Dario Fo ciągle aktualny

"Misterium Buffo" - reż. Lech Raczak - Fundacja Orbis Tertius

«W "Misterium buffo" powaga miesza się z zabawą, a ironia z poetyckością. Lech Raczak nie nicuje literatury, by rozmawiać z widzem o współczesnym świecie.

 

Szkoda, że "Misterium buffo" Dario Fo na polskiej scenie pojawiło się dopiero teraz, w 2015 roku. Po wyborze kardynała Jorge Mario Bergoglio na papieża Franciszka, ostrze sztuki nieco złagodniało... Dyrektorzy polskich teatrów wybierali wcześniej inne dramaty laureata Nagrody Nobla z 1997 roku, skrzętnie zaś omijali ten. Pewnie się bali.

"Misterium buffo" to seria luźnych scen, w których bohaterowie plebejskiej trupy opowiadają po swojemu historię, którą chrześcijanie znają z zapisów biblijnych.

I jak to w teatrze plebejskim, nie robią tego na koturnach, tylko z przymrużeniem oka, z wykrzywioną gębą. Uczą i bawią, ale bez kaznodziejskiej dydaktyki.

Cóż, Bóg Dario Fo odbiega od Boga, z którym wierni spotykają się w polskim Kościele katolickim. Bóg Dario Fo jest miłościwy, łagodny, przyjazny maluczkim, a nie karzący, napominający czy piętnujący. Jezus jest tu zwykłym młodym człowiekiem, o którym pijaczek, który przypadkiem zaplątał się na weselu w Kanie, opowiada jak o kimś zupełnie zwyczajnym, chłopaku z sąsiedztwa albo w innej sytuacji - jak o wariacie czyniącym dobro, innymi słowy - frajerze, których na świecie nie brakuje.

Lech Raczak znalazł niezwykle adekwatną formę dla dość specyficznego teatru Dario Fo. Na scenie zjawia się trupa kolędników, która po drodze zdążyła już co nieco wypić, by opowiedzieć publiczności, co zdarzyło się na weselu w Kanie, na cmentarzu, na którym można zobaczyć wskrzeszenie Łazarza czy na dworze papieża Bonifacego... Oglądając aktorów, przypomniały mi się najlepsze czasy teatru misteryjnego Kazimierza Dejmka.

Poetyckość miesza się tu z ironią, zabawa z powagą, ballada dziadowska z refleksją filozoficzną. Okazało się, że ten osobny teatr Dario Fo, ma swoje powinowactwa w Polskim Teatrze. I Lech Raczak to wydobył z tekstu: nie podkręca ostrza krytyki Kościoła, nie dopisuje autorowi niczego, nie uwspółcześnia, pozwala wybrzmieć słowu i aktorom. A ci są przedni. Janusz Stolarski jako dozorca cmentarny i Małgorzata Walas-Antoniello jako kobieta, która lubi oglądać wskrzeszenia ludzi - to mistrzostwo. Janusz Stolarski przypomniał, że na scenie potrafi być nie tylko filozofem, ale i groteskowym komediantem, kpiarzem.

Spektakl można obejrzeć 11 lutego w CK Zamek o godzinie 20.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
12 lutego 2015

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia