Czas na "Solaris"

rozmowa z Jarosławem Tumidajskim

Rozmowa z Jarosławem Tumidajskim, reżyserem spektaklu "Solaris", którego premiera odbędzie się w piątek, 10 czerwca w Teatrze Śląskim w Katowicach

Maciej Kuczyński: Dlaczego „Solaris“ i Lem? 

Jarosław Tumidajski: Nie potrafię odpowiadać na tego typu pytania. Po prostu pewne tytuły pojawiają się w odpowiednim czasie. 

W jaki sposób Pana spektakl teatralny koresponduje z innymi wystawieniami „Solaris”? Czy istnieją jakieś podobne rzeczy, inspiracje?

To nie jest pytanie do mnie. W mojej intencji nie koresponduje w żaden sposób. Ta realizacja nie jest nawet w najmniejszym stopniu próbą odniesienia się do innych wystawień, choćby tego ostatniego, Natalii Korczakowskiej. Nie sądzę też, żeby taki dialog pomiędzy spektaklami był przedmiotem zainteresowania widzów, co najwyżej – krytyków.

Istnieją trzy filmowe wersje powieści Lema. Wydaje się, że to film jest medium, które lepiej radzi sobie z konwencją science fiction. Jak to się ma do teatru? Czy były jakieś problemy scenograficzne ze stworzeniem takiego świata?

Równie świadomie nie podejmuję dialogu z realizacjami filmowymi. Kopiowanie języka filmowego w teatrze jest drogą donikąd, bo to po prostu inna materia. Zadanie, które postawiliśmy sobie razem ze scenografem, było takie – nie realizować science fiction na scenie, raczej przetłumaczyć tę konwencję. Mój spektakl jest wręcz próbą ucieczki od science fiction, od oczekiwań związanych z gatunkiem, ale jednocześnie jest próbą dania czegoś w zamian.

Długo trwały przygotowania? Napotkaliście podczas prób na jakieś problemy?

Nie, czas realizacji nie był jakoś wyjątkowo długi. Sporym wyzwaniem był język powieści Lema. Ten język odrobinę się zestarzał i wymagał od nas oswojenia. Mówiąc żartobliwie, „Solaris” jest tekstem o dużym potencjale myślowym, ale niekoniecznie ma dobre dialogi.

Wspomniał Pan na konferencji prasowej, że „Solaris” otwiera nową ścieżkę artystyczną. Odcina się Pan troszeczkę od swoich poprzednich realizacji, więc co dalej? Czy są już jakieś plany na kolejne realizacje, bliższe lub dalsze?

Od niczego się nie odcinam. Po prostu nie chcę się zamykać w ramach jednego tematu. Po intensywnym mówieniu w ostatnim czasie o Polsce przyszedł czas na zmianę, na inne opowieści. Kolejną realizacją będzie „Święta Joanna szlachtuzów” Brechta. Ten tytuł już kiedyś wystawiłem. Teraz wyreżyseruję go ponownie, ale inne będzie ujęcie tematu, inna inscenizacja. To będzie powtórzenie, które nie jest powtórzeniem. A co dalej? Nie chcę o tym mówić. Najpewniej będę kontynuował tę „nową ściężkę“, ściężkę bardziej prywatnych historii. Zobaczymy. Zobaczymy, jakie tytuły i tematy przyniesie czas.

Dziękuję za rozmowę.

Maciej Kuczyński
Dziennik Teatralny Katowice
10 czerwca 2011

Książka tygodnia

Czescy ekspresjoniści
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Jindřich Chalupecký

Trailer tygodnia