Czy Bóg jest pingwinem?

"Na arce o ósmej" - reż. Agata Biziuk - Teatr Lalka w Warszawie

Krótko mówiąc, to trzeba zobaczyć, więc do teatru marsz! Rzadko zdarza się bowiem, by na deskach teatru dziecięcego można było zobaczyć spektakl, który z tak wielką wrażliwością i inteligencją porusza tematy fundamentalne dla człowieczeństwa

Historia jest smakowita. Trzy pingwiny nudzą się straszliwie w monotonnej scenerii skutej lodem krainy. Czas zabijają kłótniami i rozważaniami teologicznymi: „Czy Bóg istnieje? Kto to wszystko stworzył? Jeśli Bóg, to nie był zbyt pomysłowy w naszej okolicy. Stwarzając pingwiny, wszystko mu się pomieszało - jesteśmy ptakami, a zalatuje od nas rybami; mamy skrzydła, a nie umiemy latać. Przy motylu bardziej się wysilił".

Wydarzeniem podnoszącym temperaturę tych dywagacji staje się przypadkowa śmierć motyla. Najmłodszy pingwin Trzeci przez przypadek siada na nim, po czym targany wyrzutami sumienia popada w  melancholię i oddala się, by w samotności przeżywać swój zbrodniczy czyn. W tym czasie pozostałe pingwiny - Pierwszy i Drugi - spotykają Gołębia, który oznajmia im, że Bóg zirytowany ciągłymi kłótniami na świecie, postanowił zesłać wielki potop. Uratują się jedynie po dwa osobniki z każdego gatunku. Przemęczony gołąb wręcza Pierwszemu i Drugiemu przepustki na Arkę Noego i pędzi dalej, by powiadomić o boskiej decyzji pozostałe zwierzęta. A dwa pingwiny pozostają same z kłopotem, co zrobić z nieświadomym katastrofy Trzecim - porzucić go na pastwę wielkiej wody ("w końcu sam się zorientuje") czy sprzeciwić się boskiemu nakazowi i przeszmuglować przyjaciela na statek? A trzeba się spieszyć, bo pada coraz mocniej.

Tekst niemieckiego dramatopisarza Ulricha Huba to z jednej strony smakowity kąsek dla reżysera, z drugiej - spore wyzwanie. Jak opowiedzieć historię trzech pingwinów dzieciom, by z jednej strony nie popaść w ton nazbyt filozoficzny i nie stłamsić mędrkowaniem humorystycznego rysu tej historii, a z drugiej, by jej nie strywializować. Z tym zadaniem po mistrzowsku poradziła sobie Agata Biziuk, reżyserka teatralna młodego pokolenia. Narrację poprowadziła z wielką, dziecięcą wręcz wrażliwością. Jej interpretacja spodoba się najmłodszym widzom, którzy pokochają małego, naiwnego pingwinka Trzeciego. Starsi też nie będą zawiedzeni - sztuka skłania do refleksji nad prawami myślącej i czującej wolnej woli człowieka (lub pingwina). Dorośli, nawet jeśli mają już wyrobioną opinię na ten temat, docenią inteligentny humor.

Odwieczny problem wolnej woli jest tu postawiony wprost - z typową dla dziecka logiką i odwagą. A skoro setki lat rozważań filozofów i teologów nie przyniosły rozstrzygnięcia, trudno oczekiwać, by dostarczył ich Hub w opowieści o pingwinach. Uprzedzam uczciwie - wizyta na tym spektaklu to wyzwanie dla rodziców. To nie jest przedstawienie, o którym dzieci szybko zapomną. Trzeba liczyć się z pytaniami, na które niełatwo będzie odpowiedzieć: czy zabicie innej istoty (nawet przypadkowe) to grzech śmiertelny? Czy można sprzeciwić się woli Boga, gdy w grę wchodzi przyjaźń i lojalność? Czy potop to boska pomyłka? Czy Bóg jest mściwy? Te wszystkie wątpliwości wykrzykuje Trzeci w dramatycznej kwestii: „Boże, obraził cię jeden pingwin, a ty mścisz się na całym świecie?! Jestem na ciebie zły!".

Sztuka Huba idzie pod prąd konformistycznego, bezrefleksyjnego poddania się katechezie, daje młodemu człowiekowi prawo do wątpienia. To wartościowa wskazówka dla dziecka, bo dotyka fundamentalnych dla humanizmu pytań.

Zuzanna Matyjek
Qlturka
13 grudnia 2010

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia