Doskonały wieczór wrażeń i skojarzeń

"Tango Prohibicja" - reż. Maciej Zakliczyński - Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku

Na karnawał Teatr Dramatyczny przygotował sceniczną perełkę dla oka i ucha bez głębszej fabuły.

W nowym roku Teatr Dramatyczny proponuje swoim widzom ciekawe, bardzo karnawałowe widowisko w klimacie polskiego międzywojnia. "Tango Prohibicja" w reżyserii i według scenariusza Macieja Zakliczyńskiego przygotowane pod opieką artystyczną Agnieszki Korytkowskiej-Mazur to utrzymane w musicalowo-kabaretowej konwencji przedstawienie z muzyką graną na żywo. Aktorzy (a może także śpiewacy i tancerze) sprytnie manewrują piosenkami wciągając widza w dwudziestolecie międzywojenne. Atmosferę tych szalonych czasów tworzą głównie za pomocą zabawy piosenek i kostiumów.

Sama historia może wydawać się trochę zagmatwana i niejasna. W sylwestra 1938 roku Magiczny Ensemble z najnowszym programem chce dołączyć kabaret Prohibicja do elity lokali rozrywkowych miasta. Trochę brakuje tu pomysłu na akcję, bohaterów. Jednak fabuła nie jest najważniejsza. Ten wodewil ze znanymi .przedwojennymi szlagierami przede wszystkim ma cieszyć ucho i oko. I to twórcom udaje się znakomicie.

Na scenie widzimy ambitnego i zazdrosnego dyrektora nonszalanckiego Mieczysława "Wodza" Wodzińskiego (Bernard Bania), jego rozwiązłą żonę, czyli Jadwigę "Ziółko" Ziółkiewiczówną (Agnieszka Możejko-Szekowska), narwanego niespełnionego ułana Tadeusza "Dymka" Dymowskiego (Mateusz Witczuk), pokorną sierotę Leokadię "Śliwkę" Plumenbaum (Monika Zaborska-Wróblewska) i typa spod ciemnej gwiazdy Anatola "Gorzkiego" Zołądkowskiego (Piotr Szekowski).

Ta piątka sprawdza się nie tylko pod kątem aktorskim. Fantastycznie sobie radzą w układach choreograficznych, a także w niełatwych piosenkach o miłości i nienawiści, tęsknocie i niespełnieniu w nowoczesnych, czasem zaskakujących aranżacjach. Aktorzy są dobrze przygotowani wo-

kalnie. Śpiewają pewnie, mocno i bardzo emocjonalnie. Towarzyszy im Niezmordowane Muzycznie Trio, czyli Ula Kisiel, Kuba Kisiel i Piotr Ignatowski. Muzycy są ciekawym urozmaiceniem dużej sceny. Grają lekko i z finezją.

Szczególnie uwagę skupia Mateusz Witczuk, który swoim temperamentem zaskoczył niejednego widza. Takiego współczesnego i brawurowego wykonania piosenki "Sex appeal" mógłby mu pozazdrości nawet sam Eugeniusz Bodo.

"Tango Prohibicja" to niezobowiązujące widowisko z doskonałą muzyką i pięknymi kostiumami. Świetna propozycja na karnawałowy wieczór, nie tylko dla osób, które chciałyby przypomnieć sobie nieśmiertelne przedwojenne przeboje. To mniej spektakl, bardziej musicalowa sceniczna perełka. Trochę tu bezpruderyjnego humoru, na koniec trochę nostalgii i wzruszenia. Publiczność także zostaje wciągnięta do wspólnej zabawy.

Osobom, które stronią od alkoholu odradzamy miejsca w pierwszych rzędach. Niech nikogo nie zdziwi fakt, że w kieliszkach, które aktorzy w pewnym momencie rozdają wśród publiczności jest prawdziwy alkohol. W końcu - jak mówi to gospodarz wieczoru Mieczysław "Wódz" Wodziński - "Prohibicja to fikcja". Teraz także u Węgierki.

Spektakl wystawiany jest w dniach 8-11 i 16 stycznia o godz. 19. Następnie 14, 15, 16, 19 i 20 lutego.

Anna Kopeć
Kurier Poranny
9 stycznia 2014

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia