Człowiek też lalka

„Audience of one" - 9. Międzynarodowy Festiwal Teatru Lalek i Animacji Filmowych dla Dorosłych Lalka też Człowiek

Wyjątkowy performance Nicoli Unger „Audience of one" opiera się na grze pozorów między aktorem a publicznością. Unger, zaznaczając wyraźnie granicę między sceną a widownią, sprytnie włącza widzów w akcję przedstawienia. Troje z nich zostaje żywymi lalkami w rękach aktorki.

Kobieta stawia sprawę jasno. Na początku staje przed nami, określając granice swojego działania: przedstawia się jako solistka-performerka, która będzie grac przed nami i dla nas. Widzów najpierw nazywa grupą, tłumem, który biernie przyjmuje przekaz artystyczny i reaguje na niego wyłącznie w formie oklasków. Uprzedza, ze relacja aktor-widz opiera się na manipulacji. W przypadku jej przedstawienia owa manipulacja przyjmuje niezwykle twórczą postać.

Artystka chowa się w kącie i wyświetla na podłodze napis wyjaśniający, że spektakl będzie kontynuowany wyłącznie w przypadku, gdy trzech spośród widzów dobrowolnie zasiądzie na przygotowanych wcześniej skrzynkach u dołu wyświetlanego prostokąta. Chętni znajdują się szybko. Unger wyświetla przed nimi na podłodze czarne zarysy postaci w różnych pozach i nakazuje im dopasować do nich swoje cienie. Pozy postaci są niekiedy absurdalnie skomplikowane, budzą rozbawienie.

W pewnym momencie dopasowane do szablonów cienie trójki widzów podlegają artystycznemu przetworzeniu. Przyjmują niejako rolę lalek w rękach animatora, który może dowolnie nimi manipulować. Cieniom wyrastają motyle lub ptasie, poruszające się skrzydła: te animowane sceny budzą zachwyt swoją surową estetyką. Trzy postaci włączone są w baśniową opowieść, która zaczyna się od słów „Dawno, dawno, temu.." i z początku nawiązuje do biblijnej przypowieści o talentach.

Dobór trzech postaci pozwala na przedstawienie trzech ludzkich typów: błazna, dyktatora i altruisty, którym przypisywane są konkretne cechy charakteru. W sposób dość krępujący dla ochotników artystka zadaje pytania o motywacje zajęcia miejsc z prawej lub lewej strony bądź pośrodku, nadaje osobom biorącym udział w występie nową tożsamość. Nad ich cieniami wyświetla również atrybuty poszczególnych ról (błazeńska czapka z dzwoneczkami, wojskowa czapka z czerwoną gwiazdą i korona cierniowa). Na koniec doprowadza do paradoksalnego spotkania tej trójki poprzez wyświetlanie na ekranie śladów stóp, po których mają wędrować widzowie.

Unger stosuje zabiegi nader oryginalne, przekraczające wszelkie domysły i oczekiwania. Początkowo spodziewamy się metateatralnej opowieści, konstrukcji znaczeń powiązanych z istotą ról aktora i widza. Następnie poddajemy się rytmowi narracji, której towarzyszą wyświetlane na podłodze obrazy. W końcu przełamujemy granicę między sceną a widownią, utożsamiając się z ochotnikami, a równocześnie zachowując bezpieczny dystans (co,jak zaznacza sama artystka, „jest dobre w byciu w tłumie").

Zakończenie spektaklu jest zaskakujące, niespodziewane, staje się wyzwaniem dla widza. Kiedy oczekujemy spójności, dostajemy entropię, gdy oczekujemy wyjaśnień, odpowiedzią są jedynie sugestywne obrazy.

Artystka znakomicie radzi sobie na scenie, igra z naszymi przyzwyczajeniami. Pokazuje, że teatr opiera się na prostej relacji dwojga ludzi: nadawcy i odbiorcy, a schemat ten można dowolnie przekształcać. Czyniąc z widza aktora czy wręcz lalkę, stawia pytania o granice artystycznej swobody. Jej performance jest niezwykłym teatralnym eksperymentem, w którym bierzemy aktywny udział. Może właśnie dlatego siła wywołanych emocji jest tak wielka, że „Audience of one" staje się uwierającym w naszej wyobraźni okruchem artystycznego geniuszu.

„Audience of one"
Nicola Unger

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
16 października 2014

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia