Dopowiedzenie do Hamleta

"Hamlet - komentarz" - reż. Grzegorz Bral - Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu

Autorzy spektaklu, Alicja i Grzegorz Bral, zatytułowali go „Hamlet-komentarz". Nie „Dyskusja z Szekspirem", nie „Tłumaczenie Hamleta". Jest to dopowiedzenie pewnych charakterów, które według Teatru Pieśń Kozła powinny pojawić się w tej inscenizacji. Wszystko z ogromnym szacunkiem do twórczości dramatopisarza ze Stratfordu. To drugi spektakl z Wrocławia, który zdecydowanie nadawał się do Nagrody Złotego Yoricka. Jury 22. Festiwalu Szekspirowskiego podjęło jednak inną decyzję.

Od samego początku uwagę przykuwa minimalistyczna scenografia autorstwa Roberta Florczaka. Mamy do czynienia z postapokaliptycznymi meblami, stworzonymi z metalowych resztek. Sugeruje to rozpad zasad dworu królewskiego, który nastąpił po śmierci króla Hamleta, bo to właśnie w tym momencie historii się znajdujemy. Teraz można wszystko budować od nowa, jednak najpierw trzeba się otrząsnąć po stracie i podjąć znaczące decyzje. Żałobnicy – rodzina, dwór – stoją nad łożem zmarłego, który leży z twarzą przykrytą maską. Pierwszy kontakt z Teatrem Pieśń Kozła może być zaskakujący. Na scenie obecna jest dyrygentka (Lilianna Krych), która stojąc przy pulpicie podaje aktorom dźwięki z kamertonu. Ci z kolei poruszają widownię dużym emocjonalnym zaangażowaniem w śpiew, którym opowiadają straszną historię.

Podział
Tron pozostaje pusty. Na około niego ustawione są krzesła – po lewej dla kobiet, po prawej dla mężczyzn. Wszyscy ubrani są na czarno, a przez długi czas jedynym rekwizytem pozostaje miecz. Będąc dowodem zaangażowania króla w działania wojenne, czy też symbolem władzy, towarzyszy zebranym przy ceremonii pożegnania. Zmarły jednak wstaje i poczyna obserwować zachowanie dworzan. Monologi. przeplatane pieśniami, są skargami, obietnicami i lamentem skierowanym do zmarłego króla, po którym na środku sceny została już jedynie maska. Jego bliscy skarżą się, obiecują poprawę, jednak teraz jest już za późno. Ich żale zamieniają się więc w panikę i poczucie pustki. W para-operowej inscenizacji, król Hamlet dochodzi do głosu, kiedy wszyscy inni mają zamknięte oczy. Działa w sferze pozaziemskiej.

Rytuał
Czytelny podział na płcie, taniec wywyższonych na stole kobiet (przebitych jednak różami), a także scena z wybijaniem rytmu przy stole, odwołują się do odwiecznych praw rządzących tym światem. Autorzy spektaklu podkreślają chęć ukazania równouprawnienia obu płci, a właściwie dążenia do niego. Od wieków kobiety były uważane za słabsze i często nadal są traktowane w ten niedopuszczalny sposób. Takie podejście jest widoczne także w dramatach Szekspira, gdzie okrucieństwo to jest wyjątkowo wyrafinowane. Dodanie jednej kobiecej postaci, którą jest siostra Hamleta, Gertruda oraz przeniesienie środka ciężkości spektaklu na sytuację kobiet wywołuje ciekawy efekt. Raptem Hamlet, tytułowa postać spektaklu, staje się słaby i niewiele znaczący. Nie jestem jednak przekonana, czy jest to efekt, który odpowiada dążeniom do równouprawnienia.

Gertruda
Skąd dodana w spektaklu postać? Według twórców, po wnikliwej lekturze dramatu, można odnaleźć w nim pewne oczywiste pustki, które powinny zostać wypełnione konkretnymi postaciami. Nie jest to jednak sugestia, że Szekspir się pomylił i trzeba go poprawić. Dramaturgia Alicji Bral została zbudowana od podstaw, w oparciu o dzieło Szekspira, a właściwie na tym, co zapisane przez niego nie zostało. Teatr Pieśń Kozła odnalazł wszystkie luki i o nie oparł swoją inscenizację. Według twórców, postaci takie jak Gertruda – córka króla Hamleta, funkcjonują u Szekspira w domyśle. Aby zrealizować swoje zamierzenia interpretacyjne, została ona zbudowana przez zespół całkowicie realnie na scenie.

Wrażenie robi jedna z ostatnich scen, wykorzystująca prosty zabieg. Aktorzy, zamykając swoją historię, spalają kawałek białej bibuły, w momencie kiedy król Hamlet domaga się zachowania pamięci tych wydarzeń. Odpowiedź na pytanie, czy zostanie ona zachowana, pozostaje w naszych rękach.

Spektakl, pomimo swojego niedosłownego odczytania Szekspira i wielu scen symbolicznych, jest bardzo czytelny. W swojej wyjątkowości łączy operę, teatr, balet... sami twórcy zastanawiają się, którym określeniem się zdefiniować. Trzon inscenizacji, od samego początku prób, aż do gotowego przedstawienia, stanowi muzyka Jeana Claude'a-Acquavivi i Macieja Rychłego. Opera uboga? Popsuta opera? Autorzy podkreślają brak przywiązania do formy, który ma wybić odbiorcę z jego zapisanych kulturowych kodów. Na scenie rodzi się coś nowego, co otwiera ogromne pole do interpretacji.

Małgorzata Woźniak
Dziennik Teatralny
13 sierpnia 2018
Portrety
Grzegorz Bral

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...