Danie, które zaspokoi każdy gust

"Nie jedz tego, to jest na święta" - reż. Mariusz Grzegorzek - Teatr Studyjny w Łodzi

Trudno sklasyfikować spektakl dyplomowy, który w tak elektryzujący sposób porusza tak wiele. Miłość, zdrada, gwałt, wojna, msza, taniec. Jest niczym catering, wykupiony na rok. Jednak nie dozuje nam tego w małych porcjach. Od razu wywala na talerz wszystkie dania z całego tygodnia, a nawet miesiąca. Nikt nie jest przygotowany na taką mieszankę.

„Nie jedz tego, to jest na święta" Teatru Studyjnego w Łodzi przedstawia widzom kilka niepozornych aktorów. Ubrani w białe stroje i adidasy z narzuconym przezroczystym płaszczem przeciwdeszczowym. Stoją sobie na scenie w wielkim prostokącie wyznaczonym przez białą taśmę. To ma być teatr? Gdzie kostiumy, w których gorset ciasno opina talie i wywala biusty? Gdzie scenografia z kartonowymi drzewami, falami morskimi i ciężkimi, czerwonymi kotarami? Okazuje się, ze nic bardziej mylnego. Nie potrzebujemy tego. Jedyne co będzie wam potrzebne to wyobraźnia.

Jesteśmy nieświadomi tego co nad nami nadciąga. Mariusz Grzegorzek reżyser i główny pomysłodawca oprawy wizualnej, dobrze wiedział, że nic więcej nie będzie nam potrzeba. Daje nam 10 fenomenalnych aktorów. Od początku do końca wszystko w nich zachwyca. Doskonale radzą sobie wokalnie, brawurowo odgrywają sceny zarówno indywidualnie, jak i w zespole. Ich plastyczność i wszechstronna zdolność do grania niezmącona wieloletnim doświadczeniem, która nie wciska ich w sztywne ramy. Są autentyczni, świeży, wolni, kreatywni, dynamiczni. Wprowadzają nas do świata, w którym nie ma podziału na dobro i zło, a nasza wrażliwość zostanie rozdarta.

Główny wątek fabularny opowiada nam historię pozornie zwykłej rodziny. Lecz noszą oni pewien ciężar, tajemnicę o której nikt nie lubi głośno mówić. Porwanie i wykorzystywanie seksualnie 12-letniej dziewczynki przez sąsiada. Owija sobie wokół palca matkę i ojca. Staje się homoseksualistą, bestią, kochankiem. Reżyser przekazał nam to wydarzenie, opierając się na filmie „Porwana w biały dzień" w formie jeszcze bardziej brutalnej. To jest jak z wbijaniem igły, na początku czujemy delikatnie ukłucie, a potem ból, który trafia prosto w nasze nerwy.

By przełamać absurd tej przerysowanej, lecz prawdziwej historii, pojawiają się wątki poboczne, ukazujące obraz naszego społeczeństwa. Wybuch bomby atomowej zorganizowany przez Stany Zjednoczone na Japonię, strach żołnierzy, scena pracy policjantów drogowych, którzy w groteskowy sposób nie potrafią poradzić sobie z pijanymi, bądź kłótliwymi obywatelami. A w tym wszystkim piosenki – wielkie brawa dla opieki wokalnej i realizatora dźwięku Izabeli Połońskiej i Wadima Radziszewskiego – sentymentalne, disco polo, opowiadające o trudach wojny, a także piękny gospel.

Artyści dobierają się wprost do głębi naszej duszy. Mieszają sprawy ważne z tymi komicznymi, a nawet niestosownymi. Uderza w nas ich brutalność. Ludzie lubują się w nieszczęściach, katastrofach i skandalach, nie spodziewali się, że właśnie wyruszą w podróż bez trzymanki. „Nie jedz tego to jest na święta" zasługuje na coś więcej niż oklaski. W każdym calu jest idealnie dopracowany. Widz czuje się wewnętrznie rozszarpany, ale za to w końcu świadomy.

Daria Zawadzka
Dziennik Teatralny Łódź
25 czerwca 2020

Książka tygodnia

Historia męskości
Wydawnictwo słowo/obraz terytoria Sp. z o.o.
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...