Czerp z tradycji i rób swoje

David Krakauer - Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Trzeba jeździć po całym świecie i celebrować to, że kultura żydowska przetrwała i jest dziś autonomiczną, żywą, fascynującą sztuką - stwierdził słynny amerykański klarnecista David Krakauer, który w piątek będzie gwiazdą koncertu V Festiwalu Kultury Żydowskiej "Zachor".

Jego pradziadek urodził się w Bielsku Podlaskim, a dziadek we Lwowie, wyemigrowali jednak do Ameryki. A kiedy już zdołali się tam zadomowić, zapomnieli o żydowskiej tradycji – opowiadał Krakauer w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. – Dziś, kiedy minęło już prawie sto lat, wydaje mi się, że moja generacja jest gotowa, by sobie o niej przypomnieć. Zrozumiałem to, kiedy w 1992 r. przyjechałem na pierwszy koncert do Krakowa. Przed sceną zobaczyłem 20-tysięczny tłum tańczący w rytm mojej muzyki na ulicy, na której w czasie II wojny światowej była tylko śmierć i terror. Po raz pierwszy poczułem wtedy, że wróciłem do czegoś, co jest cząstką mnie i historii mojej kultury – tłumaczył Krakauer, który u progu swojej kariery odnosił sukcesy jako wykonawca i kompozytor współczesnej muzyki poważnej oraz jazzu. Dopiero później odkrył najważniejszą dla swojego rozwoju artystycznego tradycję klezmerską. Zaczął łączyć muzykę żydowską z elementami ortodoksyjnego jazzu, rockiem, funkiem, a nawet hip-hopem i zyskał światowe uznanie.

Krakauer jest wirtuozem, ale nie biegłość techniczna i możliwości instrumentu są dla niego najważniejsze, a komunikatywność muzycznego przekazu. On słuchacza uwodzi, czasem jest roztańczony i zabawny, czasem wręcz mistyczny, ale zawsze świetnie rozumiany. Koncertuje zarówno w prestiżowej Carnegie Hall jak i w malutkich klubach amerykańskiej diaspory, i za każdym razem jest jednakowo znakomity. W Białymstoku postara się uwieść publiczność grając Klezmer Clarinet Concerto, autorstwa zafascynowanego Krakauerem Wlada Marhultsa, polskiego kompozytora żydowskiego pochodzenia, urodzonego w Mińsku na Białorusi.
Dla 26-letniego Marhultsa problemy tożsamości i zrozumienia własnego dziedzictwa znalazły się w centrum artystycznych zainteresowań, kompozytor przekracza granice stylów i gatunków muzycznych, szuka swojego miejsca „pomiędzy”. Podobnie jak robił to kiedyś Leonard Bernstein, którego uwerturę do operetki „Kandyd” („Candide”, na podstawie satyrycznej powiastki oświeceniowej Voltaire”a ) i Chichester Psalms też w piątek usłyszymy.

- Europejscy Żydzi byli multikulturową populacją, która zniknęła po Holocauście. Po 1989 r., kiedy Europa Wschodnia zaczęła się otwierać na Zachód, nadarzyła się okazja, by jeszcze raz spojrzeć na tę kulturę – tłumaczył Krakauer w rozmowie z Tomaszem Handzlikiem. - Myślę, że także dla Polaków odkrycie na nowo muzyki żydowskiej było rewolucją i cudownym uzdrowieniem.

Dlatego też piątkowego koncertu nie można pominąć, szczególnie w Białymstoku, który był i jest miastem wielu narodów i kultur. Miastem, w którym 80 tysięcy przedwojennych Żydów pozostawiło głęboki ślad. Psalm 133, po który sięgnął Bernstein, sławi szczęście płynące ze zgody. „O jak dobrze i miło /, gdy bracia mieszkają razem.  (…) To jest jak rosa Hermonu, / co spada na wzgórza Syjonu. / Bo wtedy zsyła Pan błogosławieństwo / i życie na wieki.”

Beata Maciejewska - ur. 21 marca 1964 w Kościanie - dziennikarka i publicystka. Z wykształcenia historyk, absolwentka Wydziału Historii Uniwersytetu Wrocławskiego (1988). Od 1992 roku pracuje we wrocławskiej redakcji "Gazety Wyborczej", w której zajmuje się popularyzacją historii Wrocławia. Jest stałą felietonistką Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku.

Beata Maciejewska
Materiały OiFP
14 czerwca 2012

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia