Dosłownie boska komedia

"Boska komedia" - reż. Jakub Nvota - Teatr Wierszalin w Supraślu

Nowa stylistyka w Wierszalinie Po raz pierwszy w historii supraskiego teatru wyreżyserowanie sztuki powierzono zagranicznemu artyście. Słowak Jakub Nvota klasyczny tekst Dantego sprzed ponad 600 lat wzbogacił swoimi dialogami. W efekcie wyszło mu arcyciekawe widowisko o życiu i śmierci. Wędrówkę po zaświatach przedstawił przez pryzmat wybornej zabawy.

Wierszalin to wyjątkowa scena. Jak żadna inna w tej części polski specjalizuje się w łamaniu konwencji teatralnych, niebanalnych rozwiązaniach scenograficznych - generalnie w ciągłym poruszaniu widzów. Ten sam mechanizm pojawił się przy okazji najnowszej premiery - "Boskiej komedii" w reżyserii Jakuba Nvoty ze Słowacji. Tym razem jednak publiczność jest zaskoczona nastrojem, z jakim wychodzi z teatru. Dotąd po wierszalińskich sztukach towarzyszyła nam zaduma i nierzadko niewygodne, choć ważne, pytania i myśli. Po "Boskiej komedii" słychać szczery śmiech i słowa uznania. Te ostatnie należą się wszystkim twórcom, bowiem stworzyli doskonałe, zabawne i pełne symboli widowisko.

Słowacki reżyser włoski tekst uwspółcześnił nowymi dialogami. Taki zabieg sprawił, że wędrówka po piekielnych kręgach jest jasna i zrozumiała. Jakub Nvota temat dramatu Dantego przedstawił w formie hipnotycznego eksperymentu. Dokonuje go barwna trupa ekspertów: Clementine (Katarzyna Siergiej), Małym Joshua (Miłosz Pietruski), Demoazel (Katarzyna Grajlich), Mary (Paula Czarnecka) i Rama Prahpahti (Jan Tuźnik). Każde z medium ma nadprzyrodzone umiejętności: czyta w myślach, potrafi przewidywać przyszłość, przemawia przez dusze zmarłych. Każda z postaci na prawym policzku ma identyczne, charakterystyczne znamię. Czy to co ich łączy to tylko nietypowe zdolności? Przewodzi im charyzmatyczny Wielki Joe (Dariusz Matys). Ofiarą mediów - nieprzeciętnych osobowości - staje się niepozorny, "przypadkowy przechodzień" Tomasz (Rafał Gąsowski). Przez ponad półtorej godziny oglądamy jego niecodzienną podróż, czyli sceniczną wariację na temat tego, co nas czeka po śmierci. Wędrówkę w zaświaty doskonale obrazuje oryginalna scenografia Nataszy Stefunkovej-Janikovej. Akcja rozgrywa się w dwóch drewnianych

kręgach, które co chwila przeobrażają się w wąskie bramy Piekła, niebiańskie wzgórze czy bardzo metaforyczną drogę, na której bohater znajduje swój los. Poszczególne sceny dobrze obrazuje ciekawa muzyka Andreja Kalinki.

Aktorzy wypadają doskonale. Szczególne brawa za niezapomniane kreacje należą się Katarzynie Siergiej, Dariuszowi Matysowi Rafałowi Gąsowskiemu. Są bezbłędni, precyzyjni, do bólu zabawni i prawdziwi.

Przesłanie sztuki jest proste i czytelne, nie tylko dlatego, że na koniec wprost wypowiada je główny bohater. Całe widowisko z Niebem i Piekłem jest po to, żebyśmy kochali życie. I Ilonkę Serdelczuk.

Anna Kopeć
Kurier Poranny nr 231
25 października 2012

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia