Dorwać Moby Dicka

"Dzielny kapitan Ahab" - reż. Grzegorz Kujawiński - Teatr Gdynia Główna

W poszukiwaniu przygód młody Izmael zaciąga się na statek kapitana Ahaba. Plastyczny, pobudzający wyobraźnię spektakl lalkowy Grzegorza Kujawińskiego w Teatrze Gdynia Główna to dobra propozycja dla kilkulatków w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

Izmael marzy o morskich przygodach. Jednak w gospodzie, gdzie spotyka marynarzy, zostaje wyśmiany. Gdyby nie Queequeg, przypadkowo spotkany Indianin, z którym Izamel się zaprzyjaźnia, realizacja marzeń byłaby niemożliwa. Na statku wielorybniczym "Pequod", pod wodzą kapitana Ahaba, wypływa na poszukiwanie niebezpiecznego wieloryba Moby Dicka.

Nim wraz z towarzyszem niedoli Queequegiem Izmael wyląduje w brzuchu wieloryba, poznajemy załogę "Pequoda": pozbawionego rąk, nóg i jednego oka Kostkę, chętną na "wspólne sprzątanie bałaganu w kajucie" Lady, skośnookiego Zunga oraz kucharza Kluchę. Każdego z nich z dzielnym Ahabem łączy jakaś, przeważnie mrożąca krew w żyłach, ale opowiedziana na wesoło historia, którą z wdziękiem przybliża widzom trójka aktorów-lalkarzy.

Oliwer Zypper, Piotr Srebrowski i Piotr Rogalski zgrabnie operują kilkoma drewnianymi laleczkami, wyrzeźbionymi przez Kingę Tomaszewską-Smolarczuk. Prowadzą narrację w prosty sposób, pozwalając wybrzmieć historii. Każdy z bohaterów w ich interpretacji jest nieco inny. Bywają jednak momenty, gdy lalkę "chwilowo" animuje inny niż operujący nią od początku aktor, co wprowadza pewną dezorientację.

W scenografii autorstwa Bartosza Dobrowolskiego i Grzegorza Kujawińskiego znajdują się zarówno maszyny wywołujące efekty dźwiękonaśladowcze (wiatr, burza, brzdęk szkła w gospodzie oraz najciekawszy z nich - odgłos wieloryba) z prawej strony sceny, jak i rozkołysane morskie fale (po lewej stronie) oraz centralnie umieszczona i zbita z drewnianych skrzynek konstrukcja, która posłuży zarówno za przystań, w której Izmael poznaje marynarzy, jak i (po niewielkich modyfikacjach) za statek kapitana Ahaba, na którym Izmael wyrusza w rejs.

Oprócz teatru lalkowego, pojawia się m.in. teatr cieni (podczas świetnie zainscenizowanego snu Izmaela). Największą niespodzianką jest jednak zmiana miejsca oglądania spektaklu na czas, gdy bohaterowie lądują w paszczy wieloryba. Wraz z nimi także widzowie przechodzą przez zrobioną z parawanu i drewnianych skrzyń konstrukcję - wprost do wnętrza wieloryba. Oczywiście bez pomocy dzieci ratunek nie będzie możliwy...

Spektakl wyreżyserowany przez debiutującego w tej roli Grzegorza Kujawińskiego (z pomocą Piotra Srebrowskiego) prowadzony jest z dużym poczuciem humoru (najzabawniejsza jest ośmiornica, która przed laty zaatakowała Lady). Ponieważ przez cały czas dużo się dzieje i zdarzenie goni zdarzenie, spektakl ma duże tempo i przyciąga uwagę dzieci chociaż początkowo brakuje mu nieco dramaturgii. Prosty, klarowny przekaz (poparty proekologicznym przesłaniem) bez trudu trafi do dzieci. Jedynie język opowieści dla najmłodszych może okazać się nieco zbyt zawiły, ale rekwizyty i pobudzające wyobraźnię działania aktorów pomogą zrozumieć sens nawet trzy- czy czterolatkom.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
7 grudnia 2017

Książka tygodnia

Aktorki. Odkrycia
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

13. Międzynarodowy Fes...
Małgorzata Langier