Dozorca z Narodowego

"Dozorca" - reż: Piotr Cieślak - Teatr Narodowy w Warszawie

Janusz Gajos zagra tytułową rolę w sztuce Harolda Pintera "Dozorca". Premiera w sobotę 20 lutego w Teatrze Narodowym na Scenie przy Wierzbowej. Harold Pinter, laureat Nagrody Nobla z 2005 roku, który był popularny w Polsce w latach 60. i 70. powraca na Scenę przy Wierzbowej. Od dziś możemy oglądać "Dozorcę" w reżyserii Piotra Cieślaka

Sztuki Harolda Pintera rozpoznawane są po charakterystycznym stylu, który Anglicy nazywają "pinteresqu". "Ten styl polega na specyficznym dialogu. Postaci Pintera mniej mówią, gdy mówią, a więcej mówią, gdy nie mówią, przy czym nigdy nie wypowiadają wszystkiego; większość spraw, motywów, emocji pozostawiają w ukryciu, w domyśle, w podtekście. (...) Jego dramaturgia w zapisie zasadza się na trzech oznaczeniach braku dialogu, które Pinter określa albo za pomocą trzykropka, albo słowem "Pauza", albo słowem "Cisza". Każda z tych przerw pełni inną funkcję" - pisał Janusz Majcherek w miesięczniku "Teatr".

Harold Pinter, zanim zajął się dramaturgią, był aktorem. Jego pierwsze sztuki "Urodziny Stanleya" czy "Pokój" nie spotkały się z dobrym przyjęciem. Dopiero "Dozorca" - tekst w pewnej części autobiograficzny, Pinter mieszkał w suterenie i pełnił funkcję dozorcy, przyniósł mu rozgłos.

W domu dwóch braci Astona (Oskar Hamerski) i Micka (Karol Pocheć) pojawia się nieznajomy włóczęga Davies (Janusz Gajos). Opiekują się nim, a on zaczyna próbować podporządkowywać sobie braci.

- Ta dość czytelna, czasem zabawna anegdota o trzech nieszczęśnikach obdarzonych sprytem, inteligencją i wrażliwością, próbujących budować swój świat, jest opowieścią o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą istnienie - mówi Janusz Gajos. - Świat jest zagrożeniem dla Daviesa, a Davies dla świata, który sam próbuje tworzyć. Istnienie Astona i Micka stanowi zagrożenie dla nich samych, a także dla Daviesa. W końcu Davies stanowi wielkie zagrożenie dla samego siebie. Wszystko to jest dość śmieszne, jeżeli spojrzeć na całość z pewnego oddalenia. Rzecz w tym, że nie zawsze umiemy patrzeć na siebie z takiej perspektywy. Potrzebni nam są do tego ludzie formatu Harolda Pintera.

Reżyser Piotr Cieślak podkreśla: - W "Dozorcy" mamy doskonale sportretowane sytuacje międzyludzkie. Widzimy, podobnie jak u Gombrowicza, jak jedna postać stwarza drugą. Ważniejsze jest dla nas zagranie relacji między postaciami niż samych postaci.

Dlaczego bohaterom udaje się wywrzeć wpływ na siebie? - Jeżeli założymy, że Davies nie istnieje, to jego siłą jest chęć istnienia za wszelką cenę. Davies zaczyna istnieć na naszych oczach. Stwarza siebie, tak jak my wszyscy stwarzamy się w życiu. Używa do tego wszelkich dostępnych mu środków. Mistyfikacja tworzy jego przeszłość i teraźniejszość. To są jego narodziny. Przyszłość zależy od umiejętności usytuowania się w tym skomplikowanym procesie, jakim jest nasza egzystencja - mówi Janusz Gajos.

"Dozorca" nazywany jest komedią zagrożenia. Piotr Cieślak dodaje: - To na pewno jest komedia, ale podobnie jak oglądając "Don Juana", śmiejemy się poprzez strach. Tu zagrożeniem jest drugi człowiek, nigdy nie mamy pewności, czy jest wrogi, czy przyjacielski.

Teatr Narodowy: "Dozorca" Harolda Pintera, reż. Piotr Cieślak, scenografia: Anna Tomczyńska, światło: Adam Palenta. Występują: Janusz Gajos, Oskar Hamerski, Karol Pocheć. Premiera w sobotę o godz. 19.30 na Scenie przy Wierzbowej.

Izabela Szymańska
Gazeta Wyborcza Stołeczna
20 lutego 2010

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...