką do Czarnoksiężnika Oz (fantastyczny Adam Zieleniecki), który może rozwiązać ich problemy. A to postać niezwykła. Dla jednych bohaterów jawi się jako tajemnicza twarz, dla innych jako ognista kula. Tak naprawdę to zabawny prestidigitator, który z okrzykiem "Show must go on!" serwuje widzom cyrkowe sztuczki. Okazuje się, że by odkryć i uwierzyć we własne możliwości nie trzeba wyruszać gdzieś na koniec świata. Owo przesłanie jest subtelnie przemycane w melodyjnych piosenkach. Łatwo wpadające w ucho wyśpiewane wersy "Nikt nie jest doskonały, ale doskonały może być" czy "Nie szukaj czarodzieja, lecz dobrego przyjaciela, czaruj sam, i sam się zmieniaj" zostają z widzem na długo. Białostocki "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to bajka, w której ogromną wartością jest warstwa muzyczna stworzona przez Wojciecha Błażejczyka. Dorotka przygrywa na harmonijce, Blaszany Drwal na czerwonej na gitarze, Strach na Wróble zasuwa na akordeonie, a Tchórzliwy Lew dmie na drewnianej tubie. Publiczność chętnie podłapuje śpiewane przez nich piosenki. Nie brakuje także tanecznych pląsów, które opracowała Anna Kołosow-Ostapczuk.

W przedstawieniu ważna jest także oprawa scenograficzna. Kosztem mocno ograniczonych dekoracji, twórcy postawili na dynamiczne, barwne wizualizacje Krzysztofa Kiziewicza i fantastyczne, wymyślne kostiumy Martyny Śtepan-Dworakowskiej. Swoimi projektami po raz kolejny udowadnia wielki talent plastyczny. Kreacje w które ubrała bohaterów zachwycają pomysłowością i precyzyjnym wykonaniem.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
30 października 2014

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...