Danuta Wałęsa i Krystyna Janda spotkały się z widzami

53. Kaliskie Spotkania Teatralne - Festiwal Sztuki Aktorskiej

- Jestem tak dobrą żoną, że wszystko konsultuje z moim mężem. Odwrotnie niż on - mówi Danuta Wałęsa. Żona Lecha Wałęsy była gościem honorowym Kaliskich Spotkań Teatralnych. Towarzyszyła jej Krystyna Janda, której monodram "Danuta W.", oparty na autobiografii Danuty Wałęsowej, był głównym punktem programu tegorocznych KST.

Książka, dzięki której o Danucie Wałęsie mówi się tak często jak o jej mężu, jest pokłosiem długich wspomnieniowych rozmów Danuty Wałęsy z Piotrem Adamowiczem, który także prowadził kaliskie spotkanie.

- Zapytałam Lecha, czy powinnam spisać wspomnienia. Powiedział: tak, jak najbardziej - opowiada Danuta Wałęsowa. - Trwało to dwa lata. Po pół roku mąż zaczął się niepokoić, pytał: no, jak tam, piszesz tę książkę?

Autorka "Marzeń i tajemnic" odniosła się także do kontrowersyjnych wypowiedzi Lecha Wałęsy, jakie obiegły media po publikacji książki.

- Mąż przeżył szok. Duża w tym wina dziennikarzy, którzy go podpuścili. Dostali fragmenty książki i pewna dziennikarka poszła do mojego męża, przedstawiła mu wyrwane z kontekstu zdania i on tak zareagował. Teraz już się z tym oswoił, zmienił zdanie - wyjaśnia. - Ludzie się zmieniają. Mąż czasem mówi, że on się nie zmieni, ale to nieprawda - dodała, wywołując tym samym uśmiech u publiczności.

Luźna, przeplatana anegdotami rozmowa toczyła się nie tylko wokół książki i wspomnień. Publiczność pytała także o szczegóły spektaklu "Danuta W." w reżyserii Janusza Zaorskiego.

Autobiograficzna książka Danuty Wałęsowej z miejsca stała się wydawniczym przebojem, jej życiorys podbił serca wielu kobiet - żon i matek - które w "Marzeniach i tajemnicach" odnalazły siebie. Na scenie "Danuta W." mówi głosem Krystyny Jandy. Danuta Wałęsa przyznała, że spektakl obejrzała właśnie po raz czwarty i dopiero w Kaliszu się wzruszyła.

- Ktoś siedzący obok mnie powiedział, że nie mógłby słuchać wspomnień z własnego życia i ponownie stykać się z czasami trudnymi przeżyciami - mówi. - Życzę każdemu, by miał takie życie, jakie ja miałam, pomimo że było trudne i smutne. Widziałam łzy w wielu oczach tutaj na sali. I to dzięki Krystynie Jandzie, która zgodziła się na tę rolę. To bardzo trudne.

Krystyna Janda samodzielnie wybrała fragmenty książki do spektaklu. Mimo zawodowego doświadczenia, praca nad monodramem na podstawie autobiografii Danuty Wałęsy, była dla aktorki dużym wyzwaniem.

- Pewnie się to nie zdarzyło żadnej aktorce, żeby opowiedzieć życie tak wielkiej historii, w obecności samych bohaterów, przy moich wyborach, których mogli nie akceptować.

Pani Danuta mogła mieć żal, że pominęłam Fundację, pracę dla dzieci i wiele innych spraw. Mój wybór to moja interpretacja - mówi. Po przedstawieniu w Kaliszu przyznała także, że podczas premiery z udziałem Wałęsów, "myślała, że umrze", Premiera faktycznie była traumatyczna. Kiedy mówiła o datach urodzin dzieci, zapomniała tekstu. Wałęsa, dla rozładowania napięcia, krzyknął z widowni: "niech się pani nie przejmuje, ja też tych dat nie pamiętam". Do teraz, kiedy gra spektakl w obecności Danuty Wałęsowej, Jandzie towarzyszy stres. Na scenie "jest sobą", aktorką z Warszawy i z tej perspektywy opowiada o skromnym, napędzanym trudami codzienności życiu w cieniu legendy "Solidarności" i przemian dziejowych.

- Jest mi bardzo trudno i jestem w szachu emocjonalnym. Myślę sobie, że może coś źle powiedziałam o tym dziecku, a może złym tonem wypowiedziałam jego imię. Nie wiem, czy ktoś był w takiej sytuacji. Dlatego zawsze błagam Danusię, żeby przyszła dopiero na setne przedstawienie - przyznała po spektaklu. - A publiczność, wiedząc że jesteś na sali, reaguje na ten spektakl jeszcze bardziej - zwróciła się do Danuty Wałęsowej. Aktorka podkreśliła, że wraz z reżyserem w szerszym kontekście starali się pokazać opowieść żony Lecha Wałęsy. W tle wyświetlane są więc archiwalne zdjęcia i filmy dokumentujące historię "Solidarności", dzięki czemu spektakl jest chętniej oglądany przez ludzi młodych, którzy PRL znają tylko ze wspomnień.

Publiczność bohaterki niedzielnego wieczoru nagrodziła owacją na stojąco. Później wiele osób ustawiło się w kolejce po autograf Danuty Wałęsy.

Mirosława Zybura
Ziemia Kaliska
22 maja 2013

Książka tygodnia

Nice, cosie i duchy. Eseje o sztuce
Pewne Wydawnictwo
Michał Krawczyk

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...