Czym jest naród?

"Klasyczna koprodukcja" - reż. Jacek Głomb - Teatru Modrzejewskiej w Legnicy i Państwowy Teatr Dramatyczny Czawczawadzego w Batumi

Skutkiem trzyletniej już współpracy Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy i Państwowego Teatru Dramatycznego im. Ilii Czawczawadzego w Batumi powstała koprodukcja o wymownym tytule - „Klasyczna koprodukcja" - w reżyserii Jacka Głomba na podstawie tekstu opracowanego przez Katarzynę Knychalską.

Spektakl, jak zapewniają twórcy, powstał na bazie improwizacji aktorskich zespołów z Polski i z Gruzji, a te w zgrabny i błyskotliwy tekst zamieniła Katarzyna Knychalska. Przedstawienie zaczyna się w punkcie, w którym grupa aktorów polskich spotyka artystów gruzińskich, wymieniają się oni swoimi skojarzeniami na temat drugiego narodu i tak oto rozwija się polsko-gruzińska historia, płynnie przechodząca w rozmyślenia reżysera nad pojęciem narodu - jakie może on nieść ze sobą korzyści dla jednostki jak i dla grupy, co jest w nim bezcenne, a co z kolei ryzykowne i niebezpieczne.

Interesujący jest sposób, w jaki Głomb połączył wartość merytoryczną spektaklu z estetyką. W „Klasycznej koprodukcji" rozprawia się o rzeczach ważnych, bo o podobieństwach i różnicach między dwoma narodami, o sprawie kobiet we współczesnym społeczeństwie, o zachowaniach mężczyzn, o wojnie, o prawdzie historycznej, o Józefie Stalinie czy o Lechu Kaczyńskim. Reżyser snuje swoje rozważania i ubiera je w ciekawe formy estetyczne - jak na przykład analiza postaci Stalina podczas zabawy w gorące krzesła. Użycie właśnie małych „smaczków" narodowych jak wspomniana gra w krzesła czy gruzińskie ludowe śpiewy polifoniczne wpływa na wartość estetyczną spektaklu, tworząc ciekawe kompozycje.

Legnicka publiczność miała możliwość osłuchania się z brzmieniem języka gruzińskiego, gdyż aktorzy z teatru w Batumi grali w swoim języku ojczystym, a w głębi sceny wyświetlane były napisy z tłumaczeniem na polski.

Aktorzy przez większość czasu funkcjonowali jako bohaterowie zbiorowi. Zarówno zespół polski jak i gruziński wypadły pierwszorzędnie, ale należałoby indywidualnie wymienić Pawła Palcata za scenę, w której miał on monolog o Stalinie i jego szczęśliwej liczbie równej sumie ofiar jego zbrodniczego reżimu. Bezpośredniość, powaga i stoicki spokój, z jakimi aktor prowadził swój monolog diametralnie zmieniły wydźwięk sceny, którą poprzedzała wspomniana już, wesoła gra w gorące krzesła.

Walory estetyczne dopełniała opracowana przez Małgorzatę Bulandę minimalistyczna scenografia, na którą składały się jedynie  fragmenty samolotu i metalowe krzesła. Dzięki takiemu rozwiązaniu stonowane kostiumy (również autorstwa Bulandy), białe w zespole gruzińskim i czarne w zespole polskim, mogły wybrzmieć bardziej zdecydowanie, zwłaszcza, że zostały uzupełnione przez ciekawe rozwiązania oświetleniowe.

Spektakl Jacka Głomba wydaje się być szczególnie potrzebny właśnie dziś. W czasach, w których przyszło nam żyć, w czasach, w których w Europie ewidentnie odczuwalny jest zwrot na prawo, w czasach, w których ludzie znów chcą się dzielić. Także w czasach, w których o człowieku myśli się nie tylko jako o jednostce ale jako również jako o przedstawicielu danego narodu.

Dlatego spektakl rozprawia o względności każdej, tak zwanej, prawdy historycznej, wyciąga również i złe momenty z historii obu narodów czy bierze pod lupę narodowe kompleksy.

Reżyser stawia akcent na to, że narodu wypierać się nie można, bo on w nas po prostu organicznie jest, w szczególny sposób na nas wpływa i nieustannie determinuje. Podkreśla jednak, że trzeba się od niego umieć zdystansować i potrafić otworzyć się na to, co jest w nas inne.

Po obejrzeniu legnickiego przedstawienia odnosi się wrażenie, że tego rodzaju teatralne rozmowy, z uwagi na swoją rosnącą aktualność staną się coraz częściej i coraz intensywniej obecne na scenach polskich teatrów. Myślę, że zaproponowana tym spektaklem forma rozważania o nas w kontekście – między innymi - innych narodów, innych społeczeństw, w aspekcie własnych postaw i działań ma szansę się upowszechnić. Bo chyba nadchodzi taki szczególny czas, kiedy sprawiedliwy, uczciwy i rzeczowy sąd o samych sobie staje się nie tylko potrzebny, ale i niezbędny.

Jan Gruca
Dziennik Teatralny Legnica
9 listopada 2019
Portrety
Jacek Głomb

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia