Dada von Bzdülöw wraca do tańca

"Dzisiaj. Wszystko" - reż. Jakub Truszkowski - Teatr Dada von Bzdülöw

We tym roku przypada 25. rocznica istnienia Teatru Dada von Bzdülöw. Nie mogło więc obyć się bez spektaklu jubileuszowego. "Dzisiaj, wszystko", najnowsza premiera Dady, grana w Malarni Teatru Wybrzeże, to powrót do korzeni, afirmacja życia "tu i teraz" i solidna dawka tańca bez zbędnych ozdobników w wykonaniu szóstki tancerzy.

Ostatnie premiery Teatru Dada von Bzdülöw coraz częściej zmierzały w stronę manifestu i społecznie zaangażowanej wypowiedzi politycznej. W "Intro" Dada stworzyła ironiczną opowieść o cudzoziemcach, którzy pokochali nasz kraj i pragną dać mu to, co mają najlepszego, ale zderzają się z niechęcią i polską ksenofobią. Jeszcze bardziej radykalny jest ostatni spektakl solowy Leszka Bzdyla - wznowiona po latach "Strategia (mimowolna reaktywacja)", poświęcony bohaterowi żyjącemu w "państwie na Pe". Spektakl, początkowo apolityczny, w 2005 roku stracił według Bzdyla rację bytu, bo zmuszono do opowiedzenia się "po której stronie barykady jesteś?". Po wznowieniu go w 2016 roku stał się radykalnym wyrazem sprzeciwu wobec obecnych władz.

"Dzisiaj, wszystko" z tymi zdecydowanie politycznymi wypowiedziami nie ma nic wspólnego. Twórcy Dady von Bzdülöw, od lat jednego z najważniejszych teatrów tańca współczesnego w Polsce: Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska, w swoim jubileuszowym przedstawieniu postanowili wrócić do korzeni, czyni do tańca właśnie, któremu towarzyszy transowa wręcz muzyka niemal równolatka Dady von Bzdülöw - legendy trójmiejskiego jazzu i jassu, grupy Łoskot (powstała w 1993 roku, rok później niż teatr Bzdyla i Chmielewskiej). W przedstawieniu podziwiamy jeszcze czwórkę tancerzy - Annę Steller (obecną w Teatrze Dada od samego początku), Katarzynę Ustowską, Piotra Stanka (oboje tańczą w spektaklach Dady od 2014 roku) oraz Jana Truszkowskiego.

Tancerze większość układów tańczą wspólnie w duetach i tercetach, mają jednak chwilę by zaprezentować solo. Na zdjęciu od lewej: Jan Truszkowski, Katarzyna Ustowska, Anna Steller, Katarzyna Chmielewska i Piotr Stanek.

Ten ostatni, a nie Bzdyl czy Chmielewska, przygotował choreografię spektaklu, co w samo w sobie jest sporym novum. Zazwyczaj to założyciele teatru między sobą rozdzielali funkcje choreograficzne, niekiedy godząc się na pracę kolektywną i choreografię zespołową. Dzięki oddaniu choreografii w ręce Jana Truszkowskiego, absolwenta Szkoły Baletowej w Gdańsku, układy prezentowane w "Dzisiaj, wszystko" różnią się od tych, jakie zazwyczaj podziwiamy podczas spektakli Dady. Za niezwykłą, dźwiękową aranżację przestrzeni odpowiada grupa Łoskot (Mikołaj Trzaska, Piotr Pawlak, Olo Walicki i Macio Moretti).

Zmian jest jednak więcej. Przede wszystkim zrezygnowano z jakichkolwiek rekwizytów. Szóstka tancerzy tańczy na pustej podłodze Malarni, wyłożonej tylko białą wykładziną baletową. Poza nią stoją na statywach cztery mikrofony, z których tancerze czasem korzystają, rzucając publiczności bon moty (m.in. "unikaj gniewu", "nie mów 'jestem na to za stary', bo to głupie jest") lub przywołując krótkie, biblijne przypowieści z Księgi Koheleta.

Całą szóstka tańczy za pomocą bardziej sztywnych niż zazwyczaj, kanciastych ruchów. Pewna manieryczność tańca z nienaturalnie wyprostowanymi lub zgiętymi w łokciu rękami i podskokami na jednej nodze jednak nie razi. Nie brakuje też charakterystycznego dla Dady partnerowania, opartego na pełnym zaufaniu do partnerów. Każdy ma miejsce na zaprezentowanie układu solowego (najciekawsze są dziełem znajdującej się w świetnej formie Anny Steller, Katarzyny Chmielewskiej oraz Jana Truszkowskiego) jednak to dynamiczne układy wspólne tańczone przez całą szóstkę i naprzemienne układy "kobiety kontra mężczyźni" wypadają najbardziej efektownie. Przyjemnie jest patrzeć na Leszka Bzdyla i Kasię Chmielewską, którzy pomimo upływu lat utrzymują świetną kondycję, wytrzymując bardzo dynamiczne tempo wielu scen spektaklu.

Choć przekaz werbalny został zredukowany do minimum, a ruch jest dość hermetyczny, nietrudno wskazać punkt w jakim znajdują się obecnie twórcy Dady. To świadoma, refleksyjna dojrzałość artystów, którzy świadomi są przemijania (sugestywna finałowa scena "wygaszania" tańca) i własnych ograniczeń, ale nie patrzą wstecz by rozpamiętywać minione, tylko cieszą się tym, co mają obecnie. Choć gdzieś w tym wszystkim pobrzmiewają słowa Eklezjastesa i nieuchronność końca, Dada przygotowała spektakl-afirmację życia, gloryfikację "tu i teraz". Pozostaje życzyć jubilatom wielu lat tańca na podobnym poziomie co w "Dzisiaj, wszystko".

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
25 września 2017

Książka tygodnia

Zimowa opowieść. Przepaść czasu
Wydawnictwo Dolnośląskie
Jeanette Winterson

Trailer tygodnia